Między Rondem a Palmą (677): Życie to przerwy między Weiderem

23
autor: Oskar Pilch

Dziś w Palmie.

Dziś w Palmie ogłaszamy koniec wsi Warszawa i tłumaczę dlaczego Oklahoma City Thunder nie zrobią playoffów.

Kyrie Irving przeprasza za płaską ziemię, sprawdzamy naszą miłość do musicali i czy zNYK obejrzał dogrywkę Wizards z Knicks.

We #FreeKnicksDiscussion rozdmuchujemy mgłę nad free-agency Knicks.

Ogłaszamy też cztery nowe scenariusze popularnego filmu „Kler”.

[wpdm_file id=677] 

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Efektowny debiut Aytona, którego nie obejrzeliśmy
Następny artykułTypy na sezon 2018/19: Utah Jazz

23 KOMENTARZE

  1. Kler – zemsta cukiernika
    Zenek to cukiernik-pijaczyna (Jakubik) prowadzący zapyziały sklep z ciastami przy pętli autobusowej w swoich rodzinnych Ruchocicach. Dwadzieścia lat wcześniej został nadzieją swojej szkoły zawodowej, wygrywając konkurs, na który przez przypadek został wysłany. Dyplom który otrzymał wisi w centralnym miejscu sklepu, pogłębiając jeszcze nałóg alkoholowy z powodu zmarnowanego potencjału.
    Na co dzień molestuje uczennice pobliskiej podstawówki które przychodzą kupić u niego drożdżówki z serem.
    W przededniu zamknięcia jego interesu przez Sanepid, bohater wali gruchę do miski z kremem, po czym nadziewa nim klery i częstuje okolicznych mieszkańców za darmo.

    Kler – skórzany rewanż
    Rysiek Kler (w tej roli Jakubik) to pijak i narkoman zatrudniony u ojca w małym zakładzie tapicerskim produkującym rozkładane kanapy. Zawsze marzył, żeby pracować u swojego wujka, któremu się powiodło i prowadzi sieć sklepów z meblami. Niestety nie był w stanie uwolnić się od swojego ojca-sadysty, który bił jego i matkę oraz notorycznie molestowal go w dzieciństwie i czasami robi to do teraz. Traumatyczne przeżycia wpędzają Ryśka w nałóg alkoholowy i twarde narkotyki. Bohater, aby spłacić długi, wchodzi w układy z lokalną mafią i szmugluje narkotyki w swoich kanapach.
    Kiedy odkrywa to ojciec, Rysiek zabija go, a z jego skóry wykonuje obicie dla fotela który podarowuje swojej matce.

    Lubię to: 32
    • Nie chcę się wypowiadać na temat filmu, bo go jeszcze nie widziałem, ale nie uważacie, że ten film był potrzebny?? Ten film w pewien sposób „rozlicza” duchowieństwo. Jasne, są tam pokazane skrajne zachowania, ale są to zachowania o których Kościół milczy i zamiata je pod dywan. Dzięki temu filmowi coś drgnęło.
      Podczas dwudniowego zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które w ubiegłym tygodniu odbyło się w Płocku, rozmawiano m.in. o problemie pedofilii. Ogłoszono, że episkopat chce policzyć księży pedofilów, by móc skutecznie walczyć z pedofilią wśród duchownych. Do tej pory takich działań było niewiele, a ci co działali jak np. o. Adam Żak napotykali na ścianę.
      Oczywiście zapewne są to działania na pokaz (doświadczenie każe mi tak myśleć) ale to i tak jest progres.
      Prawie 1 mln ludzi w pierwszy weekend o czymś świadczy.

      Lubię to: 12
      • Filmy w tej tematyce może i są potrzebne, ale nie takie. Problemy kościoła nie są tematem tabu, wszyscy o nich wiemy. Nic odkrywczego. Smarzowski robi natomiast ze wszystkich księży okropnych ludzi. Wyolbrzymia i przeinacza. Jedzie łatwym schematem – była policja, drogówka, szpital, to teraz kościoł, a potem pewnie szkoła (komentarz niżej bardzo trafny). Można zrobić dobry film pokazujący ohydne rzeczy w kościele ze smakiem (Spotlight). Można też zrobić film bez fabuły, który jest zlepkiem scen pełnych kurew, alkoholu, seksu i syfu.

        A ten 1 mln świadczy, ale o poziomie widza w Polsce. Przypomnę, że filmy Vegi też robią liczby, a są na żenującym poziomie…

        Jedynym plusem, może być to, że kościół zrobi pewne kroki, o których pisałeś. Oby. Ale błagam, oczekujmy więcej od filmów, które mają być dokumentem. Niech będą choć trochę realne i na jakimś poziomie.

        Lubię to: 8
      • Ale ten film nie miał być dokumentem i w odróżnieniu od bzdur Vegi Smarzowski nigdy czegoś takiego nie sugerował.
        Nie odniosę się do filmu, bo go nie widziałem, ale znam dużo ludzi z „branży” (sam jestem absolwentem KUL-u) i takie historie (patrząc na zwiastun) się zdarzały. A jeśli chodzi o kwestie finansowe to raczej była norma niż wyjątki. Osoby poinformowane twierdzą, że biskup grany przez Gajosa był zainspirowany postacią Głódzia pseudonim „Flaszka”.
        Powiem ci, że ze znanych mi zdarzeń sam mógłbym napisać scenariusz Kleru II

        Lubię to: 6
      • „Kler” to film fabularny :) i nie pokazuje jaki Kościół jest w rzeczywistości.

        Widziałem go na festiwalu. Byłem rozczarowany i zażenowany.
        Oczywiście nie chce urazić żadnego z widzów, ale dla mnie to typowa „kultura dla mas”, bazująca na negatywnych emocjach, ukierunkowana na wywołanie kontrowersji.
        Jest raczej pewne, że w zamierzeniu twórców, film miał po prostu przekonać przekonanych – podkręcić emocjonalnie fanatyków antykatolickich i na nich zarobić.
        Można było zrobić film, który dotyka poważnych problemów Kościoła i nie obraża wiary. Ale to by było za trudne i na pewno gorzej by się sprzedawało w skali ogólnej.

        Btw
        Jakby na Oskarach była kategoria „najbardziej najebany aktor w filmie nieanglojęzycznym” to Jakubik zgarniałby ją chyba co roku :)

        Lubię to: 9
        • Angel of Goodness:
          Dla mnie ten film jest jak program informacyjny o kościele. Pokazują to co się wyróżnia i dlatego o tym się mówi. Czy tam jest coś, co nie zdarzyło się w ostatnich latach w kościele? Nie sądzę. Dla mnie jest to rzeczywistość kościoła w postaci programu informacyjnego/wiadomości.
          Dzisiaj jadąc do pracy w wiadomościach jednej ze stacji radiowych słyszałem o zaginionej dziewczynie. Nikt by o niej nie wspomniał, gdyby dotarła do domu. Nikt nie mówi, że w danym dniu ileś osób szczęśliwie dotarło do domu, tak jak nikt nie mówi, że iluś duchownych zachowywało się normalnie i zgodnie z wiarą. Nie rozumiem, jak można być rozczarowanym i zażenowanym tym, że ktoś „w pigułce” zebrał zachowania osób mających świecić przykładem i pokazał jak potrafię odbiegać od tego co powinni robić z wiarą, którą reprezentują. Bardzo dobry i potrzebny film.

          Lubię to: 0
  2. (nie moje, oryginał na slizg.eu)
    smarzowski przynudza. te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle. dałby już kurwa spokój chociaż z tym jakubikiem

    podejrzewam że następny film o polskich szkołach. jakubik wuefista-pijaczyna, macający uczennice. trzydzieści lat wstecz wicemistrz powiatu w rzucie oszczepem. dyplom utrwalający ten sukces trzyma na honorowym miejscu w swojej norze i pije pod ten widok, płacząc i waląc kapucyna.

    izabela kuna pijaczka-polonistka, która popuszcza szpary klasowemu gangusowi. w tej roli lekko przypudrowany bartłomiej topa – jest tak stary, bo kiblował przez trzydzieści lat w drugiej klasie technikum. kuna zachodzi z nim w ciążę – kiedy on się o tym dowiaduje, wali ją w ryj i rozkazuje wykonać skrobankę. w wyniku obrażeń następuje poronienie, załamana psychicznie kuna wiesza się na lampie w swojej sali lekcyjnej. kiedy znajdują ją uczniowie widok ich w ogóle nie wzrusza – cieszą się tylko, że nie będzie lekcji i idą się naćpać gdzieś za winklem

    robert więckiewicz – dyrektor. kiedyś wielki inteligent, biolog, ale karierę zablokowano mu względów politycznych. dzisiaj złośliwy degenerat, popijający cichaczem z małpek pokitranych w różnych zakamarkach gabinetu. podczas apelu z okazji święta niepodległości jest pijany, zasypia i szcza pod siebie

    lech dyblik to z kolei wiecznie zaszczany woźny, walący denaturat przez szmatę do podłogi. jacek braciak przypierdolony matematyk znęcający się psychicznie nad klasą (w kubku termicznym zamiast kawy ma czysty spirytus). trzyma się na stanowisku przez znajomości w kurii – jest nieślubnym synem biskupa, trzęsącego całym miastem

    kinga preis – wiecznie najebana szatniarka w usmarkanym fartuchu. podsłuchuje jakąś newralgiczną rozmowę szkolnych dilerów (w roli szesnastolatków aktorzy 10 lat starsi, porozumiewający się koślawymi dialogami, nieudolnie stylizowanymi na młodzieżowy slang). kiedy dilerzy nakrywają ją z gumowym uchem przylepionym do drzwi, biją ją i gwałcą w kantorku na miotły. bo ktoś przecież musi wyruchać kinge preis, smarzol nam nie odpuści takiej obrzydliwości

    jeszcze eryk lubos – najlepszy przyjaciel jakubika z kanciapy wuefistów. były kulturysta – dzisiaj impotent, nie jest w stanie wyruchać nawet kurwy (iwona wszołkówna). alkoholik, nieszczęśliwie zakochany w jednej z uczennic. kiedy się dowiaduje, że jakubik ją wymacał pod szatnią za cipę, morduje kolegę z rady pedagogicznej na oczach klasy, miażdżąc mu głowę piłką lekarską. kończy w pierdlu. kiedy odjeżdża suką i już wie, że nic go więcej w życiu nie czeka, zerka tylko na swoją ukochaną andżelikę i liczy, że ona odwzajemni spojrzenie. niestety, andżelika akurat flirtuje z jakimś sebiksem

    no i oczywiście marian dziędziel. wiceminister, który wizytuje szkołę w dniu święta narodowego. jest napierdolony jak zwierzę, trzeba go wnosić na podest, gdzie wygłasza bełkotliwe przemówienie, puentując je słowami jana zamojskiego: takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. po czym wyrzyguje się na trzy pierwsze rzędy uczniów, ale oni są tak naćpani że nawet tego nie zauważają

    na koniec cała sala śpiewa pieśń legionów. scena jest bardzo wymowna i zmusza do refleksji. wiwat wojciech smarzowski wreszcie rozliczył patologię państwowego systemu szkolnictwa

    Lubię to: 29
  3. @Markos
    W punkt.
    O sposób ujęcia tematu/ jakość produktu tutaj chodzi.

    @Lanfaust
    Ten film nie otwiera żadnej debaty,raczej wyważa otwarte drzwi ( do schowka w z grubą kasą oczywiście)- co zresztą sam zauważyłeś- vide „pomysł na „Kler Reaktywacja”.

    Mnie tutaj chodzi o film sam w sobie- te samy gęby grają te same zdarte klisze.

    Ludzie chodzą- bo na „Botox” też chodzili.
    Te filmy są niestety na tej samej półce-ubolewam nad tym jako fan „Domu Złego” i „Wesela”.

    @Kościół
    Ludzi Kościoła to nie ruszy-przeciwników także.

    Lubię to: 2
    • Naprawdę uwazasz że nagle ożywienie sie Kościoła polskiego w walce z pedofilią [przynajmniej werbalnie] to przypadek? Ten film jakkolwiek by go nie oceniać sprawil ze pewne tematy zostały podjęte przez duchowieństwo. I muszą pokazac ze patologię chca wyeliminować, bo Kowalski ktory pójdzie na film wsrod pokazanych zachowan znajdzie swojego ksiedza, a jak przynajmniej jeden fragment się zgadza to „łykną” całą resztę.

      przylkady Peatza czy pogrzebu Wesołowskiego jasno pokazuja ze te drzwi wcale nie sa otwarte, a wrecz przrciwnie. Obstawiam ze ten film zapoczatkuje pewnego rodzaju akcję katolickiego #me too

      Lubię to: 4
      • @Lanfaust
        „Obstawiam ze ten film zapoczatkuje pewnego rodzaju akcję katolickiego #me too”

        Widzę,że kolega jest człowiekiem wiary( proszę nie szukaj tutaj sarkazmu) – ja stety/niestety stoję obok niewiernych Tomaszów tej ziemi, i nie widzę jak ostatnia moda na „demaskowanie instytucji” w Polskim kinie oraz sposób w jaki się to robi, miałby być początkiem odnowy dla 1000letniej historii tejże.

        Co do „liczenia księży-pedofili -w innych krajach Europy statystyki te są prowadzone od lat.Watykan oficjalnie zobligował do tego diecezje już w 2001r.
        U nas z racji wielu czynników kwestię tą z lubością się pomija a jakiekolwiek działania jedynie pozoruje.

        Mam wrażenie jednak,że jesteś bliżej tego tematu niż ja -moja wiedza przyznaję, jest bardzo płytka, więc wolałbym nie kruszyć tutaj kopii.
        Tak jak napisałem chodziło mi bardziej o sam film a nie kondycję Kościoła w ogóle.

        Pozdrawiam.

        Lubię to: 2
    • Ja kleru nie widziałem więc o filmie nie mówię nic, ale dziwne , że podobało ci się wesele, które było w podobnej estetyce , czyli wszystko co najgorsze możesz spotkać na polskim weselu tam jest, a kler jednak nie. Mi się wydaje, że przeoczona jest u pewna motywacja psychologiczna, możesz wiedzieć o tym wszystkim, możesz nie otwierać dyskusji, etc, ale po prostu chcesz to obejrzeć i zobaczyć, że ktoś powiedział to NA GŁOS w takiej skali. Na tej samej zasadzie, jak ludzie na wsi, najeżdżają na księdza, ale po cichu, i jak znajdzie się ktoś to pójdzie do księdza i wygarnie wszystko w ryj co inni wiedzą, to jednak ludzie czują zwyczajną satysfakcję.

      Lubię to: 2
      • @Chmura
        No właśnie, trochę sam sobie odpowiedziałeś.
        „Wesele” było ok -bo było pierwsze.
        A jak robisz później jeszcze 5razy poprawiny, podlewając to coraz gorszym spirytusem to można dostać w końcu mdłości.

        Lubię to: 3
        • Ok, w tą stronę to rozumiem twój punkt. Ja nie jestem wielkim fanem Smarzowskiego, bo wiem, że od początku filmu wszystko zmierza do wielkiej katastrofy. Najbardziej podobał mi się Dom Zły,ze względu na świetnego Dzięgiela i Jakubika i ich rozmowy przy bimbrze , cały wątek policjanta i cukerni obszedł mnie mniej. Co do kleru uważam, że film potrzebny społecznie, a jego walory artystyczne schodzą na drugi plan. Tak jak uważam, że społecznie potrzebny był rock, hippisy, etc choć muzycznie dla mnie to żadna muzyka w kontekście jazzu, który był równie buntowniczy tyle, że tak abstrakcyjny, że do szerokiej masy to nie mogło trafić

          Lubię to: 2