4 na 3: Zapowiedź I rundy play-offów Zachodu

5
fot. newspix.pl

W drugiej części (pierwsza tu: Wschód) naszych  zapowiedzi czas na trzy pary I rundy play-offów Konferencji Zachodniej. Serią Los Angeles Lakers v. Portland Trail Blazers zajmiemy się osobno, ale już dziś w naszym podcaście z Piotrem Sitarzem możecie o niej posłuchać.


(2) Los Angeles Clippers vs. (7) Dallas Mavericks

Maciej Kwiatkowski: Tempo gry Dallas Mavericks spada, Luka Doncić coraz bardziej jest zmęczony, a najgorsze dopiero przed nim. Paul George, Kawhi Leonard i Patrick Beverley to być może zestaw trzech najlepszych obwodowych obrońców w jednym składzie, jaki kiedykolwiek widzieliśmy. W trakcie Seeding Games nie widziałem jednak jeszcze tych dwóch minut z rzędu, gdy wychodzili wszyscy wyżej, spuszczali się sami ze smyczy i przypominali Bulls 1991-93. To może się wydarzyć w tej serii i mówić będziemy o potrzebie drugiego kreatora w Dallas, o konieczności rozwijania przez Porzingisa playmakingu. Moim zdaniem nie ma w całej ósemce gorszego matchupu dla Mavericks niż ten właśnie, a to że Clippers nie zagrali jeszcze w pełnym składzie, może im wcale nie przeszkadzać nie tylko w tej, ale i w następnej rundzie. Ciekawi mnie jednak jak będzie wyglądał Kawhi Leonard grając co dwa dni i jak szybko Montrezl Harrell wróci do rytmu. Cała jego gra polega na energii i rytmie.

Adam Szczepański: Luka Doncić ma za sobą genialny sezon, ale przed nim bardzo trudny playoffowy debiut w starciu z defensywą LA Clippers, gdy co chwilę będzie widział przed sobą Paula George’a, Kawhi’a Leonarda albo Patricka Beverley’a. Na szczęście ma do pomocy Ricka Carlisle’a, który wracając do playoffów będzie mógł przypomnieć jak dobry jest w różne usprawnienia i wynajdowanie słabości rywali. W formie jest także Kristaps Porzingis, a Dallas Mavericks zakończyli sezon z rekordowo efektywną ofensywą, dlatego to będzie również niełatwy sprawdzian dla Clippers. Od razu warto zaznaczyć, że to Clippers mają drugi najlepszy atak całego sezonu. Sezonu, w którym niewiele mieli okazji grać w pełnym składzie, a od czasu restartu dopiero w playoffach będą w komplecie. Jeszcze muszą popracować nad chemią i zgraniem, dlatego tak wymagający przeciwnik już w pierwszej rundzie może sprawić im sporo kłopotów. Ostatecznie jednak mają więcej talentu, a przede wszystkim mają zdrowych gwiazdorów. Kawhi i PG są gotowi na playoffy. Podczas seeding games obaj zdobywali średnio ponad 25 punktów i trafiali ponad 48% trójek. Clippers w 6.

Piotr Sitarz: Już od ponad roku nie jestem przekonany co do tego, że Clippers znajdują się na poziomie Lakers i Bucks, a co dopiero wyżej. Mimo, że spełniają wszelkie kryteria kontendera, być może mają drugi najlepszy duet graczy w NBA, to jest coś co wadzi mi opornie. I nie do końca wiem co. Czy obrona, która gdyby odjąć Leonarda i George’a nie jest tak dobra? Czy atak, który w warunkach playoffowych będzie koszmarnie trudny do zatrzymania, bo będzie wymagał świetnych obrońców, ale w zamian jest dość ograniczony pod względem usprawnień? Za to po drugiej stronie mamy Dallas z magicznym Luką Donciciem i z atakiem, który nie musi się przed niczym powstrzymywać. Mamy też Kristapsa Porzingisa w wersji All-Star i tak sobie myślę, że ci Mavs, którzy przegrali w tym sezonie wszystkie mecze z Clippers, mogą ich po prostu „chamsko” przerzucić nie w jednym, nie w dwóch i nie w trzech meczach. A w czterech. Mój typ na tę serię jest w większej części romantycznie-życzeniowy, jest pełen wad (kto z Dallas będzie krył kogokolwiek po stronie Clipps, którzy są bardziej atletycznym zespołem i doświadczonym?), jest skazany na niepowodzenie, ale to chyba ten moment, w którym rozpocznę „nie typuję przeciwko Donciciowi”. Dallas w 7.

Michał Kajzerek: Jestem ogromnie ciekaw Luki Doncicia w play-offach. Dallas Mavericks pożegnają się z walką na tym etapie, ale dla Słoweńca ta rywalizacja będzie papierkiem lakmusowym. Na podstawie tych doświadczeń przygotuje się do kolejnych podobnych. Przypuszczam, że obecność Kawhi’a Leonarda w ataku i w obronie zagwarantuje Los Angeles Clippers wystarczająco dużo, by na tym etapie poradzić sobie z Mavs. Odnoszę wrażenie, że Kawhi czekał na ten moment od początku sezonu. 4-1 Clippers.

(3) Denver Nuggets vs. (6) Utah Jazz

Kwiatkowski: To może nie najseksowniejsza, ale chyba najbardziej interesująca seria całej I rundy play-offów. Utah Jazz pokazali w trakcie Seeding Games jak cały czas bardzo brakuje im pewniaków na końcu 8-9/osobowej rotacji – swoje szanse dostawać zaczął nawet regularnie Miye Oni, two-way gracz. Ale pokazali też, że nie należy jeszcze przekreślać atmosfery w szatni, u której źródeł stoi nieporozumienie Mitchella z Gobertem – czy to Donovan Mitchell w comebacku z Memphis, czy kilka eksplozji Jordana Clarksona, albo 25 punktów Joe Inglesa, gdy były one najbardziej potrzebne – w Jazz płonie jeszcze ogień, Quin Snyder nie stracił (jeszcze?) zespołu, a w play-offach Mike Conley powinien być lepszym graczem niż w sezonie regularnym. Nuggets wydają się być faworytem, ale to jest zupełnie inny zespół, niż ten który grał przez dwa ostatnie lata. Zupełnie inny bez Gary’ego Harrisa, Willa Bartona. Teraz Nuggets są wyżsi, bardziej atletyczni, Bol Bol z konieczności grał trójkę, Jerami Grant jeszcze w piątek grał na trójce obok Millsapa i Jokica (wcześniej bywał nawet dwójką). Przez to, choć Nuggets mają zasięg ramion, to brakuje im know-howu i synergii w bronieniu linii za trzy. Brakuje Nuggets też obwodowej kreacji, stracili sporo finezji ze swojej gry – te same sety hand-offowe wykonują teraz Grant, PJ Dozier, ostrożny do bólu Monte Morris czy Torrey Craig –  ale z drugiej strony próbują przejść właśnie, szybciej niż myśleli, w czasy gwarantują im prawdopodobnie wyższy upside, z Michaelem Porterem Juniorem jako drugim najlepszym graczem. Jazz mają kreatywność, której brakuje Nuggets, a Nuggets mają atletyzm, którego brakuje Jazz. Co wygra?

Szczepański: Ich trzy mecze w sezonie zasadniczym zakończyły się łączną różnicą tylko 11 punktów, a ostatnie spotkanie w bańce przedłużyło się o dwie dogrywki, co powinno być zapowiedzią bardzo interesującej serii. Ale od razu dodajmy, że wszystkie trzy mecze wygrali Denver Nuggets, a Nikola Jokić dominował (29-12-9) w pojedynkach z Rudy’m Gobertem. Dodajmy też, że Nuggets od początku restartu zyskali kolejną bardzo dobrą opcję w ataku jaką stał się Michael Porter Jr – średnio 22 punkty i 42% za trzy. Tymczasem Utah Jazz grają bez Bojana Bogdanovica (20 i 41%). Oczywiście Nuggets też brakuje jeszcze Gary’ego Harrisa i Willa Bartona, ale mają zdecydowanie dłuższą ławkę niż ta jedna z najgorszych, jaką dysponują ich rywale. Donovan Mitchell i Mike Conley będą musieli wykorzystać osłabienie rywali na obwodzie i wejść na wyżyny swojej gry, żeby pociągnąć zespół. Przypomnijmy, że Mitchell w swoich pierwszych playoffach pokazał, że może to robić, a Conley w pierwszej rundzie 2017 wyglądał jak prawdziwy super-gwiazdor. Nuggets w 6.

Sitarz: Z jednej strony to może być pięknie rozgrywana seria. Z drugiej Donovan Mitchell, Mike Conley (który w pewnym momencie serii może opuścić Orlando z powodu narodzin dziecka) i Jamal Murray mogą trafiać nie więcej niż 40% rzutów z gry, może być tutaj wolne tempo i przede wszystkim dużo strat. Piękno koszykówki może zostać zabite przez szybko znaleziony sposób na Utah, a mianowicie przez dominację Denver poprzez warunki fizyczne, dzięki którym wygrają walkę na obu tablicach oraz w ataku pozycyjnym co jakiś czas stawiając prawdopodobnie najwyższą strefę w NBA. Być może nie doceniam Utah, ale przewaga talentu po stronie Denver jest przytłaczająca. Na dodatek Jazz muszą mieć nie tylko dwóch graczy w Top3 najlepszych koszykarzy tej serii, ale ci zawodnicy – Mitchell i Gobert, a zwłaszcza Mitchell – muszą grać lepiej niż w poprzednich edycjach. Wiedząc, że Mitchell zrobi to poprzez efektywny atak, co musi zrobić Gobert? Prawdopodobnie bronić na poziomie DPOY nie tylko obręczy, ale nieco dalej pomagając przy wszelkich off-screen wyjściach strzelców, nawigując hand-offy i pilnować ścięć, a może nawet zmieniać krycie i walczyć w izolacjach. A to mnóstwo pracy. Być może za dużo dla jednego człowieka. Denver w 6.

Kajzerek: Utah w bańce wyglądało, jak zespół, który bardziej niż na budowaniu formy, skupiał się na szukanie tej, którą zgubił przez pandemię. Denver Nuggets na tym etapie sprawiają wrażenie drużyny kompletniejszej. Ciekawi mnie rotacja, na którą Mike Malone ostatecznie postawi, mając w zanadrzu taki zapas talentu. Maksymalizowanie możliwości zapewne obetnie kilka minut niektórym zawodnikom. Jazz nie będą mieli w tej serii wyjścia. Od samego początku muszą wcisnąć gaz głęboko w podłogę. 4-2 Nuggets.

(4) Houston Rockets vs. (5) Oklahoma City Thunder

Kwiatkowski: Choć James Harden jest w doskonałej formie – koszykarze tyją w offseason też i po to, żeby zbudować bazę kaloryczną – to Rockets stracili charakter, który szybko zyskali w lutym i marcu. Kontuzja Russella Westbrooka, który po pułapkach na Hardenie izolował się przeciwko kryjącym wysokim na mecze w stylu 18/25 FG, niemal zupełnie nie widzieliśmy. Teraz nie wiadomo ile spotkań w tej serii opuści. To jest szansa dla Oklahomy, która gra w zupełnie inną koszykówkę niż Rockets. Chris Paul kontroluje posiadania, mają one swój powód i najczęściej bezbłędną realizację na początku setu, a piłka kończy w rękach z reguły jednego z trzech-czterech graczy, którzy zawsze na boisku potrafią coś z nią zrobić, nie tylko od razu rzucić. Rockets też kontrolują posiadania, ale korzystają z pierwszej lepszej okazji – Thunder zrezygnują czasem z dobrego rzutu na szukanie jeszcze lepszego. Rockets nie mają matchupu na Stevena Adamsa, a ten doświadczenia przeciwko obronie smallballu nabierał w play-offach jeszcze hen dawno w 2016 roku. Czy Rockets w tej serii wystarczy kreatywności? Czy sam Harden wystarczy? Czy wystarczy mu sił? I kiedy wróci Westbrook?

Szczepański: Houston Rockets rok temu zdecydowanie zaprzeczali, że był jakiś konflikt między Jamesem Hardenem i Chrisem Paulem, ale równie zdecydowanie Daryl Morey zaprzeczał, że wytransferuje CP (także w rozmowie z nim samym), po czym zrobił trade. Teraz Paul ma okazję do rewanżu. Ma coś do udowodnienia Hardenowi i Morey’owi, a zdrowy i zmotywowany Point God może być jedną z najlepszych historii pierwszej rundy playoffów. Ale Harden jest w znakomitej formie, więc też będzie chciał na pewno pokazać byłemu koledze, że wcale go nie potrzebuje. Nawet nie mając obok siebie Russella Westbrooka, który opuści przynajmniej pierwsze mecze serii przeciwko byłej drużynie. Bez Russa Rockets nie będą mogli zaprezentować pełnej siły swojego mikroballu, a jeszcze bardziej będą potrzebowali, żeby Eric Gordon i Robert Covington zaczęli trafiać trójki (razem 24% w bańce). Thunder tymczasem mają już z powrotem Dennisa Schrodera, więc będą mogli wystawiać ten super lineup z trójką guardów, a kluczowe będzie również to jak Steven Adams wykorzysta swoją przewagę wzrostu. Szykuje się fascynujący pojedynek. Kibicuję Paulowi, ale stawiam na Rockets w 7.

Sitarz: Kontuzja Russella Westbrooka paradoksalnie sprawiła, że zwiększyłem szanse Rockets na zwycięstwo w tej serii. Typ na Thunder nie wygląda moim zdaniem lepiej niż wtedy, kiedy Rockets byli zdrowi, głównie ze względu na grę przez 48 minut w ustawieniu 5-0. Ale! Zespół Billy’ego Donovana bardzo dobrze matchupuje się z tym smallballem i ma jedną broń, która pozwoli trzymać im na parkiecie Stevena Adamsa oby dominującego na ofensywnej desce: będą to mądre podwojenia Hardena jak najwyższymi ludźmi już na wysokości linii środkowej. Nie będą tego robić Thunder non-stop, powinni grać niżej, Dortem, Bazleyem, Fergusonem, Diallo, Robersonem na czwórce, powinni chcieć się zmatchupować 1-do-1, ale powinni być też wystarczająco inteligentni, aby nie dać się wciągnąć w szaleństwo, które wykluczy z gry ich dość konserwatywną przecież koszykówkę, do której są przyzwyczajeni. Strasznie problematyczna seria, którą muszę sprowadzić do pytania: która strona ma więcej jakości? Lepszym zespołem (podkreślam: zespołem!) wydaje się być Oklahoma. Najlepszego gracza serii będą mieć Rockets. To Rockets trafiają aż 5 rzutów za trzy punkty więcej niż Thunder. Ale to Thunder mają obronę w Top7 ligi, a nie na 15. miejscu. No i co z Gallinarim, no i co z drugim najlepszym graczem Houston? Nie wiem. Oklahoma w 7.

Kajzerek: Rockets znów patrzą w oczy tym samym demonom. Biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzednich lat, mogli wręcz zakładać, że na którąś z części fazy posezonowej stracą jednego z liderów. Absencja Westbrooka może być bardzo kosztowna już na samym początku. Niemniej nadal to Thunder wchodzą w serię w roli underdoga. Ciekawi mnie, jak na tę serię zareaguje Chris Paul, który wielu ludziom w Houston ma coś do udowodnienia. Wiele w tej rywalizacji sprowadzi się do tego, kto lepiej wykorzysta swoich zadaniowców. 4-2 Rockets.

20

KOMENTARZE

  1. @Adam Szczepański – gratulacje udanego występu w tv! Jeszcze większy szacun teraz za napisanie książki, jak dla mnie możesz się dopisać do grona herosów dziennikarstwa sportowego w Polsce. Wypowiadałeś się rzeczowo i konkretnie, super wybrnąłeś z tym teasowaniem historii o żabie, króciutko było, ale dobrze się słuchało, naprawdę brawo 👏

    ALE GDZIE BYŁA TWOJA MAŁŻONKA KIEDY PRZYSZŁO DO WYBORU UBRANIA?😂 Oczojebnie zielona koszulka 👕 i sandały? Na tle prowadzących i innych gości wyglądałeś jakbyś wpadł prosto z grillowania na działce 🤣 chyba, że to taka kontrkulturowa stylówa a la Russell Westbrook #SandałyDoTVN to wtedy ja się nie znam ;)

    Tak czy siak, ogromny szacunek. Gratulacje!

    Lubię to: 44
  2. Tutaj jest tyle fascynujących pytań, że aż niesamowite:
    – czy Clippersi klikną i stworzą prawdziwy zespół?
    – co wymyśli Carlisle i czy Dallas udźwignie?
    – jak Denver poradzą sobie z plagą kontuzji i czy Utah wybuchnie od środka?
    – czy Paul będzie miał zemstę na Houston czy też Harden i Westbrook rozjadą swoją pierwszą drużynę?
    – a do tego jeszcze czy Portland pójdzie za ciosem i powalczą z Ojczulkiem
    Wreszcie!

    Lubię to: 5