Między Rondem a Palmą (676): We Are the Champions

7
autor: Oskar Pilch

Dziś w Palmie.

Dziś w Palmie oceniamy trzy pierwsze dni preseason i przyznajemy pierwszą nagrodę, choć w zasadzie nie pierwszy raz #GoCats

Czy Lakers zrobią playoffy?

Czy naprawdę można rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady?

Sprawdzamy debiut LeBrona, przestój w dramie Jimmy’ego Butlera i czy J.R. Smith ma rację, a NBA racji nie ma w sprawie pewnego tatuażu na łydce.

Tłumaczymy też jak upupić konkurencję i którego kwasu użyć, czego Polacy mogą się nauczyć ze zwycięstwa siatkarzy i co będziemy oglądać w poniedziałkową noc.

[wpdm_file id=676] 

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: Pierwsze występy LeBrona, DeRozana i Gortata w nowych barwach
Następny artykułTypy na sezon 2018/19: Indiana Pacers

7 KOMENTARZE

  1. zabawne jak znyk nie umie się odnaleźć w sytuacji kiedy Polska została mistrzem świata. miota się, nie wie co powiedzieć. o ileż płynniej by mu poszło, gdyby tylko byli uprzejmi przegrać, jak na Polaków przystało. gdyby tylko przegrali… „są zwycięstwa, ale na koniec dnia, w finale, oczywiście przegrali, jak zawsze….”

    Lubię to: 28
  2. Siatkówka to nie moja bajka, ale jestem pewien,że gdyby to były MŚ w piłce nożnej -a nie siatkówce -i w ten sposób wygrałaby reprezentacja Niemiec , to słyszelibyśmy cmokanie, teksty o budowaniu się w czasie turnieju, mentalności 300tu pod Termopilami i słynny bon mot Linekera.

    Kurcze goście obronili tytuł Mistrza Świata, pomimo przebudowy drużyny, krętactw regulaminowych, w turnieju – na którym inne drużyny „ustawiały drabinkę” aby na nas trafić.

    Trochę jak Rockets 95′.

    Lubię to: 24
  3. Ja jestem z Bieszczad.
    I uwielbiam ten klimat.

    Polecam knajpę „Bieszczadzkie Legenda”, browar Ursa Major ( kto nie widział świetny miniserial zrobiony o piwie/ duchu Bieszczad-” Szlakiem Wielkiej Niedźwiedzicy” ) pierogi pani Hani w Komańczy i galerię Beksińskiego na zamku w Sanoku.

    Lubię to: 3
  4. Swoją drogą Panowie rozczuliłem się trochę przy waszych bieszczadzkich dywagacjach.

    To naprawdę nie- Kenia, Bali ani nawet nie Australia.

    Jeśli czujesz to miejsce -będziesz „STĄD”, jeśli nie -to nie.
    Znam ludzi, którzy mieszkają tam z „dziada- pradziada” i mają w dupie „góry i wilki” -oraz takich którzy przyjeżdżali i kupowali działki droższe niż w Wa-wie.

    To trochę mitologia- na końcu człowiek się liczy…
    Można robić w Bieszczadach biznes ale można też najeść się grzybków w Łupkowie, wyjść na Połoninę i udawać „Tetmajera” :D

    Lubię to: 4