Kyle Lowry i transfer, którego nie było

3
fot. Zou Zheng / Newspix.pl

Na samym finiszu piątego meczu finałów przeciwko Golden State Warriors nie trafił rzutu, który rozpocząłby mistrzowską fetę na parkiecie w Scotiabank Arena. Ale już w Game 6 nie pozwolił, żeby kolejna okazja prześlizgnęła się Toronto Raptors przez ręce. Kyle Lowry rozegrał wtedy swój najlepszy występ finałów prowadząc zespół do czwartego zwycięstwa w serii. Zdobył 26 punktów, zaliczył 10 asyst, był +16 w spotkaniu zakończonym różnicą czterech punktów i został mistrzem.

To Vince Carter był pierwszą wielką gwiazdą w Toronto, sprawiając, że cała NBA zwróciła uwagę na drużynę zza północnej granicy. To Chris Bosh był jedynym zawodnikiem Raptors z sezonami na poziomie 20 punktów i 10 zbiórek. To DeMar DeRozan jest liderem klubu pod względem liczby rozegranych meczów i zdobytych punktów. To Kawhi Leonard trafił największy rzut w historii klubu, był najważniejszym zawodnikiem mistrzowskiej drużyny i został MVP Finałów. Ale to Lowry stał się największą legendą Toronto Raptors. Tylko on jest częścią drużyny od samego początku, gdy rozpoczęła się ich obecna, najlepsza w historii klubu seria sześciu kolejnych playoffów i czterech sezonów na ponad 50 zwycięstw. Przetrwał kolejne bolesne playoffowe porażki z LeBronem Jamesem i pomógł drużynie wejść na sam szczyt.

Obecny sezon jest już dla Lowry’ego ósmym w Toronto, ale ta historia mogła się w ogóle nie wydarzyć, bo jego pobyt w Kanadzie prawie zakończył się już po półtora roku. W grudniu 2013 wymiana była właściwie dogadania. Kyle miał pakować walizki i zaraz wsiadłby do samolotu do Nowego Jorku, gdyby tylko James Dolan się nie wtrącił…


Masai Ujiri przejął dowodzenie w Toronto pod koniec maja 2013 roku. Raptors w tamtym momencie mieli za sobą już piąty sezon z rzędu poza playoffami, nieudolnie próbując przebudować się po odejściu Chrisa Bosha. Było wiadomo, że potrzebne są zdecydowanie zmiany, bo drużyna zmierza donikąd.

Ujiri rozpoczął porządki w składzie od pozbycia się Andrei Bargnaniego. Włoch nie stał się gwiazdą na miarę pierwszego wyboru w drafcie, do tego miał coraz częstsze problemy zdrowotne i sezon wcześniej rozegrał tylko 35 kiepskich meczów. A miał jeszcze dwa lata kontraktu na prawie $24 miliony. Nadal jednak w lidze byli jeszcze ludzie wierzący w talent 28-latka i Ujiri’emu udało się zrobić świetny deal, bo nie tylko pozbył się jego umowy, ale też wynegocjował od New York Knicks pakiet picków – wybór w pierwszej rundzie draftu 2016 (był to dziewiąty numer i wybrali Jakoba Poeltela, którego potem wykorzystali w wymianie po Kawhia) plus dwa przyszłe wybory w drugiej rundzie.

Ujiri ponownie rozpoczął swoją pracę w nowej drużynie od zrobienia wymiany z Knicks. Kilka lat wcześniej jako świeżo upieczony GM Nuggets od razu został wrzucony w Melodramę i musiał znaleźć transfer dla niezadowolonego gwiazdora. Ostatecznie wysłał Carmelo Anthony’ego tam, gdzie on chciał, czyli do Nowego Jorku, ale przy okazji wyciągnął od Knicks niemal połowę ich składu. Potwierdził, że jest bardzo sprawnym managerem i w kolejnych latach często podkreślało się jak wygrał ten transfer będąc teoretycznie na straconej pozycji. Ograł zdesperowanego Jamesa Dolana, który był w stanie oddać wszystko, byle tylko dostać Melo.

I teraz znowu to zrobił, ponownie zmuszając Knicks do przepłacenia. W dodatku za zawodnika, który od początku nie miał sensu w ich drużynie. Tak pozyskanie Bargnaniego komentował wówczas Maciek:

Ten deal, przenosząc go na parkiet, wygląda więc trochę komicznie, wybaczcie. Bargnani to utalentowany gracz lub tylko spot-up shooter; to snajper, który nie trafia; to center, który ma kłopoty z etyką pracy i z wytrzymaniem presji – dlatego Knicks pomyśleli, że najlepszym lekarstwem dla niego będzie gra w Madison Square Garden.

Śmiechy z Knicks były jeszcze większe po starcie rozgrywek, ponieważ Bargnani oczywiście nie okazał się wzmocnieniem, a drużyna przegrała 13 z pierwszych 16 meczów. Jak zwykle ogromne oczekiwania w Nowym Jorku szybko zderzyły się z brutalną rzeczywistością, ale trzeba pamiętać, że w tamtym czasie te oczekiwania były podparte fantastycznym wcześniejszym sezonem. W 2012/13 zanotowali 54 zwycięstwa, awansowali do drugiej rundy playoffów, a Melo był kandydatem na MVP. To był ich najlepszy sezon od 2000 roku, koszykówka Knicks wreszcie się odrodziła… nie na długo.


Dla Raptors oddanie Bargnaniego było odcięciem się od tego nieudanego okresu, którego symbolem był wybór Włocha z jedynką w drafcie. To także był wyraźny sygnał, że rozpoczynają nowy rozdział, a priorytetem jest przyszłość. W czasie tamtych wakacji Ujiri nie zrobił już żadnego innego dużego ruchu, ale wszyscy spodziewali się gruntownej przebudowy. Kolejny etap nadszedł na początku grudnia, kiedy przehandlował najlepszego strzelca drużyny.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

42

KOMENTARZE

  1. Lowry to wybitna postać również z tego względu, że został All-Starem, rzucając średnio niespełna 14 punktów ma mecz przy 41% z gry, to dopiero sztuka!

    Lubię to: 8
      • Trafiając 50% z gry i 43% za trzy, to jednak troszeczkę lepiej niż 41% i 32% ;) I przez cały sezon opuścił 7 meczów, gdzie w 75 z nim drużyna zrobiła bilans 60-15, a w 7 bez niego 2-5. Lowry zagrał w tylko 42 z 53 meczów do 31 stycznia, z nim mieli bilans 30-12, a bez niego 7-4, więc nie tak tragicznie, ale to tylko tak w ramach ciekawostki, gdzie Nash, a gdzie Lowry ;)

        Lubię to: 7