Tim Duncan i Amy rozwodzą się po 16 latach związku

5
fot. styleengine.com

Sprawy prywatne koszykarzy NBA stanowią prawdopodobnie – uwaga, niespodzianka – najważniejszą część ich życia. Nie chodzi tutaj o, wiecie, nocne wycieczki rowerowe J.R’a Smitha po Nowym Jorku, czy różne takie zdjęcia Vladimira Radmanovica w nocnych klubach (możesz zamienić nazwiska miejscami).

Choć miłość & stuff to nieodłączna część naszego przebywania tutaj w tej części galaktyki, to akurat bycie sportowcem, na pewnych etapach kariery, nie rzadko wymaga absolutnego podporządkowania i skupienia się na indywidualnej pracy nad swoim rozwojem. Często sport zu-peł-nie nie idzie w parze z miłością, a już na pewno nie idzie w parze z brakiem poczucia stabilizacji psychicznej. Akysz, akysz.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułLata mijają, a Duncan nadal jest jednym z najlepszych
Następny artykułLeBron: Teoria Jordana jest zła

5 KOMENTARZE

  1. Dokładnie. Tylu pajaców biega po parkietach NBA, ze spokojnie zapełniliby rubryki plotkarskie na najbliższe kilka miesięcy, ale akurat teraz, przed meczami w MEM musieli się czepić Duncana. Rozwód to przykra, bardzo przykra sprawa, tym bardziej w tak długim związku.
    „Cicha woda brzegi rwie” niekoniecznie musi chodzić o zdradę. Może chodzić np. o poczucie samotności. Jakoś zdrada i Tim dla mnie nie idą w parze. Ale znając USA pewnie się mylę. Szkoda, bo można lubić lub nie sportowo Spurs (akurat ja bardzo średnio), ale Tim zawsze był wzorem profesjonalisty i to nie w trybie „chwalmy go nim zajdzie”.

    Lubię to: 0