Wake-Up: NBA pogrążona w żałobie. Kobe Bryant (1978-2020)

14
fot. Javier Rojas / Newspix.pl

To będzie najsmutniejszy Wake-Up w historii. To nie mogło być prawdą, ale obudziłem się i niestety to nie był tylko sen. Kobe Bryant, jego córka i jeszcze kilka innych osób zginęli w katastrofie śmigłowca. Lecieli grać w koszykówkę.

Kobe Bryant nie żyje. Szok. Nadal w to nie wierzę. I co mam teraz napisać? Płaczę, jak cały koszykarski świat. Nie spodziewałem się po sobie takiej reakcji, ale obejrzałem jak drużyny i zawodnicy go uhonorowali, przeczytałem ich wypowiedzi, przypomniałem sobie jak wiele emocji mi dostarczył i łzy same lecą.

Mam to szczęście, że widziałem całą jego karierę. I śledziłem ją uważnie od samego początku, ponieważ był w drużynie Shaqa. Przez kilka lat był moim drugim ulubionym koszykarzem. Później przestałem go lubić przez jego konflikt z Shaqiem, ale nawet wtedy plakat młodego Kobiego z konkursu wadów jeszcze długo wisiał na mojej ścianie. Irytował mnie i jednoczenie fascynował. Nie lubiłem Bryanta, ale uwielbiałem Mentalność Mamby, tę pasję, intensywność jego pracy, dążenie do perfekcji i nieoglądanie się na innych. Naprawdę zazdrościłem mu tego, dlatego był też dla mnie inspiracją. Z czasem zacząłem go coraz bardziej szanować i zapomniałem o mojej niechęci. Doceniałem jego wspaniałą karierę i byłem pod wrażeniem tego, jak odnalazł się w życiu pokoszykarskim. Nawet poza boiskiem wygrywał. Do tego pokazał się jako kochający ojciec dużej rodziny, czym dodatkowo wzbudzał moją sympatię. To były piękne obrazki, kiedy przychodził na mecze razem z córką…

Dopiero co w sobotę znowu dużo mówiło się o nim, kiedy LeBrona James wyprzedzał go na liście najlepszych strzelców. Jeszcze zdążył mu pogratulować, a LeBron mówił jak wiele Kobe dla niego znaczy. Teraz świetnie widać ile Kobe znaczył dla NBA i całego koszykarskiego/sportowego świata. Jak ogromny wpływ wywarł na całej generacji koszykarzy. Dla większości młodych zawodników był jak Michael Jordan dla nas w latach 90-tych. Dla wielu w NBA był nie tylko idolem, ale też mentorem i nauczycielem. Rozmawiał z nimi, przekazywał im swoje wskazówki i zapraszał na workouty w Mamba Academy.

Joel Embiid pisze, że to dzięki niemu w ogóle zaczął grać w koszykówkę.

Kyrie Irving nie był w stanie wczoraj wyjść na boisko.

Giannis Antetokounmpo zniknął z sieci.

NBA jest pogrążona w żałobie i przez chwilę były spekulacje, czy mecze nie zostaną odwołane. Nikt nie miał ochoty grać. Nikt chyba też nie za bardzo chciał oglądać te mecze, ale ostatecznie rozegrano wszystkie 8 zaplanowanych spotkań. Grali dla Kobiego, choć to co działo się na boiskach straciło na znaczeniu. Wszyscy i tak byli myślami gdzieś indziej. Dlatego poniżej nie będzie o meczach, a wyniki są tylko dla formalności.

Houston @ Denver 110:117 (59-57) R.Westbrook 32 – N.Jokić 24/12/11
Toronto @ San Antonio 110:106 (63-51) P.Siakam 35 – D.DeRozan 14
Washington @ Atlanta 133:152 (72-78) B.Beal 40 – T.Young 45/14a
Phoenix @ Memphis 109:114 (45-56) D.Booker 36 – J.Morant 23
Boston @ New Orleans 108:123 (42-62) K.Walker 35 – Zion 21/11z
Brooklyn @ New York 97:110 (52-55) S.Dinwiddie 23 – J.Randle 22/15z
LA Clippers @ Orlando 112:97 (54-52) K.Leonard 31/14z – M.Carter-Williams 15
Indiana @ Portland 129:139 (56-66) D.Sabonis 27/14z/11a – D.Lillard 50/13a

1) Najtrudniej mieli w Denver, ponieważ wiadomość o tym tragicznym wypadku pojawiła tuż przed startem meczu i zaraz trzeba było wyjść na parkiet. Kobiego uczczono minutą ciszy.

“This is beyond tough. I don’t have the words. I don’t even really remember much from the game. I’m sorry. Just didn’t mean a whole lot now.” PJ Tucker

“I’ve got to be honest, it wasn’t on my mind when we lost, us losing the game. This pain is not going to go away anytime soon. You don’t even have to be a basketball fan to feel this.” Austin Rivers

2) Chwilę później zaczął się mecz w San Antonio. Rozpoczął się hołdem, jaki potem naśladowano także w innych halach. #24

3) DeMar DeRozan zapytany o to, ile znaczył dla niego Kobie:

“Everything. Everything. Everything I’ve learned came from Kobe, everything. Take Kobe away, I wouldn’t be here. I wouldn’t have love, I wouldn’t have the passion, the drive. Everything came from him.”

DeRozan pochodzi z Los Angeles, tak jak Spencer Dinwiddie:

“I was born in ’93. He was drafted in ’96. Grew up in South Central Los Angeles. He was everything to my generation. There’s a whole generation of kids, L.A. kids. That was our childhood.”

4) W Orlando #24 i #8

 

5) Jak w takich sytuacjach grać albo odpowiadać na pytania dziennikarzy…

 

6) Jak komentować…

 

“Just the air was out of the whole arena.” Taj Gibson

7) Ale Kobe na pewno chciałby, żeby grali w grę, którą tak kochał

 

#8)

9) Oświadczenie Michaela Jordana

10) Jerry West, który pozyskał Bryanta w drafcie:

“I feel like I’ve lost a son.”

11) Trae Young uczcił Kobego wychodząc na parkiet w koszulce z #8 na te pierwsze sekundy, kiedy oddawano hołd legendzie.

“Today was a tough day to play basketball.”

12) Trae i Devin Booker oddali dokładnie po 24 rzuty i razem zdobyli 81 punktów.

13) Damian Lillard uruchomił Mamba Mentality i rzucił 50 punktów

14) Mark Cuban ogłosił, że zastrzeże numer 24 w swojej drużynie:

“Kobe’s legacy transcends basketball, and our organization has decided that the number 24 will never again be worn by a Dallas Maverick.”

15) LeBron i Los Angeles Lakers akurat wracali z Filadelfii

16) Shaq na szczęście zdążył naprawić swoje relacje z Kobim

Jeszcze wczoraj jego syn się z nim kontaktował

17) Pau

18) Ale to nie tylko NBA, nie tylko koszykówka, cały sportowy świat dotknęła ta tragedia

19) I nie tylko sport… Wczoraj w Staples Center odbyła się ceremonia rozdania nagród Grammy.

20) Przed halą zebrali się kibice

21)

22) I można by tak jeszcze długo i pewnie też jeszcze dużo czasu zajmie nam, zanim otrząśniemy się z tego szoku.

23) #MambaOut

Kobe Bryant 1978 – 2020

#24) Jego legenda będzie wiecznie żywa.

19

KOMENTARZE

  1. Rzeczywiście wczoraj ciężko było oglądać mecze, ale z drugiej strony to chyba Kobe chcialby, żeby grali i to jak najlepiej … tylko te rozrywki należało odpuścić

    Lubię to: 5
    • To było najgorsze zdecydowanie, zawodnicy płaczą na ławce, oddają hołd na początku, komentatorzy wspominają, a tu w timeoucie wjeżdża maskotka na boisko i tańczy, strzelają koszulkami, cheerleaderki tańczą. Ja wiem, że już Frieddie śpiewał Show must go on, ale litości :|

      Lubię to: 33
  2. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż tak mnie to poruszy.
    Nie byłem wielkim fanem – doceniałem, ale nie uwielbiałem.
    A teraz jest mi smutno, naprawdę bardzo smutno…

    Lubię to: 7
  3. Kawał fanowsko-sportowego życia naszego pokolenia odchodzi z tym Gościem. Jestem poruszony.

    Najironiczniejsze jest, że śmigłowiec nazywał się S-76 Sikorsky

    Lubię to: 0