Dniówka: Przed Game 3. Czy LeBron i Cavs uratują jeszcze te Finały?

7
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Dwa pierwsze mecze tegorocznych Finałów miały największą oglądalność od czasów ostatniego mistrzostwa Michaela Jordana, co tylko potwierdza, że trzecie starcie Golden State Warriors z Cleveland Cavaliers wzbudza niezwykle duże zainteresowanie. To w końcu największe koszykarskie widowisko tego roku, z udziałem największych gwiazd ligi i coś, na co wszyscy (chcąc nie chcąc) czekaliśmy cały sezon.

Nadal jednak czekamy, aż poziom tego pojedynku dorówna tym ogromnym oczekiwaniom. Na razie Finały zawodzą, bo obejrzeliśmy dwa blowouty i jeśli teraz nic się nagle nie zmieni, ta seria bardzo szybko się skończy, a nam pozostanie duży niedosyt i całe wakacje będziemy narzekać na rozczarowujące, jednostronne playoffy.

Dlatego też Game 3 to mecz, który może przyciągnąć jeszcze większą uwagę kibiców, ponieważ to ostatnia szansa, żeby uratować te Finały i cały sezon 2016/17. Jeśli dzisiaj Cavaliers zatrzymają niepokonanych Warriors, unikniemy sweepu i pojawi się szansa na ciekawą serię. Jeśli jednak znowu wygrają Warriors, będziemy już tylko o krok od zakończenia tych Finałów i pozostanie nam jedynie liczyć na kolejny cud. Jeszcze większy niż rok temu.

Golden State @ Cleveland (2-0) 3:00

Cavaliers znaleźli się w trudnej sytuacji, ale od razu przypomina się nieśmiertelne “Don’t ever underestimate the heart of a champion” Rudy’ego Tomjanovicha. Cavs są obrońcami tytułu – to oni teraz będą grali na własnym parkiecie wspierani przez swoich kibiców i to oni rok temu dokonali niemożliwego. Zeszłoroczne Finały nie pozwalają nam tracić nadziei, że dopóki piłka jest w grze, nie należy przesądzać losów tej serii.

Jeszcze wszystko może się wydarzyć, choć też nie da się oprzeć wrażeniu, że dużo rzeczy musi ułożyć się po myśli gospodarzy, żeby udało im się dzisiaj obronić swój parkiet i zrobić z tego pojedynku prawdziwą serię. Podobnie jak rok temu, nie tylko Cavaliers muszą zacząć grać swoją najlepszą koszykówkę, ale równocześnie potrzebują splotu korzystnych dla siebie wydarzeń, a o to będzie trudniej, bo Stephen Curry jest zdrowy i w formie, Kevin Durant nie jest Harrisonem Barnesem, a Draymond Green wyciągnął wnioski po zeszłorocznej lekcji, kiedy zabrakło go w kluczowym momencie walki o tytuł. Warriors świetnie pamiętają tamtą klęskę, wiedzą, że 2-0 nic jeszcze nie znaczy, tak samo jak 14-0 i nie dają się wciągnąć w dyskusje o możliwym czwartym sweepie. Są skoncentrowani na swoim celu i żądni rewanżu.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

12

KOMENTARZE

  1. No tu wychodzą po prostu różnice w talencie w pierwszej piątce plus Iggy jako glue guy. Klay nawet jak cegli to wciąż jest ogromną siłą po bronionej stronie parkietu i wchodzi w koszulkę swoich przeciwników.

    Najmocniej zawodzi mnie Tristan Thompson, który liczyłem, że będzie dominować na deskach, ale IQ Draymonda, jego szybkość plus długość Duranta z wielką dupą Zazy robi problemy.

    Odklikałem subskrypcję miesięczną na League Passie, która miała mi się jutro przedłużyć, jak Warriors wygrają ten mecz to niestety, najgorsze play-offs od kiedy pamiętam, Warriors to po prostu zbyt mocna ekipa.

    Lubię to: 2
  2. W obecnych playoffs GSW pozwalają rywalom na zdobywanie 98.8 na 100 posiadań i to jest 9.2 punktu lepszy rezultat niż średnia dla pozostałych zespołów. W sezonie 83-84 Detroit Pistons byli lepsi od pozostałych o 7.8 punktu.

    http://www.espn.com/nba/story/_/id/19557495/zach-lowe-golden-state-warriors-defense-dominating-cleveland-cavaliers-2017-nba-finals

    Golden State nie zdobędą mistrzostwa dzięki swojemu świetnemu atakowi, a dzięki doskonałej grze w obronie.

    Lubię to: 11
  3. Ja tam życzę sobie, żeby się GSW nie obsrało i niech wygrają te Finały 4:0. Kiedyś w miarę możliwości śledziłem pamiętne 72-10, w zeszłym sezonie widziałem niemożliwe 73-9, niestety bez happy endu, a teraz mam chęć na kolejny historyczny rekord w postaci 16:0 w PO, zakończony zdobyciem tytułu. Mam nadzieję, że to nie za dużo szczęścia jak na jeden żywot koszykarskiego kibica :)

    Lubię to: 13