Król z Akron

5
fot. Newspix.pl
fot. Newspix.pl

„I’m just a kid from Northeast Ohio…” Słońce tamtego dnia odbijało się na twarzach wszystkich Clevelandersów, do których dotarła wesoła nowina. W konsekwencji obrazek fana NBA przechadzającego się po Superior, Chester lub Euclid Avenue w lekko zwęglonej lub przytartej koszulce LeBrona Jamesa był akceptowalnym odstępstwem od typowych reguł rządzących ubiorem w Ohio.

Cztery lata temu James miał zapoczątkować masowy eskapizm. Stan na północy kraju przedstawił globalnej publiczności jednego z najbardziej fascynujących graczy w historii NBA. To miało LBJ-owi nie pozwolić na zrywanie pępowiny z siedliskiem. Jednak wraz z utratą gracza, do Cleveland, Akron, Columbus, Youngstown i wielu innych miast powrócił demon sprzed lat – zwyczajność.

James w swojej deklaracji opublikowanej przez Sports Illustarted przeprosił za rok 2010 mówiąc, że wówczas nie był na tyle świadomy, aby odpowiednio zrozumieć jak bardzo jego serce i dusza należą do Northeast Ohio. Pozostawił tam dom, fundację oraz bliskich przyjaciół, ale ani w Akron, ani w Cleveland nie mogli więcej liczyć na siłę jego nazwiska, tym bardziej że mieszkańcom naprawdę trudno było mu wybaczyć. Dan Gilbert kilkoma pochopnymi decyzjami starał się desperacko trzymać uwagę opinii publicznej przy Cavaliers. Zaledwie skromną część odzyskał dopiero dzięki projektowi Kyriego Irvinga. To nie był perfekcyjny mariaż. Wychowanek Duke sprawiał wrażenie wykorzystującego dezorganizację zespołu do otworzenia sobie bram na szersze wody okręgów o silniejszej koszykarskiej tożsamości. Aluzjom o nieszczere przywiązanie zaprzeczył podpisując nowy kontrakt jeszcze przed decyzją Jamesa.

Ostatnie tygodnie są dla mieszkańców Ohio powiewem świeżego, rześkiego powietrza. Bardzo długo czekali na moment, który wyróżni ich na tle muru obojętności, jaki panuje wobec północnych stanów Ameryki. Za oceanem nie potrafią pozbyć się stereotypowego przekonania, że im bliżej Kanady – tym gorzej. Ma to swoje historyczne podłoże, silnie zakorzenione i pielęgnowane przez lubiące podziały społeczeństwo. Nawet jeśli powrót 2-krotnego mistrza jest tylko symbolem, dla wielu pokoleń ludzi Ohio stanowi nową, sympatyczną i ciekawszą perspektywę. Niektórzy twierdzą, że LeBron James oddał swojej małej ojczyźnie to, co zabrał przed czterema laty – wyjątkowość.

Samo Akron nie pomieści tego, czym stał się LeBron James. Jednak Akron było powodem uczucia, jakim LBJ obdarzył całe Ohio.

– Jeździłem na rowerze po całym Akron. Starałem się trzymać z dala od kłopotów i cały czas miałem nadzieję, że mój łańcuch w rowerze nie pęknie tak, jak często się to zdarzało. Kiedy w latach 80-tych wjeżdżałeś na północne wzgórza, zdawałeś sobie sprawę, że to już nie to samo co niegdyś. W oddali widać było kłęby dymu, śródmieście wyglądało na zużyte i zmęczone. Nie zaprzeczę, że było w tym coś strasznie bolesnego. Kiedyś to miejsce było wielkie, ale nagle straciło swoją siłę. Walczyło, aby znów coś znaczyć… To nadal był mój dom.

[…] Wiedziałem, że nie będę tu mieszkał, jeżeli nie zdarzy się jakiś cud, jeżeli żadna spadająca gwiazda nie uczyni mojego i mojej mamy życia lepszym, jeżeli nie pozwoli nam przetrwać. […] Jednak nawet gdy zdarzały się gorsze dni, a było ich mnóstwo, wiedziałem czym jest Akron – ludźmi, którzy nawzajem o siebie dbają i zajmą się tobą nawet jeśli nie jesteś ich synem. Miejsce które mogłeś objąć a ono obejmowało ciebie.

[…] Kochałem Akron bezwarunkowo. Gdy chodziłem do szkoły, zawsze przeszkadzała mi jedna rzecz. Gdy spoglądałem na mapę zawieszoną w sali, najpierw moje oko wędrowało w stronę Ohio. Było tam Cleveland, bo jest znane z Jimmy’ego Browna i jest domem Indians. Na niektórych mapach widziałem nawet Cincinnati. Ale gdzie było Akron? […] Nie pamiętam ile miałem lat, ale złożyłem sobie obietnicę – taką, jaką składa sobie każde dziecko żyjące marzeniami – że kiedyś umieszczę Akron na tej mapie. Nie dosłownie, po prostu chciałem, aby ludzie wiedzieli, gdzie leży Akron. Nie wiedziałem jak to zrobię, ale czułem taką potrzebę.

Powyższe fragmenty pochodzą z książki „Shooting Stars”, która opowiada historię narodzin LeBrona Jamesa, jego talentu oraz donkiszotowskiej osobowości. Obecnie można ją wykorzystać do szerokiego studium psychologicznego odnośnie tego, jak 4-krotny MVP ligi ewoluował w pierwszych latach kariery NBA i po mistrzostwach w 2012 i 2013. Materiał jest fantastyczny, bo dostarcza wgląd w to jak pierwotnie zawodnik postrzegał rzeczy wokół siebie tworząc swój własny dream-team „The Fab-Four” z Dru Joycem III, Willie McGeem, Sianem Cottonem oraz budując markę i wznosząc poprzeczkę oczekiwań z każdym kolejnym zwycięstwem St. Vincent–St. Mary High School.

Kondycja ekonomiczna Ohio narzuca konieczność katorżniczej, czasami syzyfowej pracy wszystkich mieszkańców, co natenczas oznacza grupę, która mimo wszelkich przeciwności nie zaczęła szukać swojej ziemi obiecanej na południu kraju bądź na wybrzeżach. Starsze pokolenia czując, że na dobre zapuściły korzenie w tym miejscu, nigdy nie przestały swoimi podatkami wspierać największych aglomeracji. Młodsi podążyli za trendem i w analogii do sytuacji LeBrona Jamesa – przenosili swoje talenty do multikulturowych ośrodków, jakie przed wieloma laty stworzyły mit o USA – krainie nieskończonych możliwości.

Brian Windhorst był relatywnie zadowolony z tego, co przynosiło mu życie w Northeast Ohio. Dziennikarz ESPN opuścił Cleveland razem z LeBronem Jamesem w 2010 roku. Od tamtej pory jest beat-writrerem ekipy z South Beach. W 2010 liczba mieszkańców Ohio była najniższa od stu lat. Lokalni politycy na wielkiej scenie przypominali jedynie o obecności ich regionu wśród pozostałych okręgów. Ich bezradność powodował także bardzo wysoki odsetek bezrobocia oraz gospodarczy regres całego stanu. Ohio było wyprane z możliwości. Windhorst wspomina swoich kolegów – byłych mieszkańców Ohio, którzy mocno krytykowali Jamesa za jego pierwszą decyzję. Mimo, że wpadli w tą samą pułapkę – nie potrafili odnaleźć w tej sytuacji żadnych podobieństw do własnych historii. Wszystko co związane z gwiazdą sportu jest sensu largo, ale motyw przewodni – bez znaczenia w jakiej skali – był tak sami.

„Jak wielu ludzi z naszego pokolenia, pewnego dnia rozważymy powrót do domu” – pisał Windhorst w 2011, podczas finałów Heat z Mavericks. Zaledwie kilka dni temu James zaznaczył – „Może niektóre z dzieciaków dorastających w Ohio zostaną tu po studiach, założą rodziny oraz otworzą biznes. To by mnie bardzo ucieszyło. Nasze społeczeństwo mocno cierpiało, dlatego potrzebuje tyle talentu, ile go posiada.”

2-krotny mistrz NBA mógłby określić przykład nowego typu Clevelandera, który nie będzie się bronił przed wyjazdem, aby po kilku latach wrócić do Ohio z kapitałem bądź pomysłem na polepszenie finansowej wydajności całego stanu bądź jego części. Siła instytucji o nazwie LeBron James może mieć w konsekwencji wyraźny wpływ na światopogląd wielu młodych ludzi. Amerykanie lubią szukać inspiracji w jednostkach i powrót Jamesa oraz jego słowa w liście opublikowanym przez SI są niezbitym dowodem na to, że zawodnik dojrzał do tego, by funkcjonować w swojej małej ojczyźnie jako role-model. „Mój związek z Northeast Ohio jest znacznie większy niż koszykówka. Nie zdawałem sobie z tego sprawy cztery lata temu. Teraz już wiem.”

Według obliczeń ekonomistów – w 2009 roku Ohio odnotowało zysk rzędu 150 milionów dolarów z samego faktu, że LeBron James był rezydentem. Ta suma wyglądało karłowato przy 10 miliardach, które wygenerowała jedna z najlepszych placówek medycznych na świecie – Cleveland Clinic. To jednak nie umniejsza efektów wszystkich programów zainicjowanych przez fundację LBJ-a, nawet jeśli niektóre z nich wyczuwając potrzeby rynku oraz lepszą promocję produktu z czasem przeniosły kliniki z Akron do Las Vegas. Dla wszelkich punktów gastronomicznych jedna z największych gwiazd koszykówki w trykocie Cavaliers była lwią częścią zysków, bowiem zapełniała bary oraz fan-zone’y tętniące życiem i płynące piwem w trakcie najważniejszych momentów fazy rozgrywek posezonowych.

„Odpowiedzialność za społeczność Ohio jest znacznie większa niż trafienie jump-shoota” – mówił James w lutym tego roku przy okazji zasilenia konta swojej byłej szkoły kwotą miliona dolarów. Myślę, że doskonale pamiętacie jakie wówczas panowało nastawienie do pogłosek o ponownej grze zawodnika Heat bliżej domu. Cleveland nie chciało tworzyć iluzji wielkiego powrotu syna marnotrawnego. Mieszkańcy, fani Cavaliers, Dan Gilbert – pozbyli się swoich resentymentów i stąd dużo dystansu do rodzących się pogłosek. Nie udało się mimo to powstrzymać fali entuzjazmu na kilka dni/godzin przez decyzją 2.0.

Choć duża grupa Clevelandersów nie chciała nadziać się na to samo, co w 2010, pozostali bardzo słusznie puścili w niepamięć poprzednie doświadczenia i raz jeszcze w osobie Jamesa ulokowali swoje marzenia o mistrzowskich Cavs. Możemy nie znać specyfiki tych realiów, bo w kraju nad Wisłą sportowcy nie mają aż tak wielkiej siły sprawczej (campy Marcina zasługują mimo wszystko na wyróżnienie), ale Northeast Ohio jest dla LeBrona Jamesa czymś więcej niż prognozowaną spuścizną kolejnych mistrzostw i pierwszych banerów pod The Q.

Dzieciak z Akron spełnia misję, o której myślał siedząc w jednej z lekcyjnych sal kilkanaście lat temu…


__________________________________

Chciałbyś mieć dostęp do większej ilości takich artykułów?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, przeczytaj więcej darmowych artykułów, a przekonasz się, że naprawdę warto.

__________________________________

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

0

KOMENTARZE

  1. Bardzo dobrze się czytało.
    Nie jestem fanem LeBrona ale to co się stało, powyższa historia i jej analiza są fascynujące. Poprzednia decyzja była elektryzująca ale działało to wszystko na mnie w zupełnie inny sposób. Mimo wszelkich argumentów nie poprawiła notowań LeBrona w moich oczach.
    Tym razem drugi raz w życiu czuję rodząca się sympatię do tego koszykarza. Pierwszy raz gdy walczył z SA a drugi raz po przeczytaniu listu. Wiem, papier przyjmie wszystko ale dużo mi w tej historii pasuje oraz dodatkowo część tych slów trafia do mnie jako ojca i po prostu człowieka który ceni sobie i szanuje wartości o których pisze LeBron/prowiec ;)
    Nigdy bym nie pomyślał ze mogę stać się jego fanem. Czy tak sie stanie czas pokaże, będę obserwował to co sie dzieje w Clv :)

    Lubię to: 0