I runda, mecz nr 4: Wielki mecz D-Willa. Nets wygrali po dogrywce i doprowadzili do remisu w serii

7
fot. AP
fot. AP

Przemek pisał wczoraj o tym, że Deron Williams nie jest już gwiazdą NBA, a swój tekst kończył porównaniem go do Brandona Jenningsa – „Dlatego jego występy w serii z Atlantą nie są szokiem. Nie będzie też szokiem, jeśli w kolejnym meczu rzuci 30 punktów.”… i dobrze, że dodał to o tych 30 punktach, bo D-Will znowu to zrobił.

Po tym jak w dwóch poprzednich meczach trafił tylko 2 ze swoich 15 rzutów, spudłował jumpera na finiszu Game 2, a w całej serii miał łącznie 18 punktów, wczoraj był on fire. Zanotował 7 celnych trójek, zdobył 16 punktów w samej czwartej kwarcie, a mecz zakończył z dorobkiem 35, prowadząc Brooklyn Nets do zwycięstwa po dogrywce 120:115, którym doprowadzili do remisu w serii z Atlantą Hawks (2-2).

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułI runda, mecz nr 5: Mecz Michaela Cartera-Williamsa, 10 na 41 backcourtu Bulls, seria wraca do Milwaukee
Następny artykułDniówka: Mecz sezonu? (+ Przerwa na Żądanie EXTRA)

7 KOMENTARZE

  1. Świetny sezon regularny trochę wybił nam z głowy „eee to tylko Hawks”. Ta seria pokazuje jednak że średnio radzą sobie z presją faworyta. Coach of the year musi coś wymyślić by przywrócić ich do życia bo sensacja jaką byłby awans Nets wcale nie jest tak śmiesznie nierealna jak to wyglądalo przed pierwszym meczem.

    Lubię to: 0
  2. Dla mnie to trochę dziwne i aż dopatruję się spiskowej teorii ;) Atlanta jak szukała kupca to grali bardzo dobrze, jak kupiec się znalazł i dopięli wszystko, Hawks obniżyli loty. Może mają zajść jakieś zmiany w Atlancie i drużyna nie czuje się pewnie. Mam nadzieję, że to tylko mój wymysł i Atlanta „wskoczy na dobre tory” i będziemy oglądali fajną grę, czego sobie i wszystkim życzę :)

    Lubię to: 0
  3. Chyba ten grób co go miałem sobie wykopać okazał się wcale nie taki głęboki ;)

    Czy to jest już ten moment kiedy mogę zacząć się napinać w komentarzach? ;)

    @krog jak to z tym przejechaniem walcem było?

    Jeszcze przy pierwszej wygranej moglibyście mi wmówić, że to wszystko przez to że Atlanta zagrała słaby mecz, ale teraz to już nie przejdzie.

    Hawks świetnie odrobili prace domową, poprawili to co im najbardziej szwankowało czyli skuteczność plus wygrali rywalizację z Nets w aspekcie w którym do tej pory przegrywali za każdym razem czyli zbiórkach.
    Mimo to Nets dali radę i wyrwali mecz na swoją korzyść.

    Wiele mówiło się przed tym meczem że Hawks nie trafiają z dogodnych pozycji, ale nikt nie wspominał że w tym samym czasie Brooklyn też nie trafiał łatwych rzutów i kiedyś musiał zacząć, bo to wcale nie jest tak że brakuje im świetnych strzelców dystansowych.

    Dla mnie Nets są tak naprawdę jedną z najbardziej niedocenianych drużyn w NBA. Nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi na to że ten sezon dla Nets wcale nie był taki łatwy. Zmiana trenera, problem z wpasowaniem Lopeza do taktyki, dziwna decyzje kadrowe co do pierwszej piątki (nadal nie pojmuje o co chodziło z Brownem i Karasevem),ciągłe plotki o tym że zespół niby jest na sprzedaż. Dopiero pod koniec sezonu zaczęło to wszystko jakoś ze sobą klikać i jak widać trzyma się do dzisiaj. To tak naprawdę nie ważne w jaki sposób doczłapali się do PO, bo tutaj wszystko zaczyna się od czystej kartki. Popatrzcie na nich pod kątem samego posiadanego talentu jaki mają. Pamiętajmy że mówimy o zespole który posiada trzech all-starów. To że bardzo nie regularnych i powoli przemijających nie znaczy że od czasu do czasu nie będą im się zdarzać wybuchy tak jak wczoraj Williamsowi. To jest właśnie to czego brakuje Atlancie, zawodnika który może nagle eksplodować i pociągnąć cały skład za sobą. Jak dla mnie oni są zbyt bardzo sterylni, może to by było dobre na Euroligę, ale w lidze gwiazdorów to już chyba nie wystarczy.

    Nadal obstawiam że to wszystko skończy się zwycięstwem Nets. To Atlanta teraz musi, a Brooklyn może wygrać. Hawks jako zespół bazujący głównie na rzutach z dystansu, mogą teraz mieć problemu żeby to uciągnąć psychicznie, a wiadomo kiedy brakuje pewności, to i rączka drży.

    Tak czy siak nie mogę doczekać się środy i mam nadzieję że pozostałe mecze będą wyglądać tak jak ten wczoraj, a nie jak pierwsze trzy. Czego sobie i wam życzę ;)

    PS. Skoro mieliśmy już przebudzenie D-Willa to może teraz czas na eksplozję Iso Joe przy głośnym buczeniu kibiców w Atlancie;)

    Lubię to: 0
    • Chłopie, ten cały elaborat, zachwyty nad grą Nets i pisanie o niedocenieniu ekipy z NY można by skwitować jednym zdaniem – to pieprzony Wschód!Tu pewna była tylko ekipa z Cleveland.
      Jakieś 2 tyg temu gdy jeszcze nieznana była drabinka i Hawks łączono w pary z Pacers napisałem, że z Indianą Hawks będą się męczyć i że balon z Atlantą został tak mocno napompowany, że szybko może pęknąć.Jak widać przewidywania okazały się słuszne.Po prostu te wszystkie ekipy są tak mocno przeciętne i niesprawdzone w playofowych bojach, że trudno jakąkolwiek z nich uznać za faworyta poszczególnej serii.Hawks nawet jeśli awansują do kolejnej rundy to z Wizz też nie będzie im lekko i to samo można powiedzieć o Wizards w przypadku gry z Nets.Jeśli Cavs jakimś cudem, z uwagi na kontuzję Love’a nie uda się dotrzeć do Finałów to każda z tych drużyn – Bulls, Wizards, Hawks itd w Finałach zostanie pożarta.Gdyby nie teamy Lebrona to między tymi Konferencjami w ostatnich latach widzielibyśmy przepaść.

      Lubię to: 0
      • Z tym niedocenianiem to chodziło mi bardziej o niedocenianie potencjału jaki posiadają, a nie ich formy w tym sezonie.
        Ciężko żebym piał z zachwytu nad grą drużyny która wygrała 38 meczy w sezonie, a jej może co piąty mecz nadaje się do oglądania bez groźby zaśnięcia w trakcie;)

        Jasne że można powiedzieć że to tylko pieprzony wschód, ale to właśnie nawet na tym pieprzonym wschodzie jeszcze tydzień temu nikt nie dawał Nets szans na urwanie nawet jednego meczu z Hawks. A teraz coraz więcej osób zaczyna wątpić w Atlantę i spoglądać nieśmiało w kierunku sprawienia przez Brooklyn niespodzianki.

        A tak na marginesie taka ciekawostka: Ci Nets którzy są tak słabi że nie powinni grać w PO nawet na tym słabym wschodzie w sezonie regularnym są w bilansie ujemnym tylko z trzema drużynami z zachodniej ósemki(Rockets, Grizzlies i Pelicans). Co prawda nie są z żadną drużyną na plusie, ale chyba i tak nie jest źle jak na drużynę która na tym słabym wschodzie zebrała tylko 38 wygranych.

        Lubię to: 0
    • Apropos PS -> jestem absolutnie za, bo wziąłem Joe w Drive To The Finals na środę :) Również jestem pozytywnie zaskoczony postawą Brooklynu i powiem, że zacząłem nawet za nich nieśmiało trzymać kciuki, bo ich awans to byłaby dobra historia!

      PS. Ciekawe, czy jakby COY odpadł w pierwszej rundzie z drużyną z najgorszym bilansem, to by go zwolnili, tak jak chociażby Karla z Denver :) To pokazuje, że prawdziwych trenerów poznaje się w playoffach

      Lubię to: 0