Dniówka: Derrick Rose wraca, my powoli też

11
fot. KAMIL KRZACZYNSKI / Newspix.pl

Każda dobra strona o sporcie potrzebuje swoich stałych rubryk. Każdy kto kiedyś próbował tak pisać wie jednak, że regularne prowadzenie takich działów to swego rodzaju deadline – linia krytyczna dnia, tygodnia czy niech będzie nawet miesiąca. Czasem po prostu jest, ale czasem wisi jak czarne chmury nad resztą planów. Osobiście, nie znoszę deadline’ów i za cel życiowy postanowiłem sobie ich nie mieć: deadline’ów, terminów, po 8 minutach wyciągnij jajka z wrzącej wody, NIC.

Dlatego tak podziwiam to, że zNYKający w Nowojorskich Impresjach, pomimo swojej bardzo wyczerpującej czasowo pracy zawodowej dostarcza kibicom Knicks (i nie tylko) na wyjątkowy sposób pisane nowele pomeczowe.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykuł5-na-5: Small Forwards – najlepsi, przeceniani i niedoceniani
Następny artykułThomas Robinson upomina się o szacunek

11 KOMENTARZE