Dniówka: Jak wymiany z Draftu mogą przełożyć się na kolejne ruchy w offseason

9
fot. YouTube/ MSG Networks

Po tym jak rok temu w dzień draftu wybuchła bomba z Russellem Westbrookiem, teraz było wyjątkowo spokojnie na rynku transferowym. Nie doczekaliśmy się żadnej większej wymiany. Poza roszadami w pickach, handlowano znanymi weteranami z niezdrowymi kolanami, a najlepszym zawodnikiem, który zmienił barwy klubowe był De’Anthony Melton.

Bez szału, ale offseason dopiero się rozkręca i niektóre z tych wymian mogą być tylko wstępem do kolejnych ruchów.

New York Knicks nie skorzystali z możliwości wybrania młodego zawodnika z 11 numerem, nie udało im się przesunąć po Jadena Iveya i nie zrobili też wymiany po doświadczonego rozgrywającego. Byli jednak bardzo aktywni, pozbyli się Kemby Walkera i zdobyli przyszłe picki, co może otworzyć im drogę do uzyskania cap space’u.

W tym momencie jeszcze nie mają wystarczająco wolnych środków, ale – jak wylicza Kevin Pelton z ESPN – po zejściu z kontraktu Walkera i nie dodaniu do składu debiutanta, jeśli zrezygnują też z niegwarantowanej umowy Taja Gibsona ($5.2mln), zyskają około $16mln. I to przy utrzymaniu praw do Mitchella Robinsona. Tak więc teraz przehandlowanie Aleca Burksa lub Nerlensa Noela powinno załatwić sprawę, żeby pierwszego lipca mogli zaproponować Jalenowi Brunsonowi umowę na poziomie $100mln/4.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułFlesz: Po drafcie. Preview lipca dla Orlando i OKC Thunder
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (1110): Połączyli się na zmywaku

9 KOMENTARZE

  1. co do chuja wafla zrobili Knicks w nocy to brak słów. Chyba że nasz President ma cos w zanadrzu, bo wygląda to na piękną katastrofę. Tyle ruchów i wszystko w piach. Dobrze, że mam zapasową drużynę sukcesu do kibicowania (GSW), bo inaczej bym miał grubą depresję.

    Lubię to: 13
  2. Knicks, wbrew pozorom, moga zachowywać się racjonalnie w zaistnialych okolicznosciach. Tylko 1 warunek – wiedza ze Brunson do nich przyjdzie. A mogą wiedzieć to od jego ojca, którego zatrudnili.

    I jeśli tak się stanie to wszystko ma jakiś sens – zamiast goscia z nr 11 dostaną sprawdzonego rozgrywającego, z doświadczeniem siegajacym jeszcze triumfów w NCAA. To nie byl wybór w top 3 czy top 5. Mieli wziąć jakiegoś surowego prospekta typu Duren i patrzeć jak jego minuty Thibs daje Gibsonowi albo innemu weteranowi?

    Oczywiście nie mam zamiaru mówić ze to świetne ruchy które pozwolą bic się o mistrza. Ale w tej sytuacji klubu i z tym konkretnym coachem to ma jakiś sens…

    …pod warunkiem że przyjdzie Brunson. Bo jeśli znowu zostaną z niczym to wtedy trzeba było brać kogoś gotowego typu Agbaji albo Jalen Williams.

    Lubię to: 10
    • wiesz, ale czy tak naprawde Brunson to jest game-changer? Wzniesie zespół o piętro wyżej? Ja tego nie widzę – koleś nie jest w mojej ocenie w top 5 rozgrywających w lidze, a ładowanie 100 baniek w niego wydaje mi się ostro przesadzone. Szkoda strzępić ryja ;)

      Lubię to: 7
      • Nie jest gamechangerem ale na pewno to poziom startera w lidze. Czy jest wart 20 milionów? Moim zdaniem tak, bo takie są realia i tyle musisz płacić ludziom którzy potrafią coś wykreowac na piłce i w dodatku robia to efektywnie. A Brunson ma znakomity poldystans i solidna trojke. Do tego jest to gracz ciągle mlody i nie grając z Luka ma szansę wejsc na poziom wyżej. W meczach z Jazz bez Luki grał znakomicie.

        Brunson Knicks oczywiscie nie zbawi. Wiem ze wszyscy fani liczyli ze z nr 11 Knicks wyciągną gracza który stanie się gwiazda. Ale pytanie czy było to realne marzenie zważywszy na fakt, że ta klasa draftu nie jest jakaś wybitna. I czy w tych okolicznościach nie lepiej mieć sprawdzonego startera niż niepewny talent.

        Lubię to: 9
      • Właśnie zdałem sobie sprawę, że Knicks są najgorszą drużyną NBA XXI wieku. Niby Kings ich mocno gonią, ale jednak mieli tych kilka sezonów z Webberem na początku. Knicks mieli jeden niby fajny sezon z Melo. Tylko Hornets można porównywać. To jest nieprawdopodobne jak drużyna z największego rynku, mająca fanatycznych kibiców, nieskończony potencjał marketingowy może być takim pośmiewiskiem.

        Lubię to: 8