Wake-Up: Debiut MPJ’a w piątce Denver, Rockets i Pelicans dryfują bezwiednie

9
fot. NBA League Pass

28 meczów rozegrano w sobotę, sześć w czwartek – mieliśmy więc w niedzielę kilka źle zaprogramowanych spotkań. No ale w czasach, kiedy ligi zastanawiają się nad powiększeniem terminarza, a inne przenoszą część rozgrywek do krajów arabskich, NBA już dawno temu ustawiła się jako kapitalistyczny wzór kosztem poziomu samego sportu.

Dopóki jednak fani przychodzą na trybuny:

 

“He was talking Slovenian. He was talking my language. I was really surprised.”

Do gier:

Oklahoma City Thunder @ Toronto Raptors 98:97 (47-47) S.Gilgeous-Alexander 32 – K.Lowry 20
Sacramento Kings @ Denver Nuggets 115:120 (57-62) N.Bjelica 27 – M.Porter Jr. 19, W.Barton 19
Charlotte Hornets @ Memphis Grizzlies 104:117 (46-56) M.Monk 18 – D.Brooks 20
Houston Rockets @ New Orleans Pelicans 112:127 (64-64) D.House Jr. 22 – B.Ingram 27
Dallas Mavericks @ Los Angeles Lakers 95:108 (43-54) L.Doncić 19 – A.Davis 23

1) Do dziś, Houston Rockets ani razu nie dali nam odczuć, że mogliby być stawiani w gronie najlepszych drużyn tego sezonu regularnego. Ani razu nie mieli też do dyspozycji zdrowego Erica Gordona. Nareszcie, w niedzielę, EG wrócił. Wrócił w meczu, w którym wolne dostali James Harden (palec), Russell Westbrook (zbyt dobry humor) i Clint Capela (pięta). Był to back-2-back mecz dla Rockets i New Orleans Pelicans, w dodatku poświąteczny, więc też doskonały moment, żeby wracać po schodkach poziomów intensywności. Także jedyny moment, żeby zobaczyć jak Danuel House Junior po handoffie robi euro-step.

Poczekać trzeba było zanim powrót Derricka Favorsa pomoże obronie Pelicans. Przecież nie w pierwszym, czy czwartym nawet meczu centrzy robili będą spin-move’y w kontrataku: rytm potrzebuje czasu, by się znaleźć. W tych częściach świata problemem nie jest jednak to kto broni, to czy Brandon Ingram ma otwarte biodra i czy J.J. Redick dogoni po zasłonach mierzącego 178 cm rozgrywającego – 16 PKT, 10 AST Chrisa Clemonsa – tylko pozornie progresywny sposób na to jak grać atak, co w połączeniu z jowialną osobowością Alvina Gentry’ego wykrzywia rzeczywistość, ze szkodą dla corocznych inkarnacji Pelicans. Dwie kolejne trójki na przełomie kwart Erica Gordona – 20 PKT w 22 MIN – dały Rockets prowadzenie w Nowym Orleanie 40-36.

Tylko dobre czytanie sytuacji przez wprawionych graczy sprawiło, że ten postawiony na abstrakcyjnych fundamentach koszykówki mecz miał sens. Gentry i Mike D’Antoni stoją dziś w kontraście do dominujących osobowości trenerów, nie rozumiejących Pokolenia Z, ale na końcu każdy koszykarz, bardziej lub mniej, chce być prowadzony. Ci, którzy potrafią wyważyć swój wpływ na zespół, tak by nie osaczyć graczy, ale też nie poluzować zbytnio smyczy, odnoszą sukcesy. Inni mylą psychologiczne wizjonerstwo z po prostu złym trenowaniem zespołu koszykówki.

Run 18-1 Pelicans w czwartej kwarcie i podskakujące cycki tej małej na trybunach zmieniły ten mecz i jego obraz. Billy i Wyatt znowu włóczyli się bez celu po cmentarzu Świętego Ludwika – kwas zaczął wchodzić.

127:112, 7 trójek Lonzo Balla, 27 punktów, 10 zbiórek i 8 asyst. Pelicans zajdą tylko tak daleko, jak trafiali będą za trzy w pierwszych dziesięciu sekundach akcji, Rockets – tam gdzie zaprowadzi ich Harden.

2) Czym wytłumaczyć ten brak gwizdka na 61 sekund przed końcem meczu w Toronto?

 

No ale Raptors i Pat McCaw odbili sobie błąd sędziów niefaulowaniem na końcu graczy Thunder w porażce u siebie 97:98. Thunder też nie faulowali, zatrzymali gospodarzy na 43% gry i zagrali dobry mecz. Wygrali go jednak dopiero na samym końcu. SGA:

 

Kanadyjczyk Shai Gilgeous-Alexander zagrał swój jedyny w tym sezonie mecz u siebie i po raz drugi już wyrównał swoje career-high 32 punkty, Chris Paul rzucił za to 25 punktów plus zebrał aż 11 piłek, wszystkie w obronie. Raptors trafili 15 trójek, ale im bliżej obręczy tym gorzej: Steven Adams, Darius Bazley i Nerlens Noel byli problemem. Wiadomo: zmieniają się nazwiska, ale Armia Ramion pozostanie tam, dopóki graczy wybierał będzie Sam Presti.

Oklahoma jest już prawie teamem play-offowym.

3) Jokester grasował w Denver:

 

Michael Porter Jr. – w zastępstwie Gary’ego Harrisa – po raz pierwszy w karierze wyszedł w pierwszej piątce i rzucił najlepsze dla Nuggets efektywne 19 punktów w 120:115 przeciwko rozbitym na wszystkich możliwych polach Kings.

Wczoraj mój przyjaciel H. o swoich Kings chciał rozmawiać może przez pięć sekund – jest tak źle. No ale przynajmniej po dwóch meczach przerwy spowodowanych urazem pleców wrócił De’Aaron Fox i wyglądał zupełnie nieźle w drodze do 18 punktów z 12 rzutów i season-high 13 asyst. Kings nie tracili piłki, trzęsący szatnią Buddy miał sympatyczne career-high 8 asyst, Harry Giles grał swój mecz sezonu, a znowu swój dzień miał Nemanja Bjelica – 5×3, 27 punktów.

Nuggets za to wygrywają mecze, ale Michael Malone ma rację, gdy mówi, że jeszcze nie grają dobrze. No ale grali znowu bez lewego kolana Paula Millsapa, które na szczęście jest coraz bliżej powrotu.

Jokić faulował gdzie się da (27 minut), dobry to był za to Will Barton na starcie tego meczu, a potem Mason Plumlee, który trafił chyba życiowe 9 z 10 rzutów z linii. Powinien być inspiracją dla każdego z nas, który na co dzień próbuje zupę jeść widelcem.


__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

39

KOMENTARZE

  1. Zostawiam to tutaj bo wiem, że czytasz 6G
    Żeby się żyło,
    żeby się wiodło,
    żeby się chciało
    i żeby się mogło.
    Sto lat Królu z okazji 35 urodzin!

    #HailToTheKing

    Lubię to: 36
  2. Nocka była przedziwna zarówno w nba jak i nfl.

    Cieszy dyspozycja Lonzo – oby trwała dłużej niż 48minut.

    Te kroki CP były przezabawne… może gość ma rekonesans w okc ale nie cierpię jego mowy ciała. Aż dziwne, że się nie wykłócał o ten gwizdek…

    Lubię to: 1