Dniówka: Harden już prawie jest MVP, tylko Davis może mu jeszcze zagrozić


Autor:
FavoriteLoadingdodaj do ulubionych tekstów | dodano: 6 marca 2018
fot. David Santiago / Newspix.pl

fot. David Santiago / Newspix.pl

Houston Rockets jadą dzisiaj do Oklahomy walczyć o 16. zwycięstwo z rzędu, co oznacza drugie w tym sezonie spotkanie zawodników, którzy w zeszłym sezonie prowadzili niesamowity pojedynek o MVP. James Harden ostatecznie przegrał z Russellem Westbrookiem, po raz drugi w ciągu trzech lat znajdując się na drugim miejscu w głosowaniu do tej najważniejszej indywidualnej nagrody, ale teraz nie ma już tak silnej konkurencji i jest na najlepszej drodze, żeby w końcu zostać MVP.

Harden jest najlepszym strzelcem NBA zdobywając średnio najlepsze w karierze 31.2 punktów i robi to przy rewelacyjnej efektywności, jakby był wyjęty z marzeń Daryla Morey’a o idealnym analitycznie strzelcu. Jest pierwszym graczem w historii, który rzuca średnio 10 trójek (10.6, 38%) i też 10 (10.1, 86.4%) razy staje na linii. Od razu dodajmy, że przed nim jedynie Stephen Curry miał sezony na 10 prób zza łuku, natomiast w pięciu poprzednich latach poza Hardenem jeszcze tylko Westbrook, DeMarcus Cousins i Kevin Durant zaliczali po 10 rzutów wolnych. Tak więc tym bardziej połączanie tych dwóch elementów jest wyjątkowym osiągnięciem.

Jest też zdecydowanie najgroźniejszym graczem 1-na-1 w całej lidze i pod tym względem może nawet ustanowić jakiś rekord, bo resztę NBA zostawia daleko w tyle. W izolacjach zdobywa aż 1.25 punktu na posiadanie. Wśród zawodników mających co najmniej 150 tego typu posiadań, drugi obecnie Chris Paul notuje 1.15 PPP. W zeszłym sezonie liderem był Kyrie Irving z 1.12, a rok wcześniej Steph z 1.07. Statystyki z NBA.com nie pozwalają dalej się cofnąć, ale to porównanie wystarczy, żeby zobaczyć jak imponujące jest to, co robi Heezy w iso.

Poza tym, Harden jest trzecim najlepszym podającym ligi z średnią 8.9 asyst, ósmym pod względem przechwytów (1.85) i jedynym, którego wskaźnik PER w tym sezonie przekracza 30 (30.49). Nie ma wątpliwości, że pod względem indywidualnym rozgrywa fantastyczny sezon, lepszy niż gdy kończył głosowanie na MVP na drugim miejscu, a do tego jego drużyna też spisuje się fenomenalnie. Są numerem jeden w NBA i idą po około 65 zwycięstw, co ustawiłoby ich w gronie najlepszych drużyn w historii (do tej pory 20 zespołów zaliczyło co najmniej 65 wygranych).

To wszystko sprawia, że od długiego czasu Harden jest faworytem wyścigu po MVP i na półtora miesiąca przed końcem sezonu wydaje się, że ta nagroda jest już tylko jego do przegrania.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

37

Komentarze

  1. yerzol

    6 marca 2018 o 13:24

    I właśnie ta pogoń za upragnionym przez Hardena MVP ciągle w tyle głowy mi kołacze jako główne “ale” na playoffy dla Rockets. Czy on gra teraz na maxa i wypruwa wszystko byle tylko dostać statuetke? Czy powietrze nie zejdzie z niego w PO? Od czterech lat Harden jest ciągle min w top5 głosowania na MVP, ciągle bez statuetki, oby się za bardzo na nią nie zafiksował.
    Zresztą pytań o PO dla Rockets jest więcej. Wszystko kręci się w trójkącie Harden, CP3, Mike D’A i ich playoffowej przeszłości… Jak będzie? Nie wiem…

    Lubię to: 7
    • Olej

      6 marca 2018 o 15:08

      Z tym kręceniem się wokół trójkąta Harden, CP3 i Mike D’Antoni to chyba nic dziwnego? Sukces każdej drużyny w post-season zależy od węższego grona. Playoffowe drużyny skracają rotację do 8-10 graczy bo grać mogą i muszą tylko najlepsi. Masz 2-3 gwiazdy i łapią kontuzję? Nie wygrywasz. Takie historie NBA pisze co wiosne.

      Lubię to: 4
      • PaulGacol

        6 marca 2018 o 15:19

        Mysle ze z tym kręceniem sie wokół chodzi o to ze wszystko co powiesz o Houston w kontekście PO zawsze będzie prowadziło do kolejnych pytan o to co do tej pory w Playoffoach potrafili zrobic ze swoimi zespolami CP3, Harden i DeAntoni.

        Lubię to: 4
      • yerzol

        6 marca 2018 o 16:40

        @olej
        “Wszystko kręci się (…) i ich playoffowej przeszłości”.
        Przeczytaj ze zrozumieniem.

        Lubię to: 4
    • PaulGacol

      6 marca 2018 o 15:17

      Z drugiej strony nie przesadzajmy z tym zmęczeniem. Harden jest w swoim primie i nie gra u Thibsa. Jeśli jest gotowy na walke z Warriors to nie przeszkodzi mu ze gonił za mvp.

      Zgadzam się natomiast że playoffowe dokonania CP3 i Hardena daja do myslenia.

      Uważam jednak że Harden robi błąd powtarzajac w kółko ze to TEN rok. Na pewno TEN. Doklada tylko presję i jeszcze takie gadanie moze ich rozbić jesli jedbak nie poradzą sobie w tym roku. A przecież za rok mogą być jeszcze lepsi.

      Lubię to: 3
      • yerzol

        6 marca 2018 o 16:36

        Pisząc o zmęczeniu myślałem przede wszystkim o tym mentalnym. Dążenie do upragnionego celu często kosztuje wiele. Gdy cel juz osiagniesz automatycznie następuje rozluźnienie. Ciężko w krótkim czasie odrobić to mentalne nastawienie do pierwotnego poziomu.

        Lubię to: 2
  2. artnigo@gmail.com

    6 marca 2018 o 15:19

    Mike D’A i mistrzostwo haha

    Lubię to: 6
  3. JWill

    6 marca 2018 o 22:28

    Jak dla mnie to mogłoby być 3 z rzędu MVP Hardena i wcale nie byłoby to nic złego. Ja chyba w obu poprzednich latach swój głos oddałbym na Heezy’ego.

    Doceńmy to jak kozackie sezony regularne rozgrywa już po raz kolejny Brodacz.

    Lubię to: 5
    • Araggorn

      6 marca 2018 o 23:03

      Oj, z rzędu na pewno nie…
      dwa sezony temu nie było z nim dobrze w wyścigu po MVP.
      Zajął dopiero 9 miejsce, za Lillardem i Greenem :-)

      Lubię to: 2

Skomentuj