Flesz: Nwabwagon, Marcus Smart i nowa pozycja w NBA?

5
fot. newspix.pl

Sezon NBA jest długi, w pewnym momencie coverując go idzie się zakręcić w tym, że Donovan Mitchell tutaj rzucił 30 punktów, następnego dnia w Charlotte 28 itd. Są to oczywiście w pewnym sensie istotne rzeczy, z drugiej strony na tych najlepszych graczy zazwyczaj czeka na końcu górka w postaci play-offów. To tam rozstrzygają się ich sezony. Pomyśl tylko, że czasem 82 mecze sezonu regularnego mogą pójść w niepamięć, jeśli najlepszy gracz wyżej rozstawionego teamu pójdzie w pierwszym meczu play-offów w 2/15 z gry i jego zespół przegra. Taki np Dirk Nowitzki w 2007 roku odbierał nagrodę MVP już po tym jak jego team sensacyjnie przegrał w pierwszej rundzie z We Believe Warriors.

Sezon NBA jest długi, w pewnym momencie coverując go idzie się zakręcić, dlatego trzeba się czymś zająć, trzeba sobie coś znaleźć, albo chociaż szukać: szukać dziwnych rzeczy, nowych rzeczy, zaciekawić się czymś.

Dopiero co przed dwoma dniami oglądałem siódmy mecz półfinałów Konferencji Wschodniej Milwaukee-Boston z 1987 roku. Bucks trenował oczywiście Don Nelson, więc jak to z Nellie’m bywa interesujących kwestii nie trzeba się było jakoś tunelowo dopatrywać: one wychodziły na front!  W tym wypadku było to podwajanie od połowy Dennisa Johnsona z Celtics – czwartej/piątej opcji ofensywnej – chyba tylko po to, żeby nie pozwalać Bostonowi wejść w zagrywki i w pewnym sensie – psychologicznym także – kontrolować to co Boston robi. Nie mogłem jednak długo się na tym skupić, bo oglądany po raz kolejny w ostatnich miesiącach Dennis Johnson coraz bardziej przypominał mi George’a Hilla – naszego, jednak wcale nie tak kochanego, choć zaskakująco kontrowersyjnego George’a Hilla. I zacząłem tęsknić za George’a Hilla zwisającym, długim prawym ramieniem i niemal przylegającą do prawego barku głową, kiedy obniża swój środek ciężkości i wsuwa się między kozłującego, a stawiającego mu zasłonę, jakby to był styczeń w NBA. Reprezentując kraj, z którego pochodzi jeden z najlepiej stawiających zasłony graczy w historii ligi, kto jak nie my powinniśmy nieść sztandar zwracania uwagi na takie styczniowe niuanse!

Jest mecz w styczniu Chicago z Charlotte, który oglądasz, bo oglądasz i Zach LaVine rzuci w nim pewnie 30 punktów. Jedną z najdziwniejszych rzeczy, które w ostatnich kilku latach widziałem był David Nwaba, mierzący 193 cm wzrostu bez butów i ważący 99 kilo skrzydłowy(?), niski skrzydłowy(?), albo silny skrzydłowy, którego naturalnie ciągnie do obręczy, jakby jeszcze niedawno był centrem. David Nwaba szybko stał się ulubionym graczem Freda Hoiberga. Tu pisałem o nim w styczniu 2018 roku:

Moją ulubioną częścią oglądania tych Bulls jest myślenie, że Fred Hoiberg próbuje ukryć przed całym Światem to, że jego ulubiony gracz David Nwaba w rzeczywistości jest mierzącym 193 cm centrem!

Nwabwagon ruszył szybko!

#Nwabwagon Update. Nwaba nie umie rzucać – to wiadomo. Gra jako two-guard, ale taki z niego two-guard, jak z Tony’ego Allena. Kryjący go niscy zawodnicy są kompletnie jednak zdezorientowani, kiedy nagle znajdują się z Nwabą w polu trzech sekund, mają przed sobą jego plecy, nagle bronią w post-up i Jego Sztangistość rozpycha się przed ich twarzami. Nie są na to zupełnie przygotowani. Pamiętasz jak dziwnie oglądało się DeJuana Blaira i jego 196 cm bez butów na centrze?

Nwaba mógłbym przysiąc jest czasem centrem. Mierzącym 193 centymetrów centrem. Przypomina mi pewnego mierzącego tyle muskularnego policjanta z Bat Sierakowice którego krycie polegało na “nie dotykaj! Uważaj! Obraca się”. Gość nie miał ani grama tłuszczu. A mięśnie ze stali. Będziemy wracać się do Chicago Bulls, bo zaraz wróci Zach LaVine.

Nie, nie, nie. Będziemy się wracać do Davida Nwaby!

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

51

KOMENTARZE

  1. 3 and D. Tylko to 3 tak kuleje, ze sa albo na wylocie albo na minimalnych kontraktach.

    Btw ilu mamy kibicow Bostonu, ktorzy ciesza sie jak Smart wali niekryty(!) troje?

    Lubię to: 7