Flesz: Top 10 zawodników Reguły “1000 Minut”, czyli naj- koszykarze na świecie, dziś…

11
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Cierpię na pewną chorobę, której przyczyn upatruję w dużych dawkach NBA i pracy. Kiedyś dawno temu, kiedy NBA serwowano nam w co najwyżej cotygodniowych porcjach, brałem wszystko co było, czasem wcześniej sprawdzając co będzie. Każdy mecz Penny’ego Hardaway’a, czy jeszcze wcześniej Shaquille’a O’Neala, był dla mnie świętem. Jeszcze ponad dekadę temu brałem każdy mecz Rajona Rondo z jego rookie-sezonu i Rondo był chyba ostatnim koszykarzem, którego brałem w całości. Kochałem, nie patrząc na błędy. Byłem po prostu psychofanem.

To z czasem się zmieniło. Wraz z ilością oglądanych meczów i wraz z tym jak zmieniło się to w jaki sposób oglądam te mecze (i z jakich powodów to robię), zmienił się też punkt patrzenia na to co oglądam.

Od kilku lat każdy nowy rok kalendarzowy przynosi zmiany na szczycie listy moich ulubionych graczy. Gdzieś w trakcie MŚ w Hiszpanii przed trzema laty, kiedy nieoglądający na bieżąco NBA ludzie zaczęli sikać na widok gryzień obręczy i całego tego hustle Kennetha Farieda – który rok wcześniej w trakcie sezonu 2012/13 robił mi poranki w trakcie tego szybko-szybko-szybko wybuchowego i promiennego sezonu regularnego Denver Nuggets – zrozumiałem, że cierpię – i sformułowałem to właśnie wtedy – na schorzenie pierwszych 1000 Minut.

Dziś jest to niestety bardziej schorzenie Pierwszych 500 minut, ale chodzi o to, że też jestem psychofanem. Najczęściej jednak do czasu… Zapytaj Oli jak zachowywałem się i w jak wysokich tonach dźwięki wydawałem zachwycając się Nikolą Jokicem w zeszłym sezonie i Joelem Embiidem ostatniej jesieni. “Aaaaaaa”, czy syczące “ggggggghhhh” to tylko kilka z nich. Kilka lat temu Patrick Beverley był moim ulubionym graczem bo podskakiwał, gdy biegał! Przytulałem wtedy małe kotki z uśmiechem sześciuset pięćdziesięciu uśmiechających się chińskich dzieci. Dorosły mężczyzna. Może w niektórych kręgach funkcjonuję jako sceptyk, kill-joy, ale jako, że nie mam dzieci i myślę, że Ola już to rozumie, NIC, NIKT nie powoduje większej ekscytacji w moim życiu, niż Właśnie Mój Ulubiony Gracz.

A ci się szybko zmieniają… W schorzeniu 1000 minut chodzi to, że po obejrzeniu odpowiedniej ilości minut/meczów gracza, włącza się pracowniczo-robotniczo-zawodowy program “Okej, a czego nie potrafi, co powinien poprawić”. Zresztą… Wystarczy się pojarać czymś publicznie, aby od razu ściągnąć tych, którzy tego nie czują. Za to tryumfy w internecie święcą błyskotliwe memy, dissy i prztyczki. Generalnie jaranie się czymś w sieci jest narażone na “ech, naiwniak, nie rozumie”.

Wszyscy umrzemy, a w NBA jest 30 drużyn, z których wygra JEDNA.

29 DRUŻYN PRZEGRYWA.

97% DRUŻYN I ZAWODNIKÓW TO PRZEGRANI.

Itd.

Nie jest tak. Tzn niezupełnie tak, bo nie o to tylko w tym chodzi.

Kiedy w piątek czy niedzielę wieczorem siądę sobie w fotelu półtora metra przed telewizorem. Kiedy przyniosę poduszki pod krzyż. Kiedy Pan Ma Czas. Kiedy mogę robić to co lubię (czyli to z czego żyję – polecam jako drogę życiową), wtedy jestem fanem i mógłbym tylko brudzić ściany Twojego twitterowego timeline’u spuszczaniem się nad danym graczem. Starałem się tego nie robić cały sezon, ale teraz zrobię!

I muszę to zrobić teraz, bo na każdego z tych graczy przychodzi zawodowa krecha. Dziś Jokić nie jest już w moim mieszkaniu tylko drugim Doktorem Marcem Gasolem, czy trzecim Arvydasem Sabonisem. Doktor Jokić jest na równi z “Ok, jak zrobić, by obrona z Jokicem nie była jedną z najgorszych w lidze”. Embiid już jedną nogą jest w “Może nigdy nie być zdrowy”, ale ciężar ciała wciąż trzyma jeszcze w “Najbardziej utalentowany gracz EVER. Czy możesz mi dolać jeszcze?”.

Oto lista zawodników, których tysiąca minut raczej jeszcze nie widziałem i którymi się jaram. To tak zwani “My Guys”, którymi jednak mogą przestać zaraz być. Kilku z zawodników poniżej zagra w turnieju NCAA, który dziś startuje na dobre:


josh-jackson-kansas

10. Josh Jackson (Kansas, ok. 800 z 952 minut)

Josh Jackson, który jest gwiazdą jednego z faworytów do wygrania ligi NCAA i najbardziej NBA-style zespołu tego turnieju, to koszykarski Swiss Army Knife, szwajcarki scyzoryk z wszystkim.

Jackson to Anty-Wiggins. Potrafi zrobić jab-step, ma półhak na prawym bloku, ale koszykarskim izolacjonistą nie jest. Za to wszędzie go pełno i gdy tam jest – żyje, aż monitor robi bum-bum. Oddycha. Jest koszykówką. Zawsze byłem fanem zawodników, którzy grają nie tylko co drugie posiadanie, ale są i w obronie, i w ataku. Są w każdym posiadaniu, nie odpoczywają i wszędzie ich pełno. Jackson to Życie.

9. Troy Williams (obecnie Houston Rockets i Rio Grande Valley Vipers, ok. 500 minut, razem z grą w Indianie)

Mimo tego co zobaczysz za chwilę, Williams nie jest dla mnie jakimś spektakularnym atletą. Jednak jego kończyny – dolne i górne – poruszają się jak TO JEST WŁAŚNIE DEFENSYWNY ATLETYZM KTÓREGO POTRZEBUJĘ W NBA:

Williams to przygoda, bo w ataku postanowił w NBA widzieć więcej zielonego światła, niż w NCAA. W Memphis był poza kontrolą. Ktoś jeszcze na pewno znajdzie w nim gracza rotacji.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

23

KOMENTARZE

  1. Maciek – wiem, ze raczej nie ogladasz Europejskiego Basketu ale gorąco polecam dodac do listy jedno nazwisko Luka Doncic.
    Podejrzawam, ze juz po obejrzeniu 200 minut to nazwisko moze pojsc na sam szczyt listy!

    Lubię to: 12
  2. Grayson Allen!!! Za to że nienawidzi go cała Ameryka, na każdej hali słychać głośne buczenie, ale on wchodzi i z tym swoim ironicznym uśmieszkiem “buczysz na mnie ale Twoja dziewczyna i tak mi wysyłała nagie zdjęcia” wygrywa mecze koszykówki waląc tróje i rozgrywając penetracje w taki sposób, że wow.

    Lubię to: 10
    • a właśnie, a propos, a był TEN ranking, co to był gotowy, ale się zatrzymał… czyżby autor czekał na koniec czerwca, by ewentualnie zamienić aktualny nr 1 TEGO rankingu z aktualnym nr 2 próbując pobić rekord komentarzy?

      Lubię to: 3
  3. Piękne! Coś w tym jest, u mnie może nie 1000 minut ale z obserwacji od 2000 roku kiedy było mega jaranko Shaqiem, Iversonem, Vincem, T-Maciem, no wielu ich było po drodze, łapię się na tym, że nie mam swojego ulubionego teamu, gracza na dłużej. Czasem aż głupio kiedy ktoś o to spyta, ale ja po prostu Love this Game ! :D

    Lubię to: 1
  4. Oby BAM trafił do dobrej organizacji,tam można wykopać ogromny diament gość ma kapitalny atletyzm,zwrotność i mobilność pozwolą mu być obrońcą na całym parkiecie,dobra ręka do rzutu na tróje trochę poczekamy ale midrange już jako sophomore myślę że spokojnie będzie siekał z tego co oglądam w wywiadach jakiś mini mediach Kentucky gość jest bardzo ogarnięty i spokojny.Aż się prosi do Spurs tam będą wiedzieć co z nim robić …

    Lubię to: 1