Dniówka: Game 2 w Milwaukee. Zmęczony Kawhi?

3
fot. AP Photo

Portland Trail Blazers przez większość drugiego meczu utrzymywali się na prowadzeniu, było już +17 i jeszcze nadal +8 na nieco ponad cztery minuty przed końcem. Byli na dobrej drodze, żeby pokonać gospodarzy w Oracle Arena, doprowadzając do remisu w serii, ale ostatecznie to się nie udało. I teraz z jednej strony mogą być zadowoleni, że nawiązali walkę, bo to może dawać nadzieję, że po kolejnych usprawnieniach i przy wsparciu swoich kibiców są w stanie pokonać Golden State Warriors w następnym meczu. Z drugiej jednak strony pozostaje duży niedosyty, bo byli tak blisko wygranej, a dali ją sobie odebrać i może w ten sposób stracili najlepszą szasnę, żeby zrobić z tego serię. Przekonamy się wkrótce.

Toronto @ Milwaukee (0-1) 2:30

Podobne odczucia po pierwszym meczu mogą mieć Toronto Raptors. Oni jeszcze bardziej kontrolowali spotkanie w Milwaukee i jeszcze przed czwartą kwartą mieli 7 punktów przewagi po buzzer-beaterze Pascala Siakama, ale nie dowieźli tego zwycięstwa do końca. Nie wykorzystali okazji, żeby rozpocząć rywalizację od odebrania rywalom przewagi własnego parkietu.

Pozwolili natomiast Milwaukee Bucks nabrać jeszcze większej pewności siebie, bo dla nich to niezwykle cenne zwycięstwo. Wygrali mecz, w którym nie grali najlepiej, w którym rzuty im nie wpadały (39.8% z gry i 25% za trzy), w którym ich lider nie dominował i w którym przez większość czasu gonili gości. Mimo to potrafili utrzymać się w grze, a na koniec zdominować czwartą kwartę, dzięki czemu uniknęli rozpoczęcia kolejnej rundy od porażki.

Bucks ponownie zaprezentowali swoją ogromną siłę. Siłę swojej defensywy (“We always talk about our defense. We start with it.” Coach Bud), która zatrzymała rywali na tylko 17 punktach w czwartej kwarcie, a w całym meczu na 100 przy skuteczności ledwie 37%, co jest drugim najgorszym wynikiem Raptors w tych playoffach. I także siłę głębi swojego składu, bo podczas gdy Giannis Antetokounmpo zdobył tylko 12 punktów w paint, a Khris Middleton z Ericem Bledsoe trafili razem ledwie jeden z 12 rzutów zza trzy, rozstrzelał się Brook Lopez, rozgrywając swój mecz życia w playoffach, a z ławki mogli liczyć na duże wsparcie wracającego szybko do zdrowia Malcolma Brogdona.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

21

KOMENTARZE

  1. Nie wiem czemu mimo braku produktywności Van Vleeta, Powella Nurse nie próbuje gra McCawem i szczególnie Linem. Może jest to jakieś rozwiązanie, a nie gra w stylu Thibodeau:/

    Lubię to: 3
  2. Dziwne, że nawet nie próbuje na parę minut wrzucić Meeksa który jest zawsze dobrym strzelcem. Też mi się wydaje że Lin powinien dostać szansę, bo czemu nie ?

    Lubię to: 4