Szósty Gracz rozdaje nagrody za sezon 2016/17

19

NBA w tym sezonie zmienia formułę przyznania indywidualnych nagród i ogłosi wszystkich zwycięzców dopiero po zakończeniu całego sezonu na specjalnej gali, która odbędzie się 26 czerwca w Nowym Jorku. My nie będziemy tyle czekać i pozostajemy przy tradycyjnym rozdaniu nagród na koniec fazy zasadniczej.

fot. Patrick Farrell / Newspix.pl
fot. Patrick Farrell / Newspix.pl

Sixth Man of the Year

Maciej Kwiatkowski

1. James Johnson. Skautowanie przeciwko najlepszym rezerwowym rywali z reguły sprowadzało się w ostatnich latach do odpowiedzi na to jak powstrzymać Lou Williamsa i Jamala Crawforda przed zdobywaniem punktów. James Johnson był kompletnie inną bestią. Jeśli szykowałeś swój zespół na mecz z Heat, szykowałeś się na to, że w 7-8 minucie spotkania na parkiet wejdzie silny skrzydłowy, który nagle stanie się rozgrywającym. Musiałeś zareagować szybko i wywrócić nogami swoją rotację, zmienić i przypisać role swoim zawodnikom. Tylu trenerów nie łapało się na to w tym sezonie 2016/17! Johnson wywracał więc mecze do góry nogami na przełomie pierwszej i drugiej kwarty. Defensywnie był jednym z pięciu zawodników NBA, którzy rozegrali +70 meczów i bronili rzuty na poziomie 40% lub niższym. Został też pierwszym prawdziwym zmiennikiem (minimum 70 meczów z ławki) od 2000 roku, który zaliczał po 1 przechwycie i 1 bloku na mecz. Pozostali w historii ligi to legendarny Bobby Jones z 76ers i Robert Horry.

2. Joe Ingles. Trochę na przekór postanowiłem pójść za ciosem i nie wynagradzać dalej typowych strzelców, jak Lou Williams, Eric Gordon czy Wilson Chandler, którzy wszyscy mieli bardzo dobre sezony i najpewniej, któryś z nich otrzyma tę nagrodę. Chciałem za to wyróżnić tych rezerwowych, których sekret ukryty jest w multi-pozycyjności. Każdego z mojej trójki (Johnson, Ingles, Iguodala) można wstawić na minimum trzy pozycje na boisku. Ingles shooter – trafiający 44% trójek, Ingles poprawiony obrońca, Ingles point-forward, rzucający loby do Rudy’ego Goberta czy backdoor-loby do Gordona Haywarda, był po cichu tym, co pozwoliło Jazz przeżyć ten rozbity kontuzjami sezon. To, że mógł grać na tylu pozycjach. Jingle Joe to jeden z najmądrzejszych graczy ligi, który znalazł swoją niszę w NBA, albo dwie.

3. Andre Iguodala. Z niektórymi weteranami w NBA jest tak, że tam gdzie debiutanci trafiają w styczniu na ‘rookie-wall’, tam oni nagle zaczynają grać coraz lepiej i lepiej. Iggy był jednym z właśnie tych graczy, kończąc ten sezon z career-high w FG% i mając jeszcze lepszy sezon, niż poprzedni. To Swiss-Army-Knife, którego możesz użyć w jakimkolwiek miejscu boiska. Jest w gruncie rzeczy bezpozycyjny, tak jak koszykówka Warriors.

Adam Szczepański

1. James Johnson. Rozegrał swój życiowy sezon, będąc kluczową postacią ławki Heat, ich najbardziej plusowym zawodnikiem i w dużej mierze dzięki niemu, Heat udało się odbić, wracając do gry o playoffy. Swoją wszechstronnością bardzo pomagał Erikowi Spoelstrze łatać problemy kadrowe, które dokuczyły im przez cały sezon. Był playmakerem z pozycji silnego skrzydłowego, trafiał za trzy i był ważną postacią obrony. Jest tylko jednym z czterech zawodników w tym sezonie z średnimi na poziomie 12 punktów, 4 zbiórek, 3 asyst, 1 przechwytu i 1 bloku (poza nim w tej grupie są jeszcze Antetokounmpo, Durant i Cousins).

2. Eric Gordon. Przez większość sezonu był faworytem do tytuły dla najlepszego Szóstego Gracza, ponieważ to przede wszystkim on pozwalał Jamesowi Hardenowi spokojnie odpoczywać na ławce, kiedy przejmował główną rolę w ataku i Rockets w tych minutach byli na plusie. Ale nie tylko pojawienie się Lou Williamsa pogorszyło jego notowania, bo już wcześniej jego efektywność zaczęła mocno spadać. Pierwszą część sezonu miał naprawdę świetną (17.3 punktów, 43% z gry i 43% za trzy, 2.9 asyst), ale od stycznia wyglądało to już gorzej (15.4, 39% i 33%, 2.3).

3. Andre Iguodala. Jak zwykle był najważniejszą postacią z ławki najlepszej drużyny ligi i po cichu rozegrał najefektywniejszy sezon w karierze trafiając rekordowe 52.5% z gry i drugie najlepsze 36.6% za trzy. Ale kluczowe było to, jak pomógł Warriors, kiedy Kevin Durant wypadł z gry. Zrobił to, czego w takich sytuacjach oczekuje się od swojego szóstego zawodnika. Pod nieobecność jednego z liderów, przejął nieco większą rolę i pomógł Warriors zaliczyć najdłuższą serię zwycięstw. Od momentu kontuzji KD miał średnio 11.8 punktów (62% z gry i 42% za trzy), 4 zbiórki, 3.4 asyst i 1.3 przechwytów w 29 minut.

Piotr Sitarz

1. James Johnson. Najpopularniejszy rezerwowy lineup Heat z Johnsonem na czwórce był tylko o 2.4 punkty na 100 posiadań lepszy od rywali, ale zaskakiwał szybkim tempem ponad 101 posiadań i point-forwardem, który grał pick-and-rolle ze środkowym i korzystał z niskich zasłon Gorana Dragica. Coach Spo przeszedł w tym sezonie w pełny tryb inwersji ofensywnej wkładając piłkę w ręce gracza, który jeszcze w październiku nie powinien kozłować częściej niż kilka razy w meczu. Postęp Johnsona widać było w grze Miami i jako dowódca jednej z tylko dziewięciu plusowych ławek w całej lidze (2 punkty per 100 posiadań) miał największy wpływ na kreację partnerów od konkurencji.

2. Eric Gordon. Odzyskał formę, zdrowie i szacunek w lidze, stając się niezłym obrońcą, który fizycznie górował nad matchupami Jamesa Hardena. Jednak jako druga/trzecia opcja w ataku, momentami najważniejszy gracz na dystansie trafiał tylko 37% rzutów za trzy punkty przy prawie 9 próbach, kończył mniej niż 50% penetracji w doskonałym spacingu, i m.in. te rzeczy zepchnęły go na drugie miejsce.

3. Enes Kanter. Jako drugi najlepszy ofensywny gracz Oklahomy, powodował, że gra Thunder zwalniała i Billy Donovan miał więcej kontroli nad ustawieniami, pomagając im dochodzić do lepszych pozycji w tym ciasnym przecież środowisku. Per-36 minut jest graczem na double-double 24-11, który w playoffach stanie się być może najważniejszym graczem obok Russella Westbrooka i nie ukrywam, że miejsce w Top-3 podyktowane jest m.in. nadzieją na bardzo dobrą serię przeciwko Houston Rockets.

fot. AP Photo
fot. AP Photo

Rookie of the Year

Adam Szczepański

1. Malcolm Brogdon. Klasa draftu 2016 na razie wygląda bardzo słabo, ale tym bardziej na wyróżnienie zasługuje Prezydent Brogdon, który został wygrany dopiero w drugiej rundzie, a grał najlepiej. Nie licząc Joela Embiida, jest drugim strzelcem wśród rookies (10.3 punktów), najlepszym podającym (4.3), przechwytującym (1.1) i najskuteczniejszym zza łuku (40.3%), ale przede wszystkim jest ważną postacią Bucks. Przez cały sezon grał na dobrym poziomie, na koniec przebił się do piątki i pomógł Bucks dostać się do playoffów, będąc plusowym zawodnikiem. Jest jedynym poza JoJo debiutantem z dodatnim wskaźnikiem Real Plus-Minus (1.03).

2. Joel Embiid. Kiedy grał był absolutnie fantastyczny, a jego cyferki (20.2 punktów, 7.8 zbiórek, 2.1 asyst i 2.5 bloków w 25.4 minut) to jedne z najlepszych osiągnięć debiutanta w historii NBA, ale niestety rozegrał tylko 31 meczów. Jeszcze w połowie sezonu myślałem, że to nie powinno mieć znaczenia, ale sezon jest dłuuugi, dlatego ostatecznie nie mogę dać nagrody zawodnikowi, który miał w nim rewelacyjny, ale jednak tylko epizod. Spędził na boisku zaledwie 786 minut… to nawet nie 40% tego co chociażby Saric.

3. Dario Saric. Dostał dwie kolejne nagrody dla najlepszego debiutanta miesiąca na Wschodzie i nie zdziwię się jeśli dostanie też ROY, bo teoretycznie ma najlepsze statystyki (12.8 punktów, 6.3 zbiórek i 2.2 asysty). Ale nie miał swojej dużej roli kiedy Sixers wygrywali w styczniu, a po niezłym okresie na początku drugiej części sezonu, nie miał tak mocnego finiszu jak oczekiwałem i przede wszystko brakowało mu efektowności. Dlatego nie można nawet porównywać jakości jego osiągnięć, do tego co robił Brogdon pomagając swojej drużynie awansować do playoffów.

Maciej Kwiatkowski

1. Joel Embiid. Od 1978 roku tylko pięciu debiutantów zaliczało 20 punktów na mecz i defensywny rating wg basketball-reference poniżej 102 punktów na 100 posiadań. Czterej pozostali to Larry Bird, David Robinson, Shaquille O’Neal i Tim Duncan. To są właśnie talenty, które w rzeczywisty sposób sprawiały, że drużyny stawały się lepsze, a nie tylko pompowały ofensywne statystyki podobne do debiutanckich sezonów legend. Żaden gracz NBA – nawet Rudy Gobert – nie bronił obręczy lepiej niż JoJo. 76ers z nim na parkiecie byli drużyną na 49,9 zwycięstw. Bez niego byli tylko logo na moim League Passie. Shaq miał kompleksy na punkcie jego nietuzinkowej osobowości, Zach Lowe musiał się grubo tłumaczyć za nieumieszczenie go wśród rezerwowych do All-Star Game. Tak, to było tylko 31 meczów, ale czego można było chcieć więcej w tych 31 meczach od debiutanta? Jest moim nr 1 z tego powodu i w dużej mierze dlatego jak spisywała się konkurencja.

2. Malcolm Brogdon. Z całym szacunkiem dla przygotowania fizycznego, boiskowego IQ i “craftiness” Prezydenta Brogdona, ale grał w zupełnie innej lidze, niż Embiid. W zupełnie innej.

3. Dario Sarić. Jak wyżej.

Piotr Sitarz

1. Malcolm Brogdon. Uwielbiam to w jaki sposób siłą i wzrostem męczy rywali przechodząc do post-up, a po bronionej stronie nie pozwala pomiatać sobą pod obręczą np. walcząc o zbiórkę, zastawiając cięższego rywala. Ma mankamenty; zostaje na zasłonach, nie jest zbyt szybki, eksplozywny, ale ważąc niemal 100 kilogramów umożliwia Bucks częstsze zmiany krycia niż ma to miejsce z Dellym na parkiecie. Po drugiej stronie jest przede wszystkimi opanowany i efektywny grając w systemie, który premiuje cierpliwość. Wszedł do zespołu Jasona Kidda jako senior z drugiej rundy draftu, kończy sezon regularny jako starter, który rozciąga parkiet (40% za trzy), przejmuje mecze, dunkuje nad LeBronem i jest w Top3 debiutantów w punktach na mecz oraz najlepszym asystującym, przechwytującym i strzelcem (przy minimum 2 próbach za 3 punkty w meczu) klasy 2016.

2. Jaylen Brown. Na korzyść Browna (vs Sarić) przeważyły ciągłe postępy w grze, stabilizacja konkretnych elementów, dokładanie małych rzeczy w limitowanych przecież posiadaniach i na mniejszym Usage’a niż w Philadelphii. W każdym meczu potrafił punktować w inny sposób: na bloku, po koźle, penetrując po pick-and-rollu, ścinając. To dopiero pierwszy sezon w karierze, nie we wszystkim był efektywny (nie trafiał rzutów wolnych!), na dodatek Sarić jest dzisiaj lepszym graczem, ale to Brown był częścią lineupu Thomas – Crowder – Johnson – Horford (który zaczynał mecze i wygrał 8 z 11 rozegranych) spotkań, przyzwoicie zastępując w obronie Avery’ego Bradleya.

3. Dario Saric. Jako combo-forward nie kozłował piłki tak często jak pewnie robiłby to Ben Simmons i per-36 minut zaliczał tylko 3 asysty, ale wiele z tych podań miało w sobie jakość. Niekoniecznie w pick-and-rollu, ale w kontrach czy gdy dostawał piłkę bliżej obręczy lub wjeżdżał z nią w pole trzech sekund. Z drugiej strony zaliczył dokładnie tyle samo strat (175) i m.in. to oraz fakt, że schodził na dalszy plan w minutach z Joelem Embiidem (którego nie mam tutaj, bo rozegrał 31 spotkań) nie pozwala mi umieścić go wyżej.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

52

KOMENTARZE

  1. Z tych typów najbardziej podoba mi się zdecydowanie wspólne MVP dla Hardena & Westbrooka. Naprawdę nie wiem kogo z nich wybrać, obaj mają swoje wady, obaj mają mnóstwo zalet i obaj czasami irytują (te zastawianie zbiórek dla Westbrooka przez kolegów, te wymuszanie fauli przez Hardena i momentami bardzo dziwne gwizdki), ale obaj rozegrali niesamowity sezon i zasługują na tę nagrodę.

    Swoją drogą to duet Jokić&Giannis to moi ulubieni gracze tej ligi i miło poczytać tyle ciepłych słów o nich, ale chyba dałbym MIP Johnsonowi, bo rozwój u Greka i Serba jest w pewnym sensie naturalny ze względu na wiek, a po Jamesie się czegoś takiego po prostu nie spodziewałem i za to dałbym mu tę nagrodę.

    Lubię to: 8
  2. Fajnie, że żaden z Was nie napisał, że jednym z argumentów stawiających Westbrooka jako MVP jest jego TD…to się chwali.

    Co do DPOY…mam takie przeczucie, że Kawhi będzie najlepszym defensorem w NBA przez kilka nabjiższych lat, ale nagrody tej już nie zdobędzie. M.in. dlatego, że będzie w tym samym czasie zawsze w dyskusji o MVP…coś jak LeBron w koszulce Heat.

    Lubię to: 4
  3. Westbrook ma ten sam talent wokół siebie co Harden? Przed sezonem OKC to był uczciwy typ na team poza PO. Zresztą dwa lata temu wystarczyło by Durant wypadł i nie weszli. Od tamtego czasu talentu im znacząco nie przybyło.
    Jeśli Brogdon cudem wygra ROY to przypadkiem nie będzie pierwszym nagrodzonym z drugiej rundy?

    Lubię to: 3
  4. “Mimo bardzo podobnego poziomu talentu wokół, Rockets byli dużo lepsi z nim na boisku, niż Thunder z Westbrookiem.”

    Maciek, czy Ty dzisiaj coś paliłeś?

    Lubię to: 33
    • Maciek ma rację. Kogo niby na Harden koło siebie? Jakiś allstarów? Wolne żarty. System ofensywny Mike D pompuje statystyki takich graczy jak Gordon, Anderson czy Capella. Właściwie w tym systemie (i też dzięki playmakingowi Hardena) każdy jest użyteczny. Nie są to jednak zawodnicy z wyższej półki niż Oladipo, Kanter, Adams czy Gibson. Houston ma głębszy skład ale tych 4-5 za liderem w obydwu drużynach jest na porównywalnym poziomie.

      Lubię to: 7
  5. Wnioskuje o powtórzenie głosowania przez Gorący Ekspress, bo redakcja nazbyt sie ze sobą zgadza – cos koło 90% typow wspólnych, i pozostaje docenianie elokwencji redaktorów.
    W ekspresie fajnie aby dołączyła Ola i dorzuciła swoje trzy grosze, działoby sie w komentarzach :)

    Lubię to: 5
  6. A już w ogole hitem byłoby aby społeczność mogła zagłosować w panelu online, potem moznaby napisać do Silvera ze independent polish community gave NBA awards i wprosić sie na imprezę na koniec czerwca :).
    Ps. Nic nie jaralem, po prostu myśle out Of the box

    Lubię to: 6
  7. Chyba musi dostać bo to co wyczynia jest nieprawdopodobne. Cały mecz dopingowała go publiczność w Denver, które w sumie do tego meczu walczyło o playoff. Game winner Russa wywołał radość jakby mecz był w Oklahomie. Nieprawdopodobne.

    Lubię to: 1
  8. Powiem Wam coś jeszcze odnośnie nagrody MVP i innych – według mnie powinna być dana jak najszybciej, ponieważ chcąc nie chcąc występy w PO niestety BĘDĄ miały wpływ na głosujących i mogą się deklarować że nie. Jak np OKC przegra z HOU 0:4 a RW będzie miał słabe staty typu 9 pkt, 11 pkt, 30pkt, 19 pkt to pożegna się z MVP sezonu regularnego.

    Lubię to: 0