Dniówka: Kings zabierają kolejne zwycięstwa w crunch time. Efektywny DeRozan

6
fot. Paul Kitagaki Jr. / Newspix.pl

Siedem zwycięstw w ośmiu meczach to bardzo dobra passa, ale nie jakieś wielkie osiągnięcie… dla większości drużyn. Dla Sacramento Kings to ogromny sukces, bo aż 15 lat czekali na taką serię. Od marca 2006 roku, czyli ostatniego sezonu, w którym awasnowali do playoffów. Potem były już tylko kolejne lata porażek. Nawet kiedy dwa lata temu niespodziewanie włączyli się w pogoń za najlepszą ósemką, nie zanotowali w żadnym momencie tylu zwycięstw w tak krótkim okresie jak teraz.

Jeszcze w połowie stycznia Kings przegrali cztery mecze z rzędu, w tym dwukrotnie mocno obrywając od LA Clippers (łącznie różnicą 57 punktów), a teraz udało im się wziąć rewanż i pokonać gospodarzy w Staples Center. Co prawda bez Paula George’a, ale grał Kawhi Leonard, który niszczył ich w tych wcześniejszych spotkaniach. Poza tym, to też sztuka, żeby wykorzystywać swoje szanse i Kings to robili, pokonując podczas obecnej serii również Denver Nuggets bez Jamal Murraya i Boston Celtics bez Kemby Walkera. Inną sztuką, która zaskakująco dobrze wychodzi Kings jest przejmowanie decydujących minut. Nikt w całej lidze nie ma tyle zwycięstw co oni w meczach, które weszły w crunch time. Zanotowali ich już 11 (11-4, trzeci bilans) i… to jak na razie właściwie jedyny sposób, w jaki wygrywaną, bo w meczach rozstrzygniętych wcześniej są ledwie 1-7. Z tego też powodu mają w tym momencie 11. najlepszy wynik w lidze, ale pod względem plus/minus (-103) są dopiero 24. drużyną ligi. Nadal też mają najgorszą obronę (choć w tych ośmiu meczach tracili średnio o 6 punktów na sto posiadań mniej niż w sezonie). Tak ogromny udział zwycięstw w clutch nie wróży długotrwałego i stabilnego sukcesu, bo te sytuacje często związane są ze szczęściem, gdy jeden niecelny rzut albo błąd wszystko może zmienić. Ale na razie liczą się wygrane, których tak bardzo w Sacramento brakowało. Bardzo pozytywne jest również to, że ta młoda ekipa wytrzymuje presje na finiszu i potrafi tak świetnie grać kiedy ważą się losy meczu.

W tym momencie Tyrese Haliburton może pochwalić się największą w całej lidze liczbą celnych trójek w czwartych kwartach (24, 63.2%!), podczas gdy De’Aaron Fox ma najwięcej clutch punktów (63, 46.9% z gry). Fox jest oczywiście motorem napędowym Kings i to w głównej mierze jego fantastyczna dyspozycja pomogła zanotować te ostatnie zwycięstwa. Jeszcze częściej atakuje pomalowane (w sezonie jest czwarty pod względem punktów zdobywanych z penetracji), a przede wszystkim przejmuje kolejne mecze w czwartych kwartach – średnio 13.3 punktów w ostatnich pięciu. Gra jak przystało na lidera, potwierdzając, że jest już na poziomie All-Stara. W tych ośmiu meczach średnio zaliczał 27 punktów (47.9% z gry, 36.8% za trzy) i 7.8 asyst.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

13

KOMENTARZE

  1. Ależ pięknie się oglądało grę Dejounte w obronie wczoraj. Ma już ten swój signature move kiedy kradnie piłkę kozłującemu na szczycie i kończy akcję wsadem, wygrał tak ostatnio mecze z Bostonem i Denver. Czasami chce być za bardzo fancy w kontrataku, ale jego jumper wygląda nieźle. Rośnie tam gracz.

    Lubię to: 6
    • Prawdopodobnie był to najlepszy mecz DJ, aż milo to się oglądało (poza ta głupią strata w 4Q) po obu stronach parkietu. Troche martwi gra K3ldon’a, bo odkąd Poeltl pojawił się w pierwszej piątce, to widać, ze Keldon umiera w ataku miedzy innymi z powodu braku Spacing’u.

      Lubię to: 3
  2. Trzech najlepszych graczy Pelicans pod względem 3P. WoW
    1. Brandon Ingram 22 mecze 770min 54/136 39,7%
    2. LONZO BALL 19m 582min 51/139 36,7% ❗❗❗
    3. Eric Bledsoe 21m 629min 48/118 40,7%
    Dla porównania w Spurs:
    1. Mills 24m 617min 62/157 39,5%
    2. LW4 22m 610min 37/99 37,4%
    3. Gay 23m 510min 36/97 37,1%

    Lubię to: 3