– Minęło 50 lat od kiedy byłem tu ostatni raz – mówił wchodząc do starej szatni Philadelphii 76ers lekko przygarbiony, lecz ciągle podekscytowany wiszącą w powietrzu historią Harvey Pollack. – Wilt siedział mniej więcej tutaj. Podszedłem i spytałem – czy ktoś robił ci już zdjęcie? Nie wiem co miałoby na nim być, co powinienem zrobić? – odpowiedział zawodnik. Pollack kątem oka zauważył Jima Heffernana piszącego w kącie notkę z meczu dla Philadelphia Bulletin. Poprosił go o kartkę papieru i napisał na niej „100”.
To było 2 marca 1962 roku. Philadelphia Warriors z Wiltem Chamberlainem w składzie pokonała New York Knicks 169:147. Jeden z najbardziej dominujących graczy w historii gry zapisał wówczas wynik, który po 53 latach pozostaje dla graczy NBA nieosiągalny. Największą pamiątką po tamtym wydarzeniu jest zdjęcie zaaranżowane przez Harveya Pollacka. Z całej spuścizny jednego z ojców nowoczesnej koszykówki, pomysł na jaki wpadł w szatni hali w Hershey wydaje się być najbardziej symbolicznym dla opisu jego życia.
Chcesz czytać dalej?
Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.
Subskrybcja
Uzyskaj dostęp dopełnej treści artykułów.
Przecież w 2001 76ers wygrali finały konferencji i grali w Finałach, gdzie przegrali 4-1.
yup, my bad
Świetny tekst