Flesz: Pierwsze zwycięstwo Cavs. Rose z kolejnym urazem. Thomas i Suns pokonali Spurs

14
fot. AP Photo
fot. AP Photo

LeBron James poniósł się po fatalnym meczu otwarcia i jego Cavs zanotowali pierwsze zwycięstwo, ale nie bez problemów i ze sporą pomocą Tristana Thompsona. Derrick Rose wrócił i znowu nie dotrwał do końca meczu. W Phoenix już wiedzą, że ściągnięcie Isaiaha Thomasa było dobrą decyzją i są pierwszą drużyną, która pokonała obrońców tytułu w tym sezonie. Rudy Gay rzucił 40 punktów, dając kibicom w Sacramento powody do radości. Tymczasem w derbach LA obie drużyny walczyły do końca, a ostatecznie wygrali Clippers, dla których 39 punktów zdobył Blake Griffin.

Mężczyzna z kotem ma dziś wolne, więc nie zdziwcie się, że flesz trochę inny. Sobotnie wydanie. Bez kota.

Tak jak można było się spodziewać, po fatalnym meczu otwarcia w Cleveland, w drugim spotkaniu LeBron James zagrał zdecydowanie lepiej. Odzyskał swój rzut i zaczął od trafienia kilka jumperów. W pierwszej kwarcie zdobył 11 punktów, był też dużo agresywniejszy atakując kosz i w ten sposób wyprowadził gości na prowadzenie w dogrywce. Po dodatkowych pięciu minutach Cleveland Cavaliers pokonali Chicago Bulls 114:108. Mają swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie, ale to nadal stawianie przez nich pierwszych kroków i bardzo daleko im jeszcze do gry na poziomie jakiego od nich oczekujemy. Mieli też nieco ułatwione zadanie, bo ich rywale kończyli mecz bez Derricka Rose’a.

Cavs trafili 39.4% z gry, zaliczyli tylko 3 celne trójki, ale zbierali piłki, ponawiali akcje i stawali na linii. Kluczową rolę odegrał Tristan Thompson, który był cichym bohaterem spotkania zbierając aż 12 piłek na atakowanej tablicy. Już w pierwszej kwarcie miał 4 ofensywne zbiórki i po każdej z nich jego drużyna zdobywała punkty. Dwukrotnie sam dobijał, a dwa razy odgrywał na obwód do wolnych Love’a i Jamesa. Kolejne 5 zbiórek miał w doliczonym czasie gry, w tym decydującą na 24 sekund przed końcem, kiedy po niecelnym rzucie LeBrona, ponowił akcję wsadzając piłkę z góry i dał Cavs 4-punktowe prowadzenie. W całym spotkaniu miał 13 zbiórek, ledwie jedną w obronie, a do tego dołożył 16 punktów i 2 bloki. Grał jak – Hej, dajcie mi ten kontrakt! Ale się nie doczekał. LeBron załatwił przedłużenie tylko dla Varejao. Podobno Rich Paul od początku miał taki plan, żeby Thompson został zastrzeżonym wolnym agentem.

James zdobył 36 punktów z 30 rzutów, chociaż od początku czwartej kwarty trafił tylko 3/11 z gry. To jednak nie przeszkodziło mu w zdobyciu pierwszych 8 punktów w dogrywce, kiedy wbijał się pod kosz i zaczął od dwóch akcji and-1. Tymczasem Kyrie Irving punktami z faulem doprowadził do remisu pod koniec czwartej kwarty. W sumie miał 10/10 z linii, 6/17 z gry i 23 punkty.

Kevin Love nie miał łatwego życia z wysokimi Bulls i aż 5 razy został blokowany. Nie trafiał też na dystansie, zaliczył 1/6 za trzy, w tym spudłował potencjalnego game-winnera na finiszu czwartej kwarty. Ostatecznie na swoim koncie miał 16 punktów z 13 rzutów, ale też 16 zbiórek i 4 przechwyty. Dion Waiters końcówkę meczu przesiedział na ławce, a wcześniej nie zawsze mógł doczekać się podania, mimo że bardzo, bardzo się starał, żeby James go zauważył.

To był pierwszy oficjalny mecz Rose’a w Chicago w tym sezonie i rozegrał bardzo dobrą pierwszą połowę zdobywając 18 punktów z 12 rzutów. Ale cała United Center zamarła, kiedy pod koniec drugiej kwarty zaczął utykać. Podkręcił kostkę spadając na stopę Irvinga. Został jednak w grze i wydawało się, że nic się nie stało. Kibice odetchnęli… Niestety po przerwie grał już dużo słabiej, rzucił tylko 2 punkty w trzeciej kwarcie, a w czwartej i w dogrywce nie pojawił się na parkiecie. Podobno nie jest to poważny uraz. Oby.

Pod nieobecność Rose’a, Aaron Brooks na starcie czwartej kwarty trafił dwie trójki, a potem wchodząc pod kosz wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Natomiast na finiszu atak przejął Kirk Hinrich, zdobywając 8 kolejnych punktów – dwie trójki i jumper z lewego skrzydła, co dało Bulls 5 punktów przewagi na 47 sekund przed końcem. Później jednak nie powiększyli swojego dorobku, pozwalając Cavs doprowadzić do dogrywki, a w doliczonym czasie gry popełnili aż 5 strat. Przez całe spotkanie 20 razy tracili piłkę, oddając w ten sposób 25 punktów.

Brakowało im Rose’a, który zakończył mecz z 20 punktami, tyle samo zaliczył Hinrich. Pau Gasol zanotował 14 punktów, 9 zbiórek i aż 6 bloków, tymczasem Mike Dunleavy zbliżył się do triple-double z 14 punktami, 9 zbiórkami i 8 asystami.

Isaiah Thomas nie potrzebował wiele czasu, żeby pokazać jak wartościowym zawodnikiem może być w Phoenix. Podczas gdy Goran Dragic i Eric Bledsoe zdobyli razem tylko 22 punkty z 25 rzutów, Thomas był najlepszym strzelcem i zanotował 23. Swoimi penetracjami rozbijał obronę Spurs, pomagając gospodarzom na początku odrobić 15 punktów straty, a na finiszu zanotować serię 10-0. Jeff Hornacek kończył mecz z trójką guardów na parkiecie i Phoenix Suns wygrali 94:89 z San Antonio Spurs.

Markieff Morris miał 20 punktów i 11 zbiórek, ale już Marucs nie był tak skuteczny za łukiem jak poprzednio z Lakers i cała drużyna tylko 2 razy trafiła zza łuku. Ofensywna w tym meczu zdecydowanie nie błyszczała. Suns wygrali jednak walkę na tablicach, a pomógł im w tym Alex Len. Miles Plumlee miał problem z faulami, co dało okazję do dłuższej gry drugoroczniakowi, a on to świetnie wykorzystał i zanotował swoje pierwsze double-double w karierze (10-11). Był na parkiecie w ostatnich minutach i miał wtedy dwa kluczowe zagrania. Najpierw po pick-and-rollu z Bledsoe świetnie odegrał do Markieffa pod koszem, a chwilę później zebrał piłkę po niecelny rzucie Bledsoe, zyskując cenne sekundy dla Suns.


Spurs nie pokazali w tym meczu swojej mistrzowskiej koszykówki. Zmarnowali szansę na doprowadzenie do remisu, kiedy na 6.5 sekund przed końcem Boris Diaw nie zdążył wprowadził piłki do gry przez 5 sekund. Do gry wrócił Kawhi Leonard, ale zaczął sezon od 0/5 z gry. W pierwszej piątce wyszedł też Austin Daye i dwa razy trafił za trzy z sześciu prób. Tim Duncan miał 16 punktów i 9 zbiórek, ale też dwa spudłowanie wolne pod koniec czwartej kwarty. Tony Parker zanotował 19 punktów i 6 asyst.

Spotkanie w Milwaukee było bardzo wyrównane przez prawie 40 minut. Potem pewnie Brett Brown i jego drużyna dostali wiadomość od Sama Hinkie’go żeby się nie wygłupiali i przestali grać. Przez ostatnie 8:21 nie zdobyli już ani jednego punktu. Zero. Null. 0/14 z gry. Gospodarze nie byli wiele lepsi (4/15), ale zakończyli to runem 11-0. Milwaukee Bucks wygrali z Philadelphią 76ers 93-81.

To było pierwsze spotkanie w Milwaukee w tym sezonie i kibice szczelnie wypełnili halę, żeby zobaczyć swojego nowego gwiazdora. Jabari Parker rozegrał dobry mecz na 11 punktów i 10 zbiórek, ale gwiazdą wieczoru był wygalający zaskakująco dobrze na stracie tych rozgrywek OJ Mayo. Wchodząc z ławki miał 25 punktów, 5/7 za trzy i 5 asyst. Larry Sanders zanotował 15 zbiórek, 4 bloki i chciał też mieć dwucyfrowy dorobek punktowy, ale w ostatnim momencie się opamiętał… Jason Kidd odetchnął.

W Sixers najlepiej wypadł Nerlens Noel mający 14 punktów, 10 zbiórek i 3 bloki.

 Rudy Gay nie miał udanego pierwszego meczu, ale tym razem był on fire. Trafił 13 z 19 rzutów z gry, w tym trzy razy zza łuku, 13 razy stawał na linii i zakończył spotkanie z dorobkiem 40 punktów prowadząc Sacramento Kings do zwycięstwa z Portland Trail Blazers 103:94.

DeMarcus Cousins miał 17 punktów z 16 rzutów i 9 zbiórek, a też dwa bloki w dwóch kolejnych akcjach w czwartej kwarcie, z czego jeden zakończył się bardzo ładną kontrą.

Kings świetnie wykorzystywali błędy Blazers i zdobyli aż 21 punktów z 11 strat rywali. W czwartej kwarcie zanotowali run 13-0, którym przesądzili losy spotkania. Bardzo dobrze spisywał się także Darren Collison mający 17 punktów, 8 asyst, 8 zbiórek i 3 przechwyty. Ale generalnie w drugim kolejnym meczu w Sacramento była to koszykówka mało przyjemna do oglądania.

LaMarcus Aldridge miał 22 punkty, ale tylko 7/18 z gry. Damian Lillard trafiał jedynie zza łuku, w sumie 4/13 z gry, zdobywając 20 punktów, z czego 12 w czwartej kwarcie.

Marc Gasol wygrał pojedynek z Royem Hibbertem i Memphis Grizzlies pokonali Indianę Pacers 97:89. Jeszcze na początku drugiej połowowy grający w osłabionym składzie gospodarze prowadzili 13 punktami, ale wtedy Grizzlies odpowiedzieli serią 26-2 i w ten sposób zapewnili sobie zwycięstwo.

Zach Randolph w trzeciej kwarcie zdobył połowę ze swoich 22 punktów, zebrał też 13 piłek. Gasol miał 20 punktów i skutecznie wybił z głowy Hibberta myśl, że może on powtórzyć to co zrobił w starciu z Sixers. Center Pacers zakończył mecz z 8 punktami z 9 rzutów. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Chris Copeland z 16 punktami.

Derby Los Angeles nie zachwyciły. Przede wszystkim ponownie nie zachwycili Clippers, którzy mieli kiepski preseason i teraz nadal nie grają na poziomie jakiego się od nich oczekuje. Co prawda lepiej spisywali się w ataku niż w poprzednim spotkaniu, ale zmierzyli się z niebroniącymi Lakers, natomiast sami też nie potrafili zatrzymać rywali. Lakers walczyli do końca i dopiero na finiszu Clippers uciekli zapewniając sobie zwycięstwo 118:111.

Lakers…


Blake Griffin nie miał dużych problemów, żeby przeciwko tej drużynie uzbierać 39 punktów, ale też był skuteczny na dystansie trafiając obie próby zza łuku.

Jamal Crawford z ławki dołożył 22, a JJ Redick dalej miał problem z wstrzeleniem się zza łuku (1/6).

Kobe Bryant rozpoczął mecz broniąc Chrisa Paula i kończyli go pilnując się nawzajem. Paul zaliczył 10 asyst, ale tylko 12 punktów (2/9 z gry). Kobe zdobył 21 z 15 rzutów i miał efektowny start

Jednak na samym finiszu spudłował jumpera, który mógł dać im prowadzenie, a potem trójkę, która mogła doprowadzić do remisu. Zanotował też 7 asyst, dostając dużo lepsze wsparcie do swoich kolegów. Przede wszystkim Jordan Hill trafił z półdystansu na 23 punkty. Jeremy Lin dołożył 17 i 9 asyst.


__________________________________

Chciałbyś mieć dostęp do większej ilości takich artykułów?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, przeczytaj więcej darmowych artykułów, a przekonasz się, że naprawdę warto.

__________________________________

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

0

KOMENTARZE

  1. Bronek przyszedł dziś do roboty – trzeba będzie ostro potyrać, mecze same się nie wygrają.
    Dellavedowa grał 30 min i był na 0 pkt. ale miał bezkonkurencyjny w drużynie +/- 15. Koleś z kotem siedzi w fotelu, głaszcze sierściucha i usmiecha się pod nosem.

    Mamba miał kilka takich zagrań że :-) Jest szybki, jest gibki, jest pewny. Dobrze cię widzieć w grze Kobe.

    Clips byli modelowi w ofensywie – praktycznie każdy robił swoje.
    Blake był dzisiaj 11/12 z linii! Mój faworyt do mvp w tym roku.

    Dobrze że się wreszcie zaczęło!

    Lubię to: 0
    • Nie chce marudzić, ale gwizdki w końcówce były ciut lepsze dla Cavs ( akcja Irvinga na 2 + 1, faul na Love, czy ofense Chicago). Idiotycznie zachował się Gibson, gdy bodajże na 47 sekund przed końcem zamiast spokojnie grać długo piłka napalił się jak szczerbaty na suchary i rzucił na początku akcji (niecelnie po czym poszła kontra)

      Lubię to: 0
  2. Dlaczego nie ma nic o błędzie sędziego przy 2+1 Irvinga na remis w końcówce? Może nie był to jakiś ewidentny błąd ale sytuacja na pewno kontrowersyjna. Wg mnie no basket

    Lubię to: 0
  3. WZYWAM MICHAŁA PIETRAKIEWICZA DO PRZEANALIZOWANIA 2 SPORNYCH SYTUACJI Z MECZÓW CAVS-BULLS I SUNS-SPURS.

    mam nadzieję, że zauważyłeś i bez caps locka ;)

    Pierwsza sytuacja – and1 Kyrie Irvinga z końcówki meczu, który dawał remis. Na moje Kyrie po faulu robi 3 kroki. Zdaje się, że wczoraj też zrobił taki błąd. Nie powinno być wtedy zaliczonego kosza. Jak powinni zachować się sędziowie?

    Druga sytuacja – błąd 5 sekund Borisa Diawa. Śmiali się nawet komentatorzy Suns, bo sytuacja na styku. Dobry call, czy nie?

    Lubię to: 0
      • Ja o spornych sytuacjach mówię. Na spokojnie. Żeby je sobie wyjaśnić, a nie szukać powodów i usprawiedliwień :) a ze akurat miały wpływ na wynik to racja, ale to po prostu kontrowersyjne decyzje które mnie interesują :D

        Lubię to: 0