Zmienił się sezon, a Spurs wciąż mają najlepszy bilans w NBA

4
fot. The Associated Press

SAN ANTONIO 101, INDIANA 79

Cześć, Spurs mają bilans 4-0 i już są na pierwszym miejscu w tabeli sezonu regularnego. Zagrali w poniedziałek swój najlepszy mecz tego sezonu i gwiazdą nr 1 nie był żaden z ich Big 3.

Są takie mecze w sezonie regularnym (SĄ – TAKIE – MECZE), gdy Manu Ginobili gra gorzej. Zdarza się to. Zdarza się, że traci dwie piłki, a trzecią wyrzuca w aut na przestrzeni trzech minut. I potem Gregg Popovich zdejmuje go na osiem minut przed końcem drugiej kwarty i nietoperze siedzą sobie pod kopułą hali, deliberując o pogodzie, komarach i pyłkach kwiatów.

Są takie mecze… W poprzednim sezonie Ginobili zagrał tylko w 34, a w pozostałych, w których nie grał Spurs zaliczyli bilans 22-10. Procentowo byli więc bez Manu 2. zespołem Zachodu. To właśnie może być wielką tajemnicą tamtego sezonu Spurs i choć zasłużenie pochwały za to zebrał Tony Parker, to Spurs mieli w zanadrzu drugiego kreatora, który krok po kroku, z każdym sezonem przeistacza się z typowego strzelca w rozgrywającego. Tym samym sprawiając, że Spurs mogą być bardziej atletyczni na pozycjach 2/3. Wiemy jednak, że prowadzenie tej samej ofensywy, którą prowadzi Parker to niemałe wyzwanie. Na przestrzeni dwóch ostatnich sezonów Parker = Spurs jak Rondo = Celtics.

To ogromny rozwój gry Gary’ego Neala sprawił jednak, że Spurs mogli w czerwcu 2011 roku oddać George’a Hilla i nic nie stracić z ataku. Z ataku, który sezon 2010/11 skończył tylko 0,1 pkt na sto posiadań za pierwszym miejscem Denver Nuggets.

Spurs pokonali minionej nocy Pacers praktycznie w pierwszej kwarcie i potem dobili ich w czwartej. Wygrali też w sumie drugą i trzecią, kompletnie wyłączając z gry Roy’a Hibberta. Mają bilans 4-0 i statystycy chcą abyśmy uwierzyli w to, że to ich najlepszy start w historii… I choć trafiają tylko 36% trójek z rogów, to na starcie sezonu mają ogromna przewagę nad Thunder i Lakers. To jest przewaga tego, że wychodzą na boisko z planem, który przerobili w tym trzonie zespołu już setki razy, czy nawet dziesiątki razy z Kawhi’m Leonardem i Danny’m Greene’m w piątce.

________________________

To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, należy wykupić abonament. Kliknij w przycisk Kup teraz, jeśli chcesz kupić dostęp do SzóstyGracz.pl na miesiąc (cena: 15 zł).

Możesz też kupić 3-miesięczny abonament w promocyjnej cenie 27 zł, albo abonament roczny (4 miesiące gratis) za 120 zł.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł

0

KOMENTARZE

  1. Bardzo dobry tekst. Nigdy nie byłem fanem Spurs i ich stylu gry, ale jeżeli można powiedzieć o jakiejś ekipie z NBA – solidna, to jest to własnie Spurs. Chłopaki grają jak z nut od kilku lat.

    Jedno oczywiste pytanie – czy to wystarczy w fazie PO? Bo o regularny sezon to ja się nie martwię w ich przypadku.

    Lubię to: 0
  2. “Tim Duncan i Duncan jest na starcie tego sezonu w tak dobrej formie, że był najlepszym wysokim na boisku, czy to jego rywalem był Hibbert, czy Anthony Davis, Serge Ibaka, Al Jefferson, Derrick Favors i Paul Millsap. Jesli wolicie to na punkty – to nikt z nich nie rzucił więcej w starciu z TD.”

    hm,, well playerd. Tekst zgodny z rzeczywistością.

    ps polecam ciekawostki z NBA na portalu probasket.sk . Naprawdę warto.

    Lubię to: 0
  3. biorąc pod uwagę pełnowymiarowy sezon, osłabienie (tak, osłabienie) OKC i b.słabe początki w Lakers to Spurs mogą mieć relatywnie łatwą drogę do Finałów i starcia z Heat. Grizzlies, Clippers i Nuggets też specjalnie nie przekonują, więc gdybyśmy dziś mieli stawiać swoje pieniądze na finał to Ostrogi byłyby murowanym kandydatem.

    Mnie w tym meczu zawiódł strasznie Roy Hibbert. Ja wiem, że to przez defense SAS i przez geniusz TD, ale gość poruszał się jak ciężarówka na wstecznym… z zaciągniętym ręcznym. Aż u siebie przed ekranem słyszałem biiip biiip jak próbował cofać. Taka góra kasy za górę mięcha. Hibbert musi być bardziej mobilny szczególnie mając na względzie zmiany jakie idą teraz w NBA

    Lubię to: 0