Dniówka: Sprytni Warriors chcą „to” dzisiaj skończyć

10
fot. AP Photo
fot. AP Photo

Właściwie nie mamy o czym pisać, o czym mówić, czym żyć. Houston Rockets przegrywają z Golden State Warriors 0-3 i przegrywają naprawdę. Wynik nie oddaje tego co działo się w pierwszych dwóch meczach, natomiast jest idealnym odzwierciedleniem dyspozycji Rockets w spotkaniu numer trzy, gdzie blowout ścielił się gęsto i bezdusznie przejechał się po Houston. Po co zawracać sobie głowę matchupem skończonym? Houston Rockets nie mogą tego odwrócić. Na świecie nie ma tyle magii.

Co zrobili Golden State Warriors? Mają Stephena Curry’ego, smallball, lepszych graczy od Houston Rockets, lepszą obronę, są najlepszą drużyną tego sezonu. Mogę skończyć i pójść spać. Houston Rockets w Finałach Konferencji Zachodniej tracą 109.4 punktu na 100 posiadań, a zdobywając tyle na ile pozwoli im obrona Warriors. Tylko 96.2 punktu na 100 posiadań, tylko 42.3% trafionych rzutów z gry i tylko 28.6% trafionych rzutów za trzy punkty 12. ofensywy sezonu regularnego. Defensywa Golden State z Klay’em Thompsonem, który wyraźnie tworzy nowe trendy i odpoczywa w ataku na rzecz obrony, rozszarpała na strzępy rzucających z paint oraz z dystansu Houston Rockets. I zrobiła to mądrze.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (256): Cześć Kinga Lebrona
Następny artykułMocny upadek Stephena Curry’ego i kontuzja głowy, ale wrócił do gry

10 KOMENTARZE

  1. Ta skuteczność z rzutów „5-14” jest zaniżona głównie przez Coreya Brewera, który oddaje mnóstwo dziwacznych floaterów, właśnie z tamtych okolic. Oglądając wszystkie te mecze, jako „wtf shot” – rzut przez las rąk/z potrojenia/wypierdzielając się na parkiet (zwłaszcza specjalność Brewera) najbardziej właśnie to ukuło moje oczy, zaraz obok wyczynów Smitha w Game 2 (zarówno restricted jak i „5-14”). Takie próby po prostu nie mają szans powodzenia. Jest to oczywiście efektem bardzo dobrej obrony GS, ale czy naprawdę taki Brewer czy Smith jak widzą przed sobą ścianę z 2-3 obrońców to muszą walić na pałę zamiast poszukać lepszego rozwiązania (+ dodatkowo Corey nie jest masterem floaterów)? Przy większości tych rzutów było zazwyczaj jeszcze kilka sekund na poszukanie lepszej okazji (zapchane paint przez Warriors, więc obwodowi Rockets powinni właśnie w tym czasie hasać, szukając klarownej pozycji). McHale zapewne zwyczajnie nakierował Coreya i Josha, że mają być agresywni w paint i starać się zdobywać stamtąd punkty, nie zważając na to, że GS właśnie tego oczekuje. A Ci dwaj, nie obrażając ich inteligencji boiskowej, będą dokładnie to robić, nawet jeśli to nie ma większego sensu (pomyślenie o rozrzuceniu piłki na obwód w takich sytuacjach to chyba jednak za dużo). W G4 może zobaczymy lepszy ball-movement tutaj, aczkolwiek spodziewałbym się raczej czegoś takiego jak na starcie drugiej połowy w G3 przy -25, czyli głównie kanonady trójek w 6-7 sekundzie akcji, z myślą że przecież i tak nie mają nic do stracenia (coach McHale!).

    Lubię to: 0