Wspomnienie “Oryginalnego Byka”

1
fot. AP Photo

Równo tydzień temu odszedł Jerry Sloan – postać tak zasłużona dla koszykówki, że aż trochę wstyd, że do tej pory nie doczekał się jakiegoś dłuższego tekstu na naszym portalu. Tym bardziej, że na jego życiorys składa się nie tylko wyjątkowa kariera trenerska – 23 lata na stanowisku trenera Utah Jazz to rekord wszystkich zawodowych lig za oceanem – ale także całkiem imponujący dorobek w roli zawodnika.

Śmierć Jerry’ego Sloana może i nie była czymś szokującym, bo w końcu od kilku lat cierpiał na poważne problemy zdrowotne, ale z pewnością odbiła się szerokim echem w świecie koszykówki. Nie bez przyczyny. Sloan był przecież jednym z najlepszych trenerów w historii. Bilans w karierze – 1221 wygranych przy 803 porażkach (ponad 60% zwycięstw!) – mówi sam za siebie. Mimo to, co ciekawe, nigdy nie zdobył nagrody dla najlepszego trenera sezonu.

Kiedy obejmował stanowisko głównego szkoleniowca Jazz już w trakcie rozgrywek 1988/89 niewiele wskazywało na to, że osiągnie aż tyle. Z pewnością jeszcze mniej osób postawiłoby wówczas pieniądze na to, że będzie pełnił tę rolę w klubie tak długo. W końcu jego pierwsze kroki w trenerskiej karierze nie były zbyt udane. Na przełomie lat 70. i 80. przez 3 sezony trenował swoich Chicago Bulls i nigdy nie wygrał z nimi więcej niż 45 meczów.

Trenerska kariera Sloana w Utah właściwie idealnie nakłada się z czasami eksplozji popularności NBA w Europie, w tym również w Polsce. Jego nazwisko jest więc doskonale znane kibicom starszej daty.

Sam Jerry Sloan również był – nie tylko trenerem – ale przede wszystkim człowiekiem starej szkoły. Być może nie był najwybitniejszym strategiem, choć grane wręcz do znudzenia pick & rolle między Stocktonem i Malone’em przez lata uchodziły za wzór dwójkowych akcji. Ta w gruncie rzeczy przewidywalna taktyka skłoniła nawet kiedyś Pata Rileya do stwierdzenia, że Sloan stworzył „najlepszy system ofensywny, z jakim kiedykolwiek się zmierzył”.

Czy tak było naprawdę, niech odpowiedzą ci, którzy w temacie zagrywek znają się lepiej ode mnie.

Faktem jednak jest, że nawet po latach po przegranych finałach z Bulls, a wcześniej po naprawdę wielu, wielu innych przegranych seriach w playoffs, o których dzisiaj pamiętają jedynie najstarsi mormoni, można natrafić na opinie, że warsztat trenerski Sloana lub po prostu umiejętność wykorzystania słabych stron rywala, pozostawiały wiele do życzenia. Nawet całkiem niedawno wspominali o tym w swojej dyskusji Bill Simmons i Ryen Russillo w ramach bardzo udanego cyklu „The RewatchaBulls”.

Być może jest w tym trochę prawdy. A może po prostu Jerry Sloan był dość mało elastyczny już w trakcie trwania meczów i zbyt kurczowo trzymał się wcześniejszych ustaleń.  Albo też – najzwyczajniej w świecie – miał mocno ograniczone pole manewru, bo przez lata brakowało odpowiedniego wsparcia dla Malone’a i Stocktona. W końcu kto dziś pamięta o dwóch niedoszłych transferach, które pewnie znacząco wzmocniłyby klub z Salt Lake City w najważniejszym momencie.

W lutym ‘97 do Jazz miał przecież trafić wciąż mający jeszcze trochę paliwa w baku Derek Harper, a równo rok później Rony Seikaly. Obaj nie byli jednak specjalnie zainteresowani przeprowadzką do Utah (choć co do fiasku z Seikalym istnieje dziś wiele teorii). Poza tym, w epoce Stocktona i Malone’a Utah Jazz jakoś nigdy nie zdecydowali się na żadną gruntowną przebudowę.

Ale spokojnie, fani Bulls. Nikt nie będzie tu w jakikolwiek sposób kwestionował dwóch ostatnich tytułów Chicago w latach 90., ani tym bardziej wracał do „The Last Dance”. W końcu ten tekst jest w jakimś stopniu poświęcony Waszemu klubowi, a dokładniej jego pierwszej gwieździe. Sloana nieprzypadkowo nazywano przecież, nie tylko zresztą w samym Chicago, „The Original Bull” czy po prostu „Mr. Bull”.

Zanim jednak dojdziemy do Jerry’ego Sloana – koszykarza, skupimy się na Jerrym Sloanie – trenerze, bo głównie z tej roli go pamiętamy. Nawet, jeśli trenowany przez niego zespół, mimo  bardzo udanej dekady z dwoma awansami do finałów na czele, nie bił u nas rekordów popularności.

W naszych polskich wyobrażeniach Utah – kojarzone głównie z mormonami, a nie chociażby z przepięknymi krajobrazami wokół Salt Lake City – już na starcie przegrywało niemal ze wszystkimi pozostałymi siedzibami klubów NBA. Nawet Pan Włodzimierz Szaranowicz skarżył się przecież podczas jednej z transmisji na to, że w stolicy tego stanu ciężko było znaleźć późnym wieczorem miejsce, w którym można byłoby napić się drinka. Chociaż, jeśli chodzi o tę kwestię, może wystarczyło po prostu zapytać Jerry’ego Sloana.

Niemal we wszystkich wspomnieniach, które można obecnie przeczytać na temat zmarłego, pojawiają się właściwie bardzo podobne opinie. Brakuje w nich jakichkolwiek sprzeczności. Waleczność, nieustępliwość, żądza zwycięstwa – absolutnie niemalejąca z wiekiem – to słowa, które można było napotkać najczęściej. Tym Sloan wyróżniał się zarówno zasiadając na ławce trenerskiej Jazz przez blisko ćwierć wieku, jak i wcześniej, kiedy był pierwszą znaczącą postacią w historii Bulls.

Do dziś jego nazwisko jest przecież w pierwszej piątce w księdze rekordów klubu z Chicago w kategoriach punktów, zbiórek, rozegranych meczów oraz minut spędzonych na parkiecie. A jeśli ktoś szuka bardziej wyszukanych kombosów statystycznych, proszę bardzo: Jerry Sloan to jedyny gracz w dziejach NBA, który zakończył karierę ze średnią minimum 7 zbiórek oraz 2 przechwytów.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

30

KOMENTARZE