The Irishman: Don Patrick James O’Riley – część 1

9
fot. NBA League Pass

Finały NBA 2020 to już coraz bardziej odległa historia, ale na przybliżenie sylwetki Pata Rileya, w środowisku znanego po prostu jako „Godfather”, nigdy nie jest za późno. Na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a przecież siedzi w tym biznesie już grubo od ponad pół wieku. I nie ma co ukrywać, że wśród wciąż jeszcze aktywnych ludzi starszego pokolenia w NBA niewielu może się z nim równać pod względem charyzmy, a przede wszystkim osiągnięć.

W dobie niekończących się i w gruncie rzeczy bezcelowych debat prowadzonych przez miłośników „kóz” i innych zwierząt z racicami zapominamy często o ludziach, którzy mają tak naprawdę kluczowy udział w końcowych sukcesach swoich zespołów. To ich główni architekci, z reguły generalni menadżerowie lub prezydenci klubów.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułFlesz: GM’owie i trenerzy sami mówią o potrzebach
Następny artykułWarriors celują w Anthony’ego Edwardsa

9 KOMENTARZE

  1. Dziękuję Piotr. Czekam na druga część NYK + Pat Riley musze zaopatrzyć się w chusteczki bedzie płacz z tęsknoty za tamtymi czasami. Moja przygoda z NBA sie wtedy zaczęła i miłość do Knicks. Mimo że nic nie wygrali( jeb..y Jordan) moja ulubiona druzyna w historii.

    Lubię to: 3
        • Michcio ja bym tam chciał taką podróbę pooglądać teraz w NYC, ale masz rację Ewing później trochę był trudniejszy w odbiorze. Pewnie wynikało to z frustracji często obarczał winą kolegów z drużyny nie było już tam tej chemii.

          Lubię to: 1
      • To prawda też byli super. Pamiętam jak jarałem się jak LJ przyszedł do Nowego Jorku. Później okazało się, że przez kontuzje nie wiele zostało z tego Larrego z Charlotte. JVG mówił, że mimo ogromnego bólu Grandmama jest najciężej pracującym zawodnikiem z jakim miał do czynienia w swojej karierze. Mimo tego że został przepłacony warto było go ściągnąć żeby trafił tą akcje przeciwko Indianie za 4punkty. Często to oglądam i cały czas mam dreszcze. Kawał historii.

        Lubię to: 2