Mokry parkiet w Teksasie, czyli emocje w końcówce Mavs – Celtics

3

Szalona pogoń graczy dowodzonych przez niezłomnego Rajona Rondo oraz mającego swój dzień Avery’ego Bradleya (32 punkty, 8 zbiórek, 4-6 zza łuku) dostarczyła sporych emocji w samej końcówce meczu w Dallas. Jak zawsze przy tego rodzaju wynikach w ostatnim fragmencie meczu arbitrzy mieli do oceny kilka sytuacji, które spotkały się z „małym niezrozumieniem”. Chciałbym opisać trzy z nich z ostatniej minuty czwartej kwarty, po których z westchnieniem stwierdziłem „wow, dzieje się”. Zawodnicy leżeli na parkiecie, jeden po drugim, walcząc zacięcie o każdą piłkę lub o… przeciwnika.

Zacznijmy od akcji rzutowej i faulu Monty Ellisa na Bradleyu (od 2:01)

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKevin Durant odpuścił kadrę przez kontuzję Paula George’a
Następny artykułGorący początek sezonu Trevora Arizy

3 KOMENTARZE

  1. Na jakiej podstawie autor tego tekstu wysnuł wniosek, że Rondo często nie ma szacunku dla przeciwnika? Faul był ostry, z tym się zgodzę, ale ja tu nigdzie nie widzę braku szacunku. W takim wypadku wszyscy zawodnicy typu Wade, Howard, Kobe, i pół ligi z lat 80 nie mieli szacunku do swojego przeciwnika. No chyba, że autorowi chodziło o sztuczki i fake’i Rondo ;)

    Co do Smarta – to nie był na pewno flop, oglądając to w zwolnionym tempie tak to wygląda, ale wystarczy sobie puścić akcję w normalnym tempie i widać, że to działo się tak szybko, że Marcus chciał tylko uniknąć tego łokcia, a potem leżał na ziemi bo oczekiwał gwizdka. Na swoim szkoleniu na sędziego zostało nam powiedziane, że jeżeli zawodnik wymachuje łokciami na prawo i lewo to można odgwizdać przewinienie techniczne. Parsons w tym wypadku nie machał nimi aż nadto, ale rozumiem debiutanta, który ledwo co uniknął łokcia i z jego perspektywy to podciągało się pod wymachiwanie łokciami. Nie ma mowy o flopie, nie trzymał się za twarz jak to robi pewien SF z Cavaliers w takich sytuacjach ;)

    Lubię to: 0