Sitarz: Rick Carlisle musi podnieść sufit Pacers

0
fot. AP Photo

Na ten moment typowy dla NBA zespół środka najważniejszych tabel notuje stały, acz powolny progres w stronę awansu do turnieju Play-In. Do niedawna 19. obrona NBA jest już na miejscu 13. tracąc co mecz 106 punktów na 100 posiadań. Z kolei zadomowiony na mniej więcej 15. miejscu atak przynajmniej rozpoznał problemy, których źródłem okazały się pierwsze decyzje nowego trenera.

To co już w dniu rozpoczęcia sezonu różniło Pacers Ricka Carlisle’a od Pacers Nate’a Bjorkgrena (a nawet Nate’a McMillana), a przy tym zwiastowało problemy, to wyraźnie inny pomysł na wykorzystanie najlepszego gracza zespołu, Domantasa Sabonisa. Teoretycznie atak wciąż toczył się wokół niego. Sabonis notował double-doubles. Trenerowi szybko przyszło wskazanie optymalnych ustawień. Nastąpiło logiczne, równe rozdzielenie minut pary Sabonis-Turner. Pacers stawali się niepełnoprawnym odbiciem wielu lat pracy Carlisle’a w Dallas, zespołem aspirującym do miana analitycznie poprawnej drużyny prowadzonej w ataku pozycyjnym przez guardów. I dokładnie to przyczyniło się do rozczarowującego startu rozgrywek.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWestbrook przesuń się! Anthony Davis jest najgorszym „shooterem” w NBA
Następny artykułEmbiid o koronawirusie: „Myślałem, że nie przeżyję”