Flesz: Milwaukee Bucks wygrają Turniej Myszki Miki, sorry

8
fot. newspix.pl

Jeżeli interesuje Cię sama metodologia, przewiń najlepiej w dół do ostatnich akapitów. Ale zaczekaj chwilę – czy faktycznie chcesz już dziś to wiedzieć?

Sorry, już za późno!

Bo to Malcolm Gladwell właśnie w jednym z ostatnich jego pojawień się, promujących nową książkę “Talking to Strangers”, powiedział, że próbując przewidzieć coś, umościmy się w przyszłości w pewnym miejscu, które ograniczy nasze możliwości poznawcze – np długo nie będziemy w stanie przyznać się do błędu. Skromnie dodam, że zabierzemy sobie też rozmach potencjalnych emocji, które możemy przeżyć. Już wystarczy, że VAR w piłce zabrał w ostatnich latach mili-część z nich.

Nasi Amerykanie od lat pędzą, żeby robić predykcje związane ze w s z y s t k i m. Są uciążliwi. Zresztą nie tylko Amerykanie próbują bawić się w Boga: sam od dwóch dni zastanawiam się czy zamiast dokończyć Warriors-Celtics z 2015 roku (Stephen Curry na tle historycznych meczów wygląda inaczej – lepiej) nie włączyć przypadkiem ostatniego w tym sezonie meczu Utah z Pelicans albo Clippers z Lakers, skoro właśnie te dwie pary zainaugurują nasz turniej Myszki Miki. Kiedy zobaczyłem w sobotę rano, że mój guru – w celu wyważenia siły terminarza drużyn – zamiast analitycznie wyliczonej liczby określającej siłę zespołu, podzielił drużyny na cztery tiery (1 – Wizards, Phoenix 2 – San Antonio, Portland i inne z tej grupy, 2.5 New Orleans 3 – Philly itd), postanowiłem zakończyć karierę. Jakąkolwiek.

Dlaczego chcemy tak mieć wszystko już przygotowane, wyłożone, jeśli chodzi o sport? SPORT? Bo kiedy szło o dobrą epidemiczną predykcję rozwoju COVID-19, zachowaliśmy i zachowujemy się jak dzieci we mgle. Bo co się okazało? Okazało się, że niedopłaceni epidemiolodzy po prostu nie wybiegają tak daleko i nie robią takich forecastów.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

23

KOMENTARZE

  1. To zdanie: “jaki jest więc sens pisać o rzeczach zanim się wydarzą, skoro kiedy się dzieją, o nich nie piszę?” to klasyka mojej traumy w czasie wszystkich play off. Zawsze cały rok spędzam analizując w głowie poszczególne match upy, patrząc jakie byłyby pary na dzisiaj, typując drabinkę w play off, a kiedy już przychodzą mecze to zawsze się dzieje jakoś tak obok mnie i często paradoksalnie bardziej przeżywam samo typowanie niż to co się dzieje na boisku. Mam w tym względzie bardzo mocne postanowienie poprawy w tym roku.

    Lubię to: 3
    • Serio? Dla mnie porównywanie wyniku z moim “typem” i tym jak u mnie “w głowie” wyglądają “meczapy” z tym jak to się na prawdę rozwija to moja ulubiona część sezonu.

      Zwłaszcza, gdy ktoś zrobi usprawnienie, którego nie brałem w ogóle pod uwagę albo mój typ w ogóle nie zgadza się z rzeczywistością (np. świetnie mi się oglądało przejechanie NOP po PTB, czego totalnie się nie spodziewałem).

      Lubię to: 4
      • Tak, porównywanie z typem owszem, też tym się emocjonuję, ale tego jest tyle w jednym czasie, że nie da się śledzić wszystkiego, co tak analizowałem i mam poczucie, że czekam na play off cały rok, a potem nie nadążam ze śledzeniem wszystkiego co bym chciał. I wiele rzeczy, o których myślałem, ucieka mi przez ten nadmiar bodźców, i już nigdy potem nie sprawdzam czy potoczyły się tak jak myślałem.

        Lubię to: 3
  2. Ja myślę, że generalnie bukmacherka czy wszystkie Fantasy ligi zmieniają zabawę do sportu.

    Dla niektórych na plus, to jedyne co ich w nim trzyma. Dla mnie to jest zabójstwo mojej zajawki, więc skupiam się na oglądaniu plus jakiś lajtowy 2k.

    Lubię to: 3