MŚ 2014: Fournier x-faktorem Francji. Bracia Dragic szykują się na mecz z USA

1
fot. livebasketball.tv
fot. livebasketball.tv

W 2011 roku Evan Fournier był liderem reprezentacji Francji do lat 20 podczas Mistrzostw Europy, na których wywalczyli brązowy medali. W meczu o trzecie miejsce przeciwko Rosji zdobył 20 punktów, a w całym turnieju był najlepszym strzelcem drużyny z średnią prawie 17.  Rok później Denver Nuggets wybrali go w pierwszej rundzie draftu z numerem 20. W swoim pierwszym roku w NBA grał niewiele, a później też nie dostał się do ostatecznego składu reprezentacji na zwycięski dla Francji Eurobasket. W poprzednich rozgrywkach był już w stałej rotacji swojej drużyny i znalazł się w gronie pięciu zawodników Nuggets, którzy zakończyli je z dodatnim wskaźnikiem plus-minus. Pod koniec czerwca został oddany do Magic w zamian za Arrona Afflao, ale jeszcze zanim rozpocznie swoją przygodę na Florydzie, po raz pierwszy ma okazję występować na Mistrzostwach Świata.

Początek turnieju w Hiszpanii nie był dla niego udany. Pierwsze dwa mecze przesiedział na ławce, dostając w sumie tylko 18 minut gry. A kiedy już był na boisku spudłował wszystkie swoje 5 rzutów. Dopiero w łatwo wygranym spotkaniu z Egiptem trener Vincent Collet dał mu okazję dłużej pograć i Fournier wykorzystał to, pokazując się z dobrej strony. Zaczął się rozkręcać, dobrze wypadł również w kolejnych dwóch spotkaniach i teraz mógł już liczyć na więcej niż tylko pojawienie się w garbage time. Rozegrał świetny mecz w starciu z Chorwacją, pomógł Francji awansować do ćwierćfinału i udowodnił, że warto na niego stawiać.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMŚ 2014: Amerykanie wciąż nie potrafią znaleźć rytmu
Następny artykułMŚ 2014: Hiszpanie bez problemów w ćwierćfinale

1 KOMENTARZ

  1. Nie moge uwierzyc dlaczego Tomic siedzial ostatnia minute na lawce. Trener Chorwacji sam sobie zamknal droge do zwyciestwa. Wszyscy wiedzieli ze akcje beda rozgrywane na Bojana, a naturalna 2 opcja w tym meczu byl wlasnie Tomic, ktory mogl skupic troche uwagi na sobie, ale nie lepiej posadzic go na lawce i odpalic daleka 3. Az sie zagotowalem.

    Lubię to: 0