Flesz: Dlaczego Barkley ma to źle z Paulem George’m

14
Darrell Walker/Icon SMI / newspix.pl

To idzie od gościa, który jeszcze chyba przed dwudziestoma miesiącami pisał tu o swoich marzeniach pracy w kopalni w latach 30-tych, bo myślał, że jego praca blogera jest zbyt łatwa. Miał wtedy 36 lat i mieszkał na poddaszu u swoich rodziców. To idzie od 205 cm, 106 kilo.

Bardziej lub mniej, ale wciąż żyjemy jeszcze w kulturze zakasania rękawów i brania się do ciężkiej roboty. Mój ojciec długi czas nigdy nie opuścił dnia pracy z powodu choroby. Moja dziewczyna nigdy nie wzięła L-4. Ja prywatnie idealizuję twardość charakteru, “Grit & Grind” długi czas było uczuciem poszukiwanym, i jest mi dziwnie wstyd, że myślę w ten sposób, bo poza obozami sportowymi, gdy trener o szóstej rano kazał nam biegać boso po żwirze, niewiele miałem tego “Gritu i Grindu” w dzieciństwie. Wiem, że miałem łatwiej niż wielu i czterdzieści lat zajęło mi zrozumienie dlaczego tak jest, zaakceptowanie tego. To też swego rodzaju – popularne dziś słowo – przywilej, który cały czas w sobie jeszcze hartuję.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

74

KOMENTARZE

  1. Ja nie byłem w “dark place”. Mimo tego, co mnie spotkało, jakoś potrafiłem skupić myśli w innych miejscach. Pomogło całkowite powstrzymanie ambicji i skupienie się na codziennych celach.
    Moja żona gorzej przeżyła moją chorobę. Niestety nadal “przeżywa”.

    Lubię to: 8
  2. Bardzo fajny mały kawałek tekstu. Przeszedłem w życiu to i owo, i poradziłem sobie ze wszystkim sam, to nie było dla mnie trudne, może dlatego, że coś ze mną nie tak. Dlatego też zdarzało mi się wpadać w pułapkę “olej to/inni mają gorzej/weź się do kupy” wobec innych, również bliskich mi osób. Każdy ze swoimi problemami zmaga się po swojemu, nie możemy wejść w jego skórę i nie możemy wymagać, żeby regował na trudności tak, jak my reagujemy. Jeśli ten ktoś jest dla nas ważny, to go słuchajmy, wspierajmy, ale nie próbujmy mówić, że rozumiemy jego problem lepiej niż on sam, albo że jest niczym w porównaniu z naszymi problemami.

    Lubię to: 5
  3. trochę dmuchanie balonika.
    Chyba wiadomo że w profesjonalnym sporcie na najwyższym poziomie psychika odgrywa olbrzymią role #malysz i wystarczyłoby rozpatrywać to w taki sposób, ale cóż 21 wiek.

    Lubię to: 4
    • To publiczne mówienie przez sporowców o swoich problemach psychicznych jest mocno overrated.
      W sportach zespołowych tym bardziej. Zupełnie inaczej patrzą już na takiego zawodnika nie tylko kibice, ale także właściciele drużyn w których grają, trenerzy i koledzy z szatni:
      “Ok, szacunek za mówienie o tym publicznie, oczywiście współczujemy tobie i cię wspieramy ALE wynika z tego, że nie możemy już na ciebie liczyć w trudniejszych momentach pod presją, a na lidera to już się raczej w ogóle nie nadajesz.”
      Zawodowy sport jest bezwzględny. Masz kontuzję, czy to fizyczną czy mentalną (chyba jeszcze gorzej) to siadasz na ławę i się leczysz.
      Jak nie dajesz rady to sorry, czekają tysiące następnych.

      Lubię to: 32
      • Z jednej strony masz rację. Sport to nie jest mikro wersja całego społeczeństwa, tu nie ma miejsca na wspieranie słabszych, wyrównywanie nierówności etc. Tu są najlepsi z najlepszych, których zadaniem jest rywalizacja, wygrana i porażka. Nie ma miejsca ani litości dla słabych.
        Z drugiej jednak strony, publiczne mówienie o tym PG13%, Love’a, DeRozana i innych może mieć pozytywny efekt na większy i ważniejszy świat pozasportowy, bo może pomóc uporać się ze swoimi problemami fanom tych graczy. Może wpłynąć na dalszą zmianę nastawienia ogółu społeczeństwa. Kolejna cegiełka.

        Lubię to: 12
      • Mam trochę inne zdanie, zawodnik który publicznie powiedział że ma problem w moim odczuciu może być traktowany jako osoba która nad sobą pracuje. Problemy psychiczne nie zawsze muszą być związane z presją kibiców etc i powodować choke w ważnych momentach spotkań. Przecież duża grupa graczy NBA pochodzi z trudnych domów i to tam nie dostają odpowiednich wzorów i później w dorosłych życiu jest jak jest. Przyklad A. Iversona który liderem był świetnym ale w życiu prywatnym… hmmm albo MJ23 czyli GOAT?! Jak to ktoś napisał po jednym z odcinków Last Dane – MJ zrobił Larrego Sandersa zanim to było modne. Reasumując – to że ktoś przyznaje że podjął pracę nad sobą /psycholog czy psychiatra/ nie powinno być źle postrzegane.

        Lubię to: 4
  4. Dzięki za tekst Maciek. Skoro w zachodnim świecie udało nam się znaleźć remedium na wiele chorób, które zabijały naszych przodków, zaczynamy traktować mózg jako organ, który też może być ‘chory’. I nie chodzi mi tu o stygmatyzowanie osób co zwykle oznacza zwrot ‘chory psychicznie’.
    Tak jak komuś może pęknąć kość czy rozłożyć się układ odpornościowy, tak też ktoś ma prawo nie wytrzymać psychicznie. Przecież osobie ze złamaną nogą czy zapaleniem płuc nie powiemy ‘Weź się w garść. Inni mają gorzej’, tylko wyślemy go do specjalisty.

    Lubię to: 7
  5. “Wszystko to jest niezupełnie to samo, ale właśnie porównywanie swojej sytuacji z gorszą sytuacją innych nie pozwala ci przekroczyć granicy i docierać do siebie, pozostawiając cię niezadbanym i – przede wszystkim – w błędzie.” – w punkt!

    Lubię to: 1