Jeden tytuł ważniejszy niż pięć: Russell Westbrook nie odejdzie

26
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Russell Westbrook o pięć lat przedłużył swój kontrakt w Oklahomie City Thunder. W tych dzikich czasach NBA taka decyzja jest zdumiewająca, nawet pomimo 205 mln dolarów powodów.

I ze wszystkich dni na podpisanie kontraktu, wybrał dzień urodzin Kevina Duranta.

Przez więcej niż sekundę, a mniej niż dwie dziś w mojej głowie pobyła myśl o tym, żeby kupić koszulkę Westbrooka.

Czy wiesz, że mam koszulkę Duranta, nie Westbrooka?

Leży zakurzona w piwnicy.

Prawdziwi fani Kevina Duranta zauważą, że ten zepchnął Westbrooka do rogu: przecież Russell nie mógł podjąć innej decyzji, niż przedłużenie umowy z Oklahomą.

Przecież Russell nie mógł odejść z Oklahomy, bo wtedy stałby się tym kim stał się Durant. Tak jak Durant stał się tym kim w 2010 roku stał się LeBron. Subtelne różnice byłyby w tym wypadku tłem i nieuznawane za diametralne.

Westbrook zostaje w Oklahomie, ponieważ Generalny Menedżer Sam Presti pokazał mu, że jest w stanie zrobić wszystko i jeszcze więcej, dealując Victora Oladipo, Turka, Litwina i syna trenera za Paula George’a i Carmelo Anthony’ego.

Był to ekwiwalent sceny, w której John Wayne wjeżdża do miasteczka, wchodzi do saloonu i bierze dokładnie to po co przyjechał: dziewczynę i burbon.

Carmelo może być toksyczny, George niezbadany, ale jest też tak, że Prestiego i Westbrooka łączy znacznie więcej, niż się to nam wydaje. Że to była tylko część planu: umowa. Ja zrobię tak, Ty tak, a potem oni zrobią tak: w tym wypadku George podpisze nowy kontrakt z Oklahomą po tym jak przyszłej wiosny Thunder doprowadzą do sześciu meczów z Warriors. I w ten sposób George pokaże Durantowi jak się Oklahomy nie zostawia. Anthony  z kolei najzwyczajniej w świecie wejdzie w te blisko 30 mln dolarów, które ma w opcji na sezon 2018/19.

Sprawdziłem czy Kobe Bryant już popełnił tweet. Jeszcze nie.

Jest tutaj cały aspekt dotyczący lojalności – całej kariery spędzonej w jednym klubie, co w czasach po Bryancie, po Timie Duncanie i prawie po Dirku Nowitzkim (Paul Pierce: nie jesteś w tej grupie) wygląda dziś na opuszczoną chatę pośrodku niczego.

Ale w tym wypadku nie wydaje mi się, że to lojalność tryumfuje. Wygrywa najzwyklejsza chęć rywalizacji i zwyciężenia chociaż ten jeden raz. Ten jeden raz jak LeBron James zrobił to dla Cleveland. Są mistrzostwa i są mistrzostwa. Są tytuły i jest tania biżuteria.

Wiesz kto zasmucił się tą informacją? Kevin Durant. Bo Westbrook będzie szedł po niego przez kolejne sześć lat, a napis “Oklahoma City” będzie przypominał mu o tym, kim nigdy nie będzie.

__________________________________

Jeszcze więcej równie ciekawych tekstów o NBA przeczytasz będąc subskrybentem Szóstego Gracza.

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

68

KOMENTARZE

  1. Nie mówię, że na pewno tak jest, ale wyobrażam sobie argumenty za tym, że biorąc pod uwagę warunki w jakich rywalizowali, jedno mistrzostwo Nowitzkiego > 4-5 Duncana czy potencjalne jedno mistrzostwo Westbrooka > potencjalne 3-4 Duranta (Pod względem smaku, nie matematyki. W matematyce wiem, że 4>1.)

    Lubię to: 2
  2. In Your face, Kevinie Durant. Dzwoń do agenta, niech przyjeżdża z relanium i pluszowym jednorożcem na uspokojenie doznań. Tylko jak go już będziesz tulić, jednorożec ugryzie Cię w szyję szepcząc: “Russ sends his regards”..

    Lubię to: 39
    • Chyba nie do końca, bo KD zdobył tytuł, dostał MVP i grał znakomicie w finałach, a i tak broni swojej decyzji z fałszywego konta na Twitterze. Nie umie być ponad.

      Wiadomo, że jeden myśli tak, a drugi inaczej i to też kwestia jaką dany gracz ma osobowość, ale mimo wszystko LeBron też inaczej reagował na tytuły w Miami, a inaczej na tytuł w Cleveland i na pytanie, które mistrzostwo “smakowało” najlepiej chyba znalibyśmy odpowiedź ;)

      Lubię to: 14
      • To nie był jego dom,po prostu wybrali go tam w drafcie.KD nigdy nie był wielką postacią nie myślałem nigdy “zespoł Duranta” tylko OKC lub Duranta i Russela. Nie był wybrańcem,nie miał na sobie jakiejś obietnicy więc nie do końca się zgadzam że dla niego by to lepiej smakowało.

        Lubię to: 6
    • Wiesz ile inny zespół musiałby oddać żeby przejąć taki kontrakt? Po drugie to typowy franchise playerowy kontrakt,Russ ma 29 lat myślisz że ktoś inny niż macierzysty klub będzie z nim na dobre i złe do 35 roku życia za +- 40 baniek na sezon ? Samo salary nie będzie już tak szło w górę i takie kontrakty będą zajmować 40/50 % z całości.

      Lubię to: 7
  3. No dobra, to jak rozumiem, Westbrook to już dograł ten nowy kontrakt w OKC do końca, prawda? Nie zażądał transferu po kilku latach i nie zostawił drużyny, widząc, że jednak szanse na tytuł są nikłe a kolejne ruchy zarządu niejasne? Trochę, moim zdaniem, te peany na jego cześć są na wyrost. On póki co wziął po prostu większą kasę, którą położyli mu na stole. To jest NBA – patrząc na dramy z udziałem jego nowego kolegi bądź kolegi, który grał na jego pozycji u jednego z ostatnich finalistów, nikt mu nie zabroni za kilka sezonów zażądać transferu “choćby na Pluton”. I co wtedy? Ciągle będzie taki super fajny? Durant też był kiedyś dobrym chłopcem, który nawet nie wziął od OKC maxa przy przedłużaniu swojego kontraktu. Poczekajmy, niech ten sezon się zacznie i nie po raz kolejny parkiet, wraz z upływem czasu, zweryfikuje, czyja droga była lepsza.

    Lubię to: 1