Wake-Up: Nuggets zrównali się z Wolves. Czwarta kwarta LeBrona. Game-winner Paula

20
fot. League Pass
fot. League Pass

Najważniejszą informacją nocy jest niestety to, że Kyrie Irving musi poddać się kolejnej operacji lewego kolana i już na pewno nie zagra w tegorocznych playoffach. W playoffach nie zobaczymy też już raczej LA Clippers, za to Denver Nuggets są coraz bliżsi przebicia się do ósemki Zachodu po tym jak wygrali niezwykle ważne starcie z Minnesotą Timberwolves.

Golden State @ Indiana 106:126 (Durant 27 – Bogdanović 28)
Washington @ Cleveland 115:119 (Wall 28 – James 33)
Portland @ Houston 94:96 (McCollum 16 – Paul 27)
Brooklyn @ Milwaukee 119:111 (Crabbe 25 – Middleton 31)
LA Clippers @ Utah 95:117 (Rivers 19 – Mitchell 19)
Minnesota @ Denver 96:100 (Towns 26 – Murray 22)

* W Denver obejrzeliśmy bardzo wyrównany pojedynek. Kluczowy moment miał miejsce na 1:46 przed końcem, kiedy Jamal Murray wymusił szósty faul Karla-Anthony’ego Townsa. Rzutami wolnymi dał gospodarzom prowadzenie, a za chwilę powiększyli je kolejnymi wolnymi po tym jak Jeff Teague źle podał wyrzucając piłkę w ataku. Natomiast zwycięstwo przypieczętował Nikola Jokić, który na 4.3 sekundy przed końcem dobił niecelny rzut Willa Bartona.

To już czwarta wygrana z rzędu Nuggets i zrównali się bilansem z Wolves. Nadal pozostają na dziewiątej pozycji, ponieważ Wolves prowadzą w bezpośredniej rywalizacji (2-1), ale to może się jeszcze zmienić, kiedy w przyszłym tygodniu zmierzą się w Minnesocie.

Jokić nie mógł się wstrzelić i zanotował tylko 6/20 z gry, ale robił inne rzeczy, będąc o krok od triple-double: 16 punktów 14 zbiórek i 9 asyst. Murray zdobył 22 punkty, a z ławki wsparcie zapewnił Devin Harris trafiając 5/9 za trzy na 20 punktów.

Wolves mieli z powrotem Teague’a, ale nadal grali bez Jimmy’ego Butlera, chociaż był on już na ławce w dresie. Butler jest gotowy wrócić, jednak nie może grać w back-to-back, dlatego ma wyjść na parkiet dopiero dzisiaj w starciu z Lakers. Towns prowadził Wolves zaliczając 26 punktów i 13 zbiórek. Double-double miał też Taj Gibson 17-14, podczas gdy Andrew Wiggins zdobył tylko 9 punktów z 12 rzutów.

* Cavaliers prowadzili +15 w pierwszej połowie, w trzeciej kwarcie Wizards odwrócili mecz na swoją korzyść i w czwartej mieli już 17 punktów więcej, ale wtedy do gry wszedł LeBron James. Zdominował ostatnie minuty prowadząc comeback gospodarzy. Od momentu, w którym wrócił na parkiet, Cavs wygrali 32-14, a James zdobył wtedy 13 punktów i zaliczył 4 asysty. Na 1:50 przed końcem Rodney Hood na linii doprowadził do remisu, na 21.4 sekundy Jeff Green rzutami wolnymi dał Cavs prowadzenie, a na samym finiszu Cedi Osman zaliczył kluczowy przechwyt.

LeBron zakończył spotkanie z dorobkiem 33 punktów, 9 zbiórek i 14 asyst. Green dołożył 21 punktów. Kevin Love 16 zdobył w pierwszej połowie, po czym po przerwie oddał tylko jeden niecelny rzut. Cavs grali bez George’a Hilla i Jose Calderona, ale mieli już z powrotem na ławce Tyronna Lue. To ich piąta wygrana z rzędu.

John Wall rozegrał bardzo dobry mecz na 28 punktów i 14 asyst, ale po tym jak na 59 sekund przed końcem odzyskał dla Wizards prowadzenie, potem spudłował dwa kolejne rzuty, a w decydującej akcji stracił piłkę. Bradley Beal miał 19 punktów, 9 zbiórek i 8 asyst.

* Ale mimo tej porażki Wizards pozostają na siódmej pozycji, ponieważ Bucks zaliczyli kolejny rozczarowujący występ, znowu mieli problemy w obronie i na własnym parkiecie ulegli słabym Nets. Allen Crabbe trafił dwie kluczowe trójki w ostatnich minutach, najpierw przełamując remis, a potem powiększając prowadzenie do 6 punktów na 1:18 przed końcem. W sumie zdobył 25 punktów, natomiast cała drużyna miała 19 trójek ze skutecznością 48.7%. Najlepszym strzelcem Bucks był Kris Middleton z 31 punktami. Giannisa Antetokounmpo zdobył 19 z 21 rzutów, a do tego miał 10 zbiórek, 7 asyst i 4 przechwyty.

* Damian Lillard nie grał z powodu kontuzji kostki i Rockets od samego startu zdominowali Blazers, uciekając na 20 punktów już na początku drugiej kwarty. To był blowout, jeszcze na niespełna cztery minuty przed końcem gospodarze prowadzili +17 i Terry Stotts miał już samych rezerwowych na parkiecie. Ale niespodziewanie Blazers – w składzie Wade Baldwin, Pat Connaughton, Caleb Swanigan, Jake Layman i Georgios Papaganis – rozpoczęli wtedy szalony pościg i garbage time zmienił się nagle w cruch time.

Na 13.3 sekundy przed końcem James Harden spudłował dwa rzuty wolne i zaraz po tym Pat Connaughton doprowadził do remisu. Zanosiło się na sensację, ale Chris Paul zachował zimną krew i uratował Rockets trafiając game-winnera.

Rockets zakończyli rywalizację z Blazers sweepem 4-0. Paul zdobył 27 punktów. Harden miał ich 24, do tego 7 asyst, ale też 8 strat. Najlepszym strzelcem gości był CJ McCollum, który potrzebował 25 rzutów, żeby uzbierać 16 punktów.

* Pacers zaskakująco łatwo poradzili sobie z Warriors, pokonując ich po raz drugi w ciągu ostatnich dni, ale teraz nie grali już tylko przeciwko rezerwowym rywali. To szósta wygrana Pacers w ostatnich siedmiu meczach. Bojan Bogdanović był gorący na dystansie trafiając 6/7 za trzy i miał 28 punktów. Victor Oladipo zanotował 21, 6 zbiórek, 7 asysty i 3 przechwyty. Kevin Durant zdobył 27 punktów, ale trafił tylko 2/10 za trzy, podczas gdy Klay Thompson w drugiej połowie zaliczył 0/6 z gry i nie powiększył już swojego dorobku 16 punktów.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułFlesz: Więc kto wygrał wymianę Bostonu i Cleveland?
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (604): Dziwniejsze Rzeczy

20 KOMENTARZE

      • Mnie też to zastanawia, CP3 i Harden grają sporo, a Golden State czasem oszczędza graczy. Kerr wie, że jeśli dana drużyna ma dzień, to nie ma co szarpać się w końcówce i ostatnio przegrywają. Pytanie czy te porażki mają wpływ na morale. Moim zdaniem Green gra słabo, obecność Duranta wychodzi bokami? Nie raczej się lubią, to co? kontuzja? to na pewno, ale może jeszcze coś? nie wiem. W Rockets cały czas ogień. Po dunkach Capeli obręcz płonie. Chcą szybko przejść przez First Round. Która strategia przyniesie sukces? D’Antoni vs. Kerr on the West.

        Lubię to: 1
  1. Layup’y Mitchella są strasznie niedopieszczone.Bardzo wcześnie wypuszcza piłkę i często mu się zdarza przestrzelić,choć gdy już wpada to są wspaniałe hajlajty z tego.
    Słabiutkie zachowanie Townsa przy ostatnim faulu.Sam nie wiem czy bardziej go ganić czy jednak chwalić Muraya.

    Lubię to: 2
    • Mitchell to przyszły All-Star, takiego shootera dawno szukać w Rookie sezonie. Chciałbym, żeby był Rookie of the Year, ale myślę, że będzie nim jednak Simmons, to też przyszłość ligi, następca Lerona ? Może za 10 lat :) pożyjemy, zobaczymy.
      Fajne porównanie: Towns vs. Murray. A może Lonzo vs. Murray? To może być kiedyś match-up na przepychanki w przyszłym sezonie tak jak kiedyś Heat vs Knicks. Obie drużyny ewidentnie się nie lubią. Ciekawe gdzie zagra w przyszłości Julius Randle.

      Lubię to: 0
  2. Oj Thibs, ale będą jaja jak nie zrobisz playoffów. W następnym meczu wraca Butler i będzie grał już we wszystkich spotkaniach po 48 minut, żeby zrobić PO ;)

    I pomyśleć, że kiedyś mieliśmy pretensje do Jamesa, że nie jest clutch. Polecam obejrzeć chociaż skrót czwartej kwarty. Facet w każdej akcji podejmuje najlepszą możliwą decyzję. Zdobywa punkty z każdego miejsca na parkiecie, podaje idealnie w tempo, tylko ktoś pojawi się na lepszej pozycji. Czapki z głów.

    Lubię to: 17
  3. DEVIN HARRIS!

    Cóż on grał na przełomie Q3/Q4. Weteran jakiego potrzebujemy, a na jakiego nie zasługujemy ;)

    Joker nie mógł się wstrzelić i brakowało coacha z prawdziwego zdarzenia, który trochę ograniczy jego próby, no ale postawił kropkę nad i.

    Zespół grający bez swego drugiego najlepszego zawodnika od 10 meczów robi kapitalny run po Playoffy, oby zakonczony sukcesem.

    Lubię to: 2
    • Devin Harris miał dzień, trzeba przyznać 5/9 za trzy, i 1/2 za dwa i 3/3 za 1, razem 20 pkt w 20 min. Punkt co minutę. Nieźle. Ewidentnie grali pod niego jak zobaczyli, że ma dzień :)

      Lubię to: 0