Dniówka: Sixers i Nets zamiast walczyć o tytuł rozpoczynają offseason

6
fot. NBA League Pass

Na placu boju pozostały już tylko cztery drużyn. Przed nami wyjątkowe finały konferencji, ponieważ po raz pierwszy od 1994 roku w najlepszej czwórce nie ma obu drużyn, które wygrały swoje konferencje w fazie zasadniczej. Natomiast trzeba się cofnąć o jeszcze jeden rok do 1993, żeby znaleźć ostatni występ w wielkim finale któregoś z tych czterech zespołów będących jeszcze w grze. Co więcej, łącznie mają one w swoim dorobku zaledwie dwa mistrzowskie tytuły i to z zamierzchłych czasów, bo Milwaukee Bucks sięgnęli po puchar 50 lat temu, a Hawks jeszcze grając w St.Louis w 1958 roku.

Phoenix Suns po szybkim sweepie jako pierwsi stawili się w finałach konferencji i też mają pierwsze zwycięstwo przybliżające ich do wielkiego finału. LA Clippers zostali pierwszą drużyną w historii ligi, która w jednych playoffach wygrała dwie serie rozpoczęte od 0-2, a do tego dwa ostatnie zwycięstwa zanotowali bez swojego najlepszego zawodnika. Milwaukee Bucks także zaczęli poprzednią rundę od dwóch porażek, bardzo dotkliwych, a w kolejnym meczu ledwo utrzymali się w grze, ale z czasem zaczęli spisywać się coraz lepiej i na koniec zaprezentowali mistrzowską koszykówkę, wytrzymując ogromną presję finiszu Game 7. Podobnie jak Atlanta Hawks, którzy sprawili największą niespodziankę tych playoffów wysyłając na wakacje teoretycznie dużo silniejszego rywala.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Takeover Bookera, Sixers nie przetrwali choke’u Simmonsa
Następny artykułPlayoffowy Typer 6G 2021: Finały Wschodu

6 KOMENTARZE

  1. Ten wybitny playmaking Bena jest taki trochę naciągany. Gdzieś tam na koncu może się okazać że to po prostu taki rolujacy do kosza energetyczny center w dzisiejszej koszykówce która schodzi coraz niżej.

    Lubię to: 18
  2. Panie Adamie prosze przestac pisac ciagle o kontuzjach w filadelfii. Prosze sobie rzucic okiem na liste kontuzjowanych graczy w Hawks i sobie odpowiedziec na pytanie kto mial wieksze problemy na przekroju calej serii czy w ogole calych Play off

    Lubię to: 15
  3. Simmons po tych kompromitujących występach w serii z Hawks jest bezwartościowy. Max dla zawodnika bez umiejętności rzucania za 3 pkt i trafiania rzutów wolnych na lepszej skuteczności niż większość wysokich w lidze, to był gwóźdź do trumny tej organizacji na najbliższe lata. Osiągnęli już swój sufit.
    Embiid chyba już przestanie głosić jak mantrę „Trust the Process”…

    Lubię to: 12
  4. Obserwowałem Embiida i jego kolano przez cała serie i nie widziałem żadnych ale to absolutnie żadnych objawów kontuzji. Spadał regularnie na nie, zderzał się nim z innymi graczami i nic, żadnych objawów bólu. A każdy ślepy zauważyłby, ze np. Mitchell,Harden, Giannis w ostatnim meczu, Bogdanowicz czy Trey Young grali z kontuzja. Zreszta na tym etapie w po każdy ma jakiś uraz, także przestańcie w końcu pisać bzdury o jakiejś mitycznej kontuzji Embiida, która ograniczała Joela i pomogła wygrać Hawks. Hawks wygrali bo byli po posty lepsi i lepiej zbilansowani. Szaleństwem jest tez sugerowanie wymiany Embiida bo to jednak z Durantem najbardziej dominujący zawodnik w tych playoff. Simmons to co najwyżej wysokiej klasy roles do bardzo, bardzo określonego teamu, bez szansy na mistrzostwo i raczej wyłącznie na regular, nie na serie.

    Lubię to: 10