Wake-Up: Lakers przetrwali Play-In, Steph gra o playoffy z Memphis

31
fot. newspix.pl

LeBron James wykręcił się z crying-mema, ale czy na pewno? Scena, po tym jak na dwie minuty przed końcem meczu Play-In 7/8 Draymond Green wsadził mu palce w oko, może ciągnąć się za nim latami. Ale póki co żyje dalej, żeby zobaczyć następny dzień.

Alex Caruso do przerwy był najlepszym graczem Los Angeles Lakers i ci wrócili z bardzo słabej pierwszej połowy i aż trzynastu punktów straty, LeBron James trafił za trzy w ostatniej minucie meczu, podwajany Stephen Curry nie mógł nawet oddać swojej trójki i obrońcy tytułu uciekli Golden State Warriors z Play-In wprost do matchupu Phoenix Suns. Chris Paul wreszcie zmierzy się z Jamesem w jednej serii playoffów.

Naprawdę niedoceniony przed sezonem wpływ dla tych 12 najlepszych teamów sezonu regularnego może mieć trwająca obecnie przerwa.

Wszyscy odpoczywają, kurują urazy, trenują, przygotowują się, podczas gdy zwykle mieli dzień czy trzy przerwy. Playoffy powinny być przez to lepsze niż dosyć rozczarowujący dotychczas poziom tak wyczekiwanego turnieju Play-In.

Do gier:

San Antonio @ Memphis 96:100 D.Murray 10/13z – J.Valanciunas 23/23z
Golden State @ LA Lakers 100:103 S.Curry 37 – L.James 22/11/10

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

33

KOMENTARZE

  1. Kiedy dochodzisz do takiego etapu w swoim życiu, że zaczynasz nawet lubić Stephena Currego i może mu nawet trochę kibicować (jprd), przychodzi Król, puszcza ci gładką i stawia do pionu przypominając co i jak.

    #LastActionHero
    #Who’sYourDaddySteph

    Lubię to: 54
  2. Skip Bayless – the Lakers gonna’ blow the Warriors by 20…
    Me – 100:103.
    Skip will end up in a skip with his predictions soon.

    Curry znowu nie dotarł na najważniejszy moment meczu. Spudłował kilka prostych jumperów w crunch i na dodatek jednooki Król rzucił mu zwycięska 3 sprzed nosa.

    Ale i tak brawa dla GSW za walkę z, jakby nie było, mistrzami.

    Lubię to: 5
  3. Lakers w pampersach w pierwszej połowie, oczy krwawiły jak Davis zamiast wbijać się pod kosz, ceglił niemiłosiernie.
    Schroder prawie wygrał ten mecz dla Warriors, w porę Vogel się opamiętał i posadził Mr “-20” na ławce.

    Lebron pasywny przez większość meczu. Wydaję się, że jeśli LAL mają coś osiągnać w tym sezonie, to raczej spocznie to na barkach Davisa (i Caruso lol). Tatuś musi odzyskać dynamikę, przy wjazdach wyglądał 39-letni Karl Malone.

    Warriors gdyby mieli zdrowego Klaya i Oubre w tym sezonie, walczyliby o misia. Jeśli upchną pick Minnesoty i Wisemana, dojdzie gość typu Crowder albo Al Horford, mamy powtórkę z 2015-16. Ten styl GSW jest ciągle zabójczy.

    Curry był Vintage.

    Lubię to: 18
    • Oj.Naprawdę uważasz że Oubre miałby być jednym z najwazniejszych czynników decydujących o tym czy ktoś jest kontenderem czy nie? Nieważne czy Warriors czy jakiś inny zespół,wstaw dowolny.

      Lubię to: 11
      • A gdzie napisałem, że Oubre byłby jednym z najważniejszych czynników? Curry, Thompson i Green byli, są i bedą corem tego teamu. Dorzucasz niezłego Wigginsa, Looneya i Oubre + tych kilku niezłych hapiszczaków (Toscamo, Poole) i masz kontendera. W 2015 i może w 2016, GSW na papierze nie wyglądali najmocniej, a łoili dupska.
        Warriors bedą jednym z fawrorytów w przyszłym sezonie, jeśli Klay będzie zdrowy. Mają kim i czym dealować, będzie rypane.
        BTW kto mnie zna, wie, że nigdy nie byłem fanem Warriors, ale to co grali, jeszcze bez Duranta, szanowałem. Z Durantem było pozamiatane.

        Lubię to: 9
        • Napisałeś że ze zdrowym Klayem i Oubre Warriors walczyliby o misia.Trudno to zrozumiec inaczej niż wskazanie Oubre jak jednego z ważnych elementów kontendera.Ale ok,nie ma sensu sobie przygadywać.Ja uważam że ze zdrowym jednym i drugim nadal nie mieliby szans na walkę o mistrzostwo,Twoje zdanie jest inne i szanuję.
          Fanem Warriors również nie byłem nawet w czasach przedDurantowych,z nim to już szkoda gadać.
          Pozdrawiam

          Lubię to: 16
        • Szybko zapominamy pewne rzeczy, sam się na tym często łapię.
          W tej drużynie grał jeszcze Andre Iguodala, jeden z najlepszych obrońców i najmądrzejszych graczy w lidze w tamtym czasie, który kleił wszystko w kupę.
          Byli Andrew Bogut i Shaun Livingston, wyśmienici weterani jeszcze w swoim prime, którzy znakomicie pasowali do układanki.

          Nie jest łatwo zbudować mistrzowską drużynę, a co dopiero mistrzowską dynastię. Wybranym klubom udaje się to zrobić raz na kilka dekad, niektórym raz w historii, a większości w ogóle …

          Lubię to: 41
  4. Dwa połamane dziady o smutnych twarzach w pierwszej połowie, którym nic nie wpada. Dwa połamane dziady o smutnych twarzach w drugiej połowie, którym coś wpada. Mistrzostwa nie będzie, ale to Caruso zasługuje na 80/4, a nie Schroeder, pieprzony szef, choć w czwartej kwarcie już brakowało energii. Drummonda zamknąć w szatni i grać 24 minut Gasolem/Harrellem i 24 minuty Davisem na centrze, może się nawet dokulają do Finału Konferencji.

    Lubię to: 18
  5. LeBron nie wyglądał na zdrowego, ewidentnie gra z bólem… ale tą trójkę co trafił na koniec to rany boskie! WOW!

    Steph robił co mógł, ale na sam koniec zabrakło Klaya Thompsona (drugiej strzelby). Wszyscy wiedzieli, że piłka pójdzie do Curry i tak go pilnowali, że ten nie mógł nawet oddać rzutu. Ten czas Steva Kerra na koniec też spóźniony, nie wiem czy zapomniał o nim i w ostatniej chwili go olśniło?

    Alex Caruso utrzymał Lakers w pierwszej połowie i był ich najlepszym graczem. WTF?

    Lubię to: 6
  6. Fatalna pierwsza połowa Lakers w ataku. Dobrze, że mają D na stosownym poziomie. Kontuzje, kontuzjami, zgranie i inne rzeczy, jednak w tym sezonie nie są tak fajnie ułożeni jak w zeszłym. Wciąż będą walczyć ale będzie ciężko o misia.
    P.s. Chyba, że mój człowiek KCP będzie trafiał trójki;)

    Lubię to: 3
  7. Siema;)

    Ja tu w sumie nowy jestem, przedstawiać się nie będę, ale swoje na temat meczu chciałem wtrącić (w sumie pierwszy mecz NBA, który obejrzałem, OD ROKU) :)
    Przez większą część kariery Lebrona kibicowałem właśnie jemu i jego drużynom, za czasów “Świętej Wojny Lebron vs. GSW” trochę hejtowałem Oakland. od dłuższego jednak czasu potrafię docenić to, co się dzieje w GSW, jak dostrzec dość obiektywnym okiem mankamenty Lebrona i LA.

    GSW?
    Jak najbardziej na plus. Steph Curry chyba sam się ze sobą założył, że nie potrafi rzucać “normalnych trójek”;) Podwajany, potrajany trafia, a jak trzeba – potrafi się podzielić piłką z teammate’m (pechowo nie złapał jendak piłki w ostatnich sekundach, bywa). Draymond Green – którego wczoraj odpuszczali LA, kiedy zbierał się do rzutu …co ten facet potrafi zrobić w obronie i w “kąciku towarzyskim” – wejść do głowy Davis’owi, który dla mnie zawsze będzie zawodnikiem z talentem, ale niestety kruchym zdrowiem i co tu dużo gadać – “bezjajecznym”. Sztuczki Dray’a przywodzą wspomnienia o Dennis’ie Rodman’ie:) Braki w ofensywie nadrabia gdzie indziej – w końcu nie może robić wszystkiego. Kerr – trener najwyższej próby. Brak Klay’a? no niestety, gdyby grał, mecz byłby skończony w połowie trzeciej kwarty. To co zawsze podobało mi się w GSW, to scouting. Aż miło było wczoraj popatrzec na Poole’a, czy pierwszego Andersona z Toskanii ;) potencjał jest – także ci, którzy po przegraniu po raz ostatni finałow przez GSW skreślili ich z mapy contenderów do tytułu na dobre – w przyszłym sezonie mogą się zacząć drapać po głowie :)
    Wielki szacunek dla GSW, którzy mieli zostać zmiażdżeni gabarytami LAL, a wyszli z tego moim zdaniem obronną ręka.

    LAL?
    Absolutnie mnie ta druzyna w tej chwili nie przekonuje. Lebron wracający po kontuzji (rzut za trzy w żaden sposób nie był fartowny – trafił bo chciał i musiał – podniecać się specjalnie nie ma czym, bo gdyby nie spał pierwsza połowę, to nie czułby tej presji w decydującym momencie. Zresztą, to jeden z tych rzutów, do których nas przyzwyczaił. Także – niesamowite by było, gdyby go nie trafił)… Bezjajeczny AD (gdzież on był całą pierwszą połowę, jak Bron męczył się sam ze soba?). Transferowe “fail’e” Schroeder i Drummond to inny temat. Niemcowi raczej na pierścieniu nie zależy, rozgrywający z niego żaden, facet gra chyba wyłącznie o kasę. Drummond “game changer”? zagubiony w polu trzech sekund, powolny. Jak dla mnie oba te przypadki, to kula u nogi LAL, a nie zbawienie. Aż zdziwienie bierze, że Vogel nie gra Caruso na rozgrywce i Gasolem pod koszem (swoją drogą, jego mina na ławce wyraża wszystko bez słów). Rotacja strasznie krótka i wąska, jak na mecz o taką stawkę. Wszelkie tłumaczenia fascynatów LAL pt. “dajcie im czas, to się zgrają” są średnie – czasu już nie ma, a w tej chwili czeka ich przeprawa z dużo lepiej ustawionymi Suns. Tak samo jest jeśli chodzi o temat kontuzji. AD swoje przeszedł, Lebron też, Dennis wrócił z covidowego – ale z drugiej strony z tymi samymi problemami boryka się dosłownie cała NBA.

    Reasumując – trzymam kciuki za GSW w starciu z Memphis! :) LAL nie wróżę dużo więcej, niż druga runda i na ryby;)

    Lubię to: 6
    • Chłopie, szanuję twoją opinię, ale akurat w kwestii rotacji LAL, mają chyba największą w lidze.
      Caruso nie jest rozgrywającym. To combo guard z co najwyżej średnim kozłem.
      Gasol dziś, poległ by na switchu z Currym.
      Drummond zagrał nieźle, jednak ofensywa z nim na boisku trochę kulała.
      Mr -20 nie jest wart nawet tego co dostaje teraz, ale gwarantuje ci, że przeciwko Suns i Denver Schroder pokaże pazura.

      Lubię to: 1
      • W kwestii rotacji – Stary, nie wiem jak to wygladało w sezonie zasadniczym – podejrzewam, ze jak w kazdej innej druzynie, jak polowa ligi cierpi na jakies dolegliwosci roznego pochodzenia. Wiem natomiast co sie dzialo dzis w nocy, nawet komentatorzy NBA narzekali na rotacje (obu druzyn, to prawda).

        Co do Caruso faktycznie nie jest to nominalny rozgrywajek – ale duzo lepiej mi sie oglada jego zaangazowanie, niz Niemca, ktorego glowa i motywacja do gry dojezdza na co trzeci mecz. Umowmy sie na jedno – nikogo nie mozesz nazwac prawdziwym rozgrywajacym w druzynie, w ktorej gra Lebron. Dennis koziol moze miec lepszy niz Karuzel, ale wczoraj jego gra opierala sie glownie na strzelaniu groznych min. Co do Suns – skoro juz ich skreslasz, to szkoda, warto jednak pamietac, ze Schroeder bedzie tam gral przeciwko Point Godowi, i stosowna szkole rozgrywania na bank dostanie z najwyzszej polki. Poki co dla mnie Niemiec to “klepacz z fochem”.

        A Drummond? nie po to go sprowadzono, zeby gral “niezle” (przynajmniej nie to zapowiadano). Betonowy kloc, ktory powinien rzadzic w trumnie, poki co gubi sie w niej jak dziecko we mgle. Pamietajmy, ze wczoraj grali przeciwko druzynie, ktora mieli swoja “fizycznoscia” zniszczyc… Co to bedzie jak Drummond bez IQ stanie naprzeciw zawodnika o podobnych parametrach? i to takim z IQ (skoro juz musiales ;) np naprzeciwko Jokera?) Na chwile obecna bedzie to kiepsko wygladac. Moze i masz racje co do Gasola, bo na bank nie jest to juz zawodnik z czasow mistrzowskiego skladu Toronto, ale przynajmniej trumne ma ogarnieta i potrafi postraszyc za trzy.

        Pozdrawiam.
        (wybacz, ale temat, kto “tak naprawde jest rozgrywajacym” w czasach w ktorych zanika podzial na pozycje, a mamy twory pt. “Point-forward”, “centrzy umiejacy siepac za 3” – trzeba bedzie zostawic na inna okazje ;)

        Lubię to: 1
        • Uczepiłeś sie rozgrywajacego. Schroedera pewnie pożegnają po sezonie, ale Paul to inny rodzaj Pg niż Curry, ma 36 lat i jest za górką.

          Campazzo jest do zjedzenia.

          Drummond gra o kontrakt, ale pozyskali go za bezcen, więc czy siadzie na lawie czy nie, żadna strata dla Lakers. Jest Davis, Gasol, od bidy Harrel i Morris.

          Jeśli sądzisz, że LAL pożegnają się w 2 rundzie, wróćmy do tematu za 1,5 msc. Będzie fun.

          Lubię to: 2
          • Schroedera nie pożegnają, bo on się sam już pożegnał z LA. Zresztą jego gra mówi sama za siebie. Jakby na to nie patrzeć Curry to też nie jest PG, tylko bardziej combo. Chris Paul jak najbardziej tak – rzekłbym, że jeden z tych ostatnich prawdziwych PG. Tyle, że mimo wszystko i Krispol i Curry > Niemiec, który furorę mógł robić w bylejakiej ATL i swojego czasu w OKC. Z jakichś przyczyn obie te drużyny pożegnały się z Denisem bez specjalnych łez i nikt za nim nie tęskni.

            Co do Fucka, to się mogę zgodzić.

            Jak Drummond tak będzie grał o kontrakt jak gra teraz, to niewiele ugra. Fakt mają go za frycowe, ale nie po to go sprowadzili, żeby się o własne giry potykał. Jak to ktoś wyżej sensownie napisał – na upartego to już Harrell nawet się bardziej realizuje, bo przynajmniej biega. Poszedłbym dalej w tym stwierdzeniu, pisząc że “wnosi więcej energii”.
            Jak to napisałeś, czy Drummond siądzie na ławie, czy nie, co to za różnica? Niech siądzie, a Gasol wstanie. Dla drużyny o aspiracjach mistrzowskich mimo wszystko jakość gry Andre chyba robi różnicę. To nie Cleveland.

            Napisałem że LA maks druga runda, chociaż życzę sobie 4:2 na ryby z Suns, więc nie będziemy mieli fun’u, bo nie będzie “za półtora miesiąca” 😉

            Lubię to: 1
  8. Zdecydowanie muszę się nie znać na zasadach, więc wytłumaczcie mi proszę dlaczego każde dotknięcie Stefa to faul, a uderzanie innych po rękach, głowach, barkach itp. już nie?

    Lubię to: 3