Nowojorskie impresje 738… czyli – prezent na urodziny

15

Kilka faktów. Luźno powiązanych myśli. Wyobrażeń. Impresji po prostu. Leżę tu sobie. Krwawię. Cichutko.

62.


 

Bernard King przeszedł zawał serca. Ale jego życiu nie zagraża już bezpośrednie niebezpieczeństwo. Znajduje się pod opieką najlepszych lekarzy. Uratowany dzięki sprzętowi podarowanemu przez WOŚP.

MKG jest już po pierwszych konsultacjach z psychologiem. Ciągle ma zaburzenia mowy. Nie można wykluczyć ćwiczeń z łyżeczką i doraźnie zalecono na noc pampersa.

Kiedy zobaczyłem, że K. Durant nie zagrał z BOS moja pierwsza myśl była taka – ja pierdziele – Smithowie porwali KD na patent policjantów-przebierańców, przewieźli w bagażniku, zagrozili, że pokażą światu jak matka sekatorem depiluje pachę, przyoblekli go w kauczykowy kombinezon i kazali mu zrobić coś historycznego. Ta prawda zostanie jednak ujawniona. Kiedyś.

MJ – poproszony o komentarz do tego spotkania powiedział tylko. „I am +1”. „I to mnie L. Bird nazwał Bogiem”.

NYK wyszli chyba po raz pierwszy w historii na parkiet JR Smithem, I. Shumpertem i T. Hardawayem. Byli +3.

C. Aldrich ma murowany angaż w Sephorze. I chyba jest z PiSu. Próbuje ośmieszyć każdy sukces.

IMG_00000604

J. Tyler był Linsane.

Martin się pomylił.

IMG_00000602

Trener D’Antoni właśnie pobiegł do apteki po węgiel.

To był taki mecz, w którym przeciwnicy stają się tylko tłem dla czegoś większego. Schodzą na plan dalszy. Nikt dziś nie powie słowa o blow outcie. Lucky Cats.

Nagroda Małego Monte Christo idzie do CDR, który pokazał włodarzom NYK, że obcięcie go obcinarką  było jednak pochopne. Boję się, że ta mała vendetta utonie w powodzi informacji o czymś innym. Redakcja jest jednak czujna. Nie pozwólmy, żeby takie coś straciło swój wydźwięk. To musi wybrzmieć. CDR miał swoją małą historię.

Teraz czekam przydałoby się co Hitch-cockowskiego, Tarantinowskiego i Altmanowskiego zarazem. Takie słowa. Gdyby padły. Z podwyższenia. „Wykonało się. Proszę o transfer”. To by było jak zmartwychwstanie.

NYK są 1-0 kiedy jakiś ich zawodnik zdobywa 60 + pkt. i ma zero asyst.

P. Ewing nadal twierdzi, że to on jest Knicksowym nr 1.

IMG_00000605

Mój synek oszalał. Miał urodziny i wkręciłem go, że to się stało specjalnie dla niego, bo napisałem list z prośbą. Teraz obdzwania rodzinę…

Meanwhile in Andromeda. Tamtejszy strój ASG.

BeO6SPoIcAEWBQb

0
Poprzedni artykułEric Gordon zakończył game-winnerem swój słaby występ w Detroit
Następny artykułWolves wreszcie wygrali mecz na finiszu

15 KOMENTARZE

  1. Mistrzowski wpis, szczególnie część z porwaniem KD.

    A tak BTW Panie zNYKający, że na taki offroad sobie pozwolę. Jak się udaje Tobie łączyć oglądanie ENBIJEJKI z pracą wyrobnika w Kancelarii(strzelam luźno, że nim jesteś, zgodnie ze statystyką)?

    Lubię to: 0
      • Po prostu dostrzegam tegoroczną tragedie NYK – to nawet nie był topowy team.
        Mocny akcent, jasne, mocny akcent to dobry lub bardzo dobry występ, natomiast tutaj podkreśliłem ironicznie, że blowout na Kiciusiach wymagał olśniewającego/historycznego/najlepszego w karierze meczu Anthonego, więc to nie jest „gdyby nie X to by przegrali” – to komentarz do punktu w którym znajduje się organizacja. Z resztą autor również podziela podobny (czyli nie taki sam) pogląd zdaje się, przynajmniej tyle wywnioskowałem z tonu jego wypowiedzi.
        Serio, nie czujesz tego?

        Lubię to: 0