Flesz: OKC kończą sezon 4-0 ze Spurs i o długość ręki, Dallas pokonali Clippers w LA

61

To zabawne – NBA. Możemy lamentować cały sezon, jak wielcy myśliciele i wojenni stratedzy z podpartym podbródkiem skupiać się nad playbookiem Scotta Brooksa. Tymczasem tym co wygląda na różnicę nr 1 w potencjalnym finale Konferencji Zachodniej pomiędzy Oklahomą City Thunder i San Antonio Spurs jest ręka! Jej długość! Długość ręki. Wszystkie ręce Thunder.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułW drodze do Final Four: Słoneczny basket z Gainesville…
Następny artykułBardzo prosta symulacja Playoffów 2014

61 KOMENTARZE

  1. Mecz w OKC nie ma zupełnego znaczenia, wynik jak i gra. 5 mecz w ciągu 7 dni Spurs vs odpoczywający od niedzieli OKC , testowanie różnych ustawień przez Popa , rozładowanie balonika itd.

    Lubię to: 0
    • No pewnie, specjalnie przegrał. Po co mu przewaga parkietu na ewentualny finał konferencji, po co wygrać z OKC jak można przegrać, a w ogóle ten sweep 4-0 w RS to był jego zamysł, żeby namieszać w głowie OKC totalną dezinformacją przed PO. Gadanie to jedno, a wygrywać i mieć przewagę parkietu każdy chce. A może jeszcze uwierzyłeś, że Pop naprawdę myśli, że dobrze się podłożyć w takiej sytuacji w jakiej są, bo to wyostrzy ich koszykarskie zmysły jak pęknie balonik hype’u? C’mon :)

      Lubię to: 0
      • Wiesz, że nie chodziło mi o zeszłe finały, Dwa PO wcześniej, odpadli z pierwszego miejsca, przegrywając z 8 ekipą w pierwszej rundzie. Póżniej cudem znajdując się w finale konf. przegrali 4 mecze z rzędu z OKC. Teraz Memphis dla nich to półbiedy, bo głownie OKC, ale też LAC i HOU to dla nich wyzwanie wg. nie nie do przejścia przez 3 rundy do finału.

        Lubię to: 0
        • Wiem, wiem ;)
          Nigdy nie kibicowałem mocno Spurs ale mam wrażenie, że są teraz najmocniejsi od lat. I defensywnie to też zupełnie inny zespół niż w latach wcześniejszych.
          I o ile nikt nie kwestionuje faktu, ze OKC to najtrudniejszy dla nich match up to nie sądzę aby ew. seria skończyła się takim wynikiem jak w RS.

          Lubię to: 0
          • hehe, Ty się nie liczysz w sprawach „przeciwko” OKC!
            You know what I mean ;)

            Lubię to: 0
          • To umówmy się, że to sprawa 'za’ San Antonio.. ;-)

            Lubię to: 0
      • Trójka była zupełnie z tej ziemi. Dla tak zimnokrwistego snajpera jak Ray Allen trójka z rogu przy obronie Parkera, który (z resztą słusznie) został nogami na parkiecie było jak layup i po to go z Bostonu wyciągnęli. Nie z tej ziemi był fakt, że z reguły miękki jak plastelina Bosh, nagle stał się twardy jak modelina i zawalczył na ofensywnej tablicy tak, że przepchnął piłkę touch passem do Raya :)

        Lubię to: 0
        • JUICE? O Kurde TO od dzis przerzucam SIE na Whisky z LIDLA ew. na ladybird.Wybaczcie mi „MY SWEETHEART” GLENMORANGIE,GLENFIDDICH,OLD PULTENEY,JURA,GLENLIVET juz nigdy wiecej!!!PLEASE FORGIVE ME zNYK ;) SPURS FAMILY:) GO SPURS GO!!!!!!!!

          Lubię to: 0
          • Ojcze Sasie wybacz.

            Ale to są napary dla kobiet w ciąży.

            Mów ARDBEG (Supernova), LAPHROAIG, LAGAVULIN, CAOL ILA, TALLISKER, BRUICHLADDICH i mówię tu o Octomorze.

            To jest whisky. A nie te wody słodzone.

            Lubię to: 0
          • OOO widze zNYK, ze znawca whisky z google jest z Ciebie niesamowity.DRUNK MONKEY :)GOD BLESS GOOD WHISKY :) GO SPURS GO

            Lubię to: 0
          • Hmmm nie dogodzisz takiemu. Może pomoże zamknięcie oczu i myślenie „jaka przepyszna bieługa”? ;)

            Lubię to: 0
          • Względem profesora Tołpy, to patrząc z tej perspektywy fraza „Eat dirt” nabiera wprost przeciwnego do zamierzonego znaczenia :)
            A brnąc dalej w temacie, to jak prawidłowo interpretować Three-PEAT w kontekście tej rozmowy? Kończę, bo zaczynam dryfować jak w „pewnych” impresjach, a na to nie mam copyrighta :P

            Lubię to: 0
  2. Meczu nie widziałem, zaznaczam. Ale jak widzę, że Manu dostał od Popa REST, a reszta kluczowych graczy ZNOWU nie grała dłużej niż 30 minut to mam wrażenie, że jednak Pop miał wynik gdzieś. A może nawet chciał przegrać. Sam o tym mówił, że za dużo zwycięstw z rzędu potrafi uśpić czujność drużyny i jest rozleniwiająca. I przydałby się kubeł zimnej wody. No to dostali.
    To co piszesz Maćku może być problemem dla Spurs ale NA DZIŚ stawiam, że to Duncan i spółka byliby zdecydowanym faworytem takiej serii. Oczywiście do maja może się jeszcze dużo zmienić.
    BTW: Westbrook jest jednak głupi. Po takich problemach z kolanem popisuje się dunkami, które mega obciążają stawy. Rozumiem, że przy penetracji wykorzystuje swój atletyzm, ale na pusty kosz… Dobry jest chłopak, ale myśli mało.

    Lubię to: 0
  3. Ibaka jest killerem Spurs. Jego długość ramion pozwalają mu kontestować większość wjazdów pod kosz, Spurs się go boją albo inaczej mówiąc – za bardzo szanują. How sweet. I już nie ważne czy Pop chciał czy nie chciał tego wygrać – the (Thunder)kid is a problem.

    Lubię to: 0
  4. chciał czy nie chciał, gadanie. wcale nie jest powiedziane, ze gdyby CHCIAŁ to by WYGRAŁ. Tten dzisiejszy, to nie był jakiś wielki mecz Oklahomy. Jeżeli OKC będą zdrowi, to rozjadą Spurs. Zadaniowcy tych ostatnich, jak pokazały ostatnie lata, w sezonie regularnym błyszczą a potem już raczej nie bardzo.

    Lubię to: 0
  5. Zdrowe trio Durant-Westbrook-Ibaka to gwarant sukcesu w ewentualnej serii przeciwko Spurs. Wystarczy sobie przypomnieć rozgrywki posezonowe w 2012 roku, kiedy Spurs w finale konferencji prowadzili 2:0, grali niesamowity basket i nagle wszystko posypało się jak domek z kart – 4 porażki z rzędu i wyjazd na rybki.

    Lubię to: 0
    • No nie no, zapominasz, że Thunder mieli wtedy Hardena jako 6-mana, z którego pickami zupełnie, przez 3 spotkania Spurs sobie nie radzili. Jest jeszcze ten tekst na zawszepopierwsze, także wróć do niego i zobacz jak to wyglądało.

      Lubię to: 0
      • Nie jestem aż takim ignorantem, żeby nie pamiętać o udziale Hardena w tej druzgocącej porażce Spurs. Sytuację z AD 2012 przywołałem dlatego, że przeczuwam podobny scenariusz w tym roku – jeśli oczywiście dojdzie do takiej serii. W końcu OKC nie przez przypadek wygrało wszystkie starcia w RS ze Spurs, nawet grając bez Westbrooka – to chyba najbardziej daje do myślenia.
        Podtrzymuję swoją tezę: zdrowe trio Durant-Westbrook-Ibaka przeciągną OKC przez ewentualną serię ze Spurs – z całym szacunkiem dla genialnego Popa, jednak lecących lat niektórzy zawodnicy nie oszukają, atletyczność graczy OKC zrobi swoje.
        Z drugiej strony, jeśli OKC mają awansować do wielkiego finału i tam zostać szybko rozjechani przez Heat, to jestem zmuszony kibicować Spurs.

        Lubię to: 0
        • Heat raczej nie pojedzie nikogo w finale w tym roku, nawet jeżeli do niego dojdzie (warunek primo :). Kolejny rok upłynął i to już raczej za dużo na obecne młode wilki, a Wade wbrew propagandowym opiniom z preseason jakoś do tej fontanny młodości ze swoim kolanem nie wskoczył jak widać…

          Ale oczywiście niezmiennie GO HEAT! :)

          Pozdrawiam

          Lubię to: 0
    • W 2012 Miami rozjechało w finale OKC bez zająknięcia. Zakładając, że w tym roku byłby taki sam finał sądzisz, że skończyło by się tak samo? BO ja mam duże wątpliwości. Dlatego to co wydarzyło się w 2012 r. nie musi być już obowiązujące.
      Choć wynik tych zespołów w tegorocznym RS musi dawać do myślenia (głównie Pop’owi).

      Lubię to: 0
  6. Naprawdę większość z was uważa, że Spurs przeszliby OKC? Dla zdrowych OKC jedynym niewygodnym rywalem na Zachodzie są Memphis. Wszystko wskazuje na to, że ich ominą w dwóch pierwszych rundach (Dallas idzie na 7 miejsce), dodatkowo ominą PTB i HOU z Patrickiem Rozpierdalaczem, czyli jakby nie patrzeć kolejnych niewygodnych rywali dla nich. Drugi wynik po RS i brak przewagi parkietu ze Spurs to dla OKC mały problem. Dla nich najważniejsze to ominąć Memphis, bo z nimi sobie średnio radzą, dawać miarę możliwości odpoczywać Westbrookowi w pierwszej rundzie i doprowadzić do optimum formy trio z ławki Jackson-Fish-Butler. A co do finałów w 2012 a ewentualnych teraz między Miami a OKC różnica jest o wiele mniejsza i bez ZDROWEGO Wade Miami jest w dupie w takim finale.

    Lubię to: 0
    • Sądzę, że dziś MEM nie są takim problemem dla OKC jak wtedy. Nie to zdrowie choćby. Tak jak Miami nie są tak do przodu nad OKC jak byli w 2012. I tak samo SAS nie są tym zespołem co 2-3 lata temu. Są lepsi. Stąd wniosek, że OK niech będzie – nie stoją na straconej pozycji z OKC (zamiast: są faworytami).

      Lubię to: 0
    • Tak się składa, ze z Clippers też wcale dobrze się OKC nie gra a to prawdopodobnie będzie ich przeciwnik w drugiej rundzie.Tak więc nie przesadzałbym z tą łatwiutką drabinką.Oczywiście dla mnie w starciu Spurs z Oklahomą faworytem jest drużyna Duranta.Niestety długość, szybkość i atletyzm graczy Brooksa to za dużo dla takich zadaniowych graczy jak Mills, Bellineli czy Splitter.Natomiast jeśli Oklahomie przyszłoby się ponownie zmierzyć z Heat w Finałach to spodziewajcie się powtórki z 2012.

      Lubię to: 0
        • Niestety obawiam się że jeśli OKC awansuje do finału a po drugiej stronie będzie Miami to mimo mojej ogromnej sympatii, OKC nie ma szans. Spo jest lepszym trenerem to po pierwsze. Po drugie Westbrook będzie zarzynany w ataku gdzie Miami będzie wpędzać go w pułapki. Lebron moim zdaniem lepiej kryje KD niż odwrotnie a nie wiadomo w jakiej formie wróci Sefolosha. Nie mówiąc o tym że buckup’em dla Westbrooka jest Jackson który moim zdaniem jest jeszcze nie doświadczony i Cole czy Chalmers nie mówiąc o Wade zniszczą go… Po za tym już tak mówiąc najogólniej OKC JEŚLI awansuje do finału będzie po 3 ciężkich seriach a Miami co najwyżej po 1 i to jest bardzo istotne!!!

          Lubię to: 0
          • I znowu to samo. Prześledź drogę do finału na Wschodzie i Zachodzie przez ostatnie trzy lata i zobacz jak to wyglądało w tej „silnej i wyrównanej” zachodniej konferencji. Nie ma co wróżyć z fusów…

            Lubię to: 0
          • Wolver prześledziłem i pomijając fakt że w tym roku(moim zdaniem)zachód jest mocniejszy to Miami po za serią z IND nie miał żadnego rywala na poziomie… Może mylący jest dla Ciebie sweep na MEM ale jeśli widziałeś te mecze to wiesz że była o bardzo trudna seria wbrew pozorom dla SAS.

            Lubię to: 0
          • Chodzi o wyciąganie pochopnych wniosków naprzód. Przez ostatnie 3 lata zachód (wg tabeli zdecydowanie silniejsza i bardziej wyrównana konferencja) wchodził do finałów z bilansem 12-2,12-3 i 12-3. A to że Spurs musieli zagrać 2 dogrywki nie stanowi o „ciężkości” serii dla ich zeszłorocznych PO. W ogólnym rozrachunku sweepneli Misiaki 4-0 i z pewnością te 2 dogrywki do wybiegania były dla nich lepsze i mniej męczące niż 1 lub 2 dodatkowe spotkania. Skończyli swoją serię 28.05 i finały zaczynali 07.06. Taaa z pewnością byli zajechani jak koń po westernie, tylko 10 dni na złapanie oddechu… Nie ma co kombinować, tylko zobaczymy jak będzie i tym razem.

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
          • Tylko wcześniej jak pamiętasz musieli walczyć GSW które mogło tę serię wygrać a nic nie mówiąc po za zaskakującym pierwszym meczu z Chicago Miami miało spacerek. Nie rozumiem próby bronienia tego że na wschodzie też są trudne pierwsze 2 rundy. Come on nawet jeśli grasz mniej meczów są one na wyższym poziomie.

            Lubię to: 0
          • Nie twierdzę, że dwie pierwsze rundy zeszłorocznego wschodu były ciężkie, ale że SA na zachodzie się nie przemęczyło. Taaa GSW mogło wygrać…. Pewnie, że mogło, ale nie wygrało. Byli o włos, tylko dwóch zwycięstw im zabrakło. Miśki też już były w pół drogi… tylko cztery zwycięstwa od celu. Pewnie chcieli zaatakować od stanu 4-0 i wygrać 4 następne, ale popełnili błąd w kalkulacji i seria im się skończyła za szybko, bo na tym pierwszym punkcie planu. Jeżeli uważasz że SA zarobiło po ręce w tych zeszłorocznych PO i mieli problem, bo GSW wyrwało 2 mecze, a sweep z miśkami, miał niby tylko 4 mecze, no ale przecież „aż” 10 dodatkowych minut gry i to był problem to ja z tej dyskusji wysiadam, bo widzę, że dla Ciebie Arturze lekkie PO to wyłącznie trzy serie zrobione w sweepach i lepiej żeby było tak chociaż ze 12 blowoutów…

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
          • Nie chodzi o ilość meczów w tym momencie tylko o jakość przeciwników. Chcesz czy nie ale GSW to zdecydowanie trudniejsza drużyna do ogrania niż Chicago(w zeszłym sezonie). Nie uważam że SAS było zarobione tylko że Miami miało łatwiejszą drogę. Zdecydowanie jeśli chodzi o zachód w tym momencie jest on jeszcze mocniejszy i myślę że będzie miało to swoje odbicie na drużynie która awansuje do finału tyle odemnie :)

            Lubię to: 0
          • Wolver ja rozumiem, że wg. ciebie Miami jest najbardziej uciemiężone, ma najbardziej pod górkę u sędziów itp. ale jak chcesz wmówić, że ma do tego jeszcze trudniejszą drogę do finału niż ktokolwiek na zachodzie to błądzisz synu i zawróć z tej drogi zanim Cię za obłąkanego uznamy in gremio.

            Lubię to: 0
          • Majki Ty mnie możesz uznawać ze swoim gremio za kogo chcesz, zwisa mi to i powiewa, fajnie by jednak było żebyś czytał ze zrozumieniem jak masz do mnie jakiś komentarz… Prawda jest taka, że zachód miał (OBIEKTYWNIE) ostatnimi laty prostszą drogę do finałów, niż to potencjalnie wyglądało, czy Ty tak uważasz czy nie. Co z tego, że miało być super ciężko, skoro ani razu nie było (Dallas, OKC, Spurs), a akurat Heat mieli swoje siedmiomeczowe batalie z Indianą i Bostonem zaraz przed obydwoma majstrami (w 2011 zarówno Heat jak i Mavs przeszli gładko PO). Piszemy o faktach, a nie co mogło być. I gdzie ja niby wspomniałem (kiedykolwiek), że Miami ma bardziej pod górkę niż inni, lub że są ciemiężeni przez sędziów? Cały czas uważam, że mają tak samo jak reszta, tylko Ty twierdzisz, że im wszyscy pomagają, więc nie odwracaj kota ogonem i nie wciskaj mi w usta nie moich słów. A o tym roku w ogóle się nie wypowiadam jak prorocy tutaj, tylko właśnie na podstawie doświadczeń z lat poprzednich proponuję zaczekać co będzie. Są dwa wytłumaczenia co do Twoich nadinterpretacji: albo jesteś jakimś zaciekłym Heat-o-fobem, bo masz do mnie jakieś halo nie na temat i przeinaczasz moje wypowiedzi względem Miami i nie tylko, albo musisz odstawić to świństwo, które jarasz :)

            Pozdrawiam

            Lubię to: 0
          • A jeszcze tylko zanim rozsiądę się ze szklaneczką czegoś mocniejszego przy dzisiejszych meczach: W tej dyskusji miałem na celu pokazanie na pięknych przykładach z poprzednich lat, że konfrontacja na zachodzie wcale nie musi być taka wycieńczająca w porównaniu ze wschodem jak się uważa. Nigdzie nawet nie poruszam tematu jaką drogę mają mieć w tym roku Heat, ba nawet nie twierdzę, że będą w finałach. Ergo z tym „ciemiężeniem” i jak to „mają pod górkę” to za przeproszeniem jeb**ś jak kulą w płot, naprawdę jesteś zaślepiony :)

            Pozdrawiam i idę po szklaneczkę czegoś szkockiego. Nie napiszę czego, żeby zNYKu mnie nie objechał, że za mało kg torfu na butelkę płynu ;)

            Lubię to: 0
  7. Moze i Pop dal odpoczac zawodnikom i mu az tak bardzo nie zalezalo na wygranej ale trzeba przyznac ze OKC sa dosc sporym problemem dla Spurs.W playoffach moze byc troche inaczej ale jest klopot i musza myslec juz jak ich pokonac w serii bo pewnie dojdzie do takiej GoSpursGo

    Lubię to: 0
  8. Skoro mają z OKC 0-4 w RS, do tego przegrywając z nimi praktycznie od lat, to raczej trudno przewidywać, że przejdą ich w play-off. Byłaby to dla mnie niespodzianka. Spurs muszą liczyć, że OKC wcześniej powinie się noga, ale jak już shevcu napisał wyżej drabinka wygląda dla nich nieźle.
    Zdrowe OKC > Spurs, zdrowe Miami nadal > OKC.

    Lubię to: 0