Manu Ginobili trafił gamewinnera na długie dzień dobry z Warriors

5
fot. AP Photo

Gregg Popovich i Manu Ginobili uratowali Spurs raz jeszcze.

„Przeszedłem szybko od myśli o przehandlowaniu go, do chęci zrobienia mu śniadania” – Popovich

Ginobili oddał przedziwną trójkę z dziewięciu metrów na 44 sek. przed końcem drugiej (tak, drugiej) dogrywki, przy 126:123 dla Spurs, gdy na zegarze pozostawało jeszcze 11 sekund.

W odpowiedzi Stephen Curry zdobył swój 44 punkt fingerrollem, Tony Parker nie trafił rzutu na 9 sekund przed końcem i widzieliśmy drugi dzień z rzędu akcję bez timeoutu, którą layupem po asyście Curry’ego w kontrataku skończył Kent Bazemore (tak, Kent Bazemore)

Spurs mieli jednak jeszcze jeden timeout. I tu jest ta różnica kto miał ten jeszcze jeden timeout – Pop.

Jarrett Jack zdecydował się gonić Parkera do linii środkowej, nie przekazali sobie krycia z Harrisonem Barnesem i tak powstała zupełnie czysta trójka, trudny rzut, catch&shoot:

Na koniec Jack miał jeszcze 1.2 sek., ale nie był w stanie oddać dobrego rzutu za trzy pod presją.

„I’ve made a huge mistake.” – Jack o rzucie Manu.

Błąd popełnił też chyba rookie Barnes. Zresztą, Popovich pozostawił Warriors w zadumie.

Warriors w zamierzeniu mieli w tej akcji switchować. Jack czekał na ten switch i w końcu znalazł się razem z Barnesem na Parkerze przy linii środkowej (Jack mógł Barnesowi dać znać, że będzie switch, a nie robić to na niemo – więc może to ten 'huge mistake’). Ginobili odpłynął natomiast na lewą 45tkę i Kawhi Leonard nie mrugnął powieką dogrywając mu w porę piłkę.

[blackbirdpie url=”https://twitter.com/SherwoodStrauss/status/331637284321509376″]

Barnes miał zostać na Ginobilim albo wziąć rolującego Diawa, Jack przejąć Parkera, ale zagranie nie było wcale takie proste do zorientowania się – Popovich. Najlepiej zachował się drugi rookie Bazemore, który odciął roll Diawa i jeszcze próbował kontestować rzut Ginobiliego.

Podsumowując – to co było zasłoną dla Jacka (slip-screen Diawa), nie było nią dla Barnesa.

I przede wszystkim świetna zagrywka Popovicha.

„Nie, nie miałem być opcją w tej zagrywce. Powiedzieli mi, żebym postawił zasłonę i trzymał się z dala” – Manu

 Jasne…

Więcej o tym meczu wkrótce.

Poprzedni artykułPółfinały Wschodu: Robinson i Bulls zaskoczyli Miami w G1
Następny artykułHetman: Koniec drogi?

5 KOMENTARZE

  1. To zdecydowanie nie był mecz Manu (5/20) ale jak podczas timeoutu poleciał Ricky Martin, to już wiedziałem, że Manu będzie clutch:-) Dzińdooooblyyyyyyyyy!! via Alonzo Gee.

    Lubię to: 0