Vince Carter wraca na wielką scenę

0
fot. Albert Pena / Newspix.pl

Vince Carter to już dawno nie jest ten gość z czasów Vinsanity. Ale Vince 2013 to też nie jest ten gość z poprzednich sezonów, który wyglądał jakby już się skończył. Odnalazł chyba to samo źródło młodości, które przed nim odkryli Kevin Garnett i Tim Duncan. Ma 36 lat i rozgrywa swój najlepszy sezon od czasu wyprowadzki z New Jersey.

Carter trafił do Dallas przed poprzednim sezonem, po bardzo słabej drugiej połowie rozgrywek w Phoenix. Razem z Lamarem Odomem miał w pewnym stopniu zrekompensować Mavs stratę kilku ważnych zawodników mistrzowskiego składu i pomóc w walce o obronę tytułu. Skończyło się dużym rozczarowaniem. Odom właściwie w ogóle nie grał (bo nawet jeśli pojawiał się na boisku, trudno było to nazwać grą), a Carter spisywał się słabo. Jeszcze początek miał całkiem niezły, ale z czasem było coraz gorzej. Po przerwie na All-Star Game notował tylko 9.3 punktów ze skutecznością 38.3%. W playoffs kontynuował swój spadek formy – 8.3 punktów i 29.3% z gry. Cały sezon zakończył mając najniższą w karierze średnią punktów (10.1) i najgorszą skuteczność z gry (41.1%).

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPodsumowanie dnia: Melo wrócił do Denver
Następny artykułFlesz: Carter nie trafił gamewinnera, Knicks bez Big3 trzymali się w Portland