Flesz: Kings 5-1. Niepokonani Grizzlies. Debiutanci Magic. Kontuzje Rubio i Smarta

7
fot. Javier Rojas / Newspix.pl
fot. Javier Rojas / Newspix.pl

Tak, NBA wróciła na dobre. Nie ma co do tego już żadnych wątpliwości. Po emocjach z środy na czwartek, to była kolejna długa noc, a nasz Alert znowu zapełnił się zegarkami. Trzy mecze zostały przedłużone, w tym w dwóch potrzebne były aż dwie dogrywki. O spotkaniu w Charlotte i game-winnerze Lance’a Stephensona przeczytacie w osobnym poście. Nie zabrakło też blowoutów i niestety znowu, tak jak w poprzednim sezonie, piątki są dniem groźnie wyglądających kontuzji. Dużo się działo, tak więc nie traćmy czasu.

Wczoraj pisałem, że Elfrid Payton jest najlepszym debiutantem początku sezonu i ponownie rozegrał dobry mecz, ale nie możemy zapomnieć, że w Orlando jest jeszcze inny zawodnik wybrany wyżej od niego w ostatnim drafcie. Aaron Gordon przypomniał o sobie, bo start miał dużo słabszy. W poprzednich trzech spotkaniach grał w sumie tylko 28 minut, a w pięciu uzbierał łącznie 23 punkty. Tym razem miał 17, 6 zbiórek, 2 bloki i odegrał kluczową rolę w dogrywce. Rozpoczął ją kończąc kontrę punktami z faulem, a na półtorej minuty przed końcem trafił trójkę z rogu (2/2 za trzy), która przesądziła wynik spotkania. Dobrze spisywał się również w obronie i miał swój udział przy 0/3 Thaddeusa Younga w doliczonym czasie gry.

(2-4) Orlando Magic wygrali 112:103 z (2-3) Minnesotą Timberwolves. Było to ich drugie zwycięstwo z rzędu, a pierwsze na własnym parkiecie.

W dogrywce gospodarze mogli też liczyć na Paytona, który powiększał prowadzenie zdobywając 4 kolejne punkty, w tym trafiając jumpera z szóstego metra. Ostatecznie zanotował 15 punktów z 15 rzutów, 5 zbiórek i 4 asysty. Bohater poprzedniego spotkania Tobias Harris zdobył 17 punktów, zebrał aż 16 piłek i miał też 2 asysty, w tym podanie do Gordona na tę trójkę z rogu, chociaż popełnił 6 strat. Evan Fournier był najlepszym strzelcem z 20 punktami.

Debiutanci Magic wyglądali dużo lepiej niż Andrew Wiggins mający 6 punktów i 3 zbiórki. Do tego, od drugiej kwarty goście grali bez Ricky’ego Rubio, który mocno skręcił kostkę i opuścił parkiet zniesiony przez swoich kolegów.

Nikola Pekovic nie miał już tak udanego występu jak poprzednio na Brooklynie, co prawda zanotował 16 punktów i 7 zbiórek, ale z nim na parkiecie Wolves byli -18. Dużo lepiej spisywał się zastępujący go Gourgi Dieng mający 10 punktów, 11 zbiórek i 2 bloki. Kevin Martin zdobył 21 punktów, ale potrzebował aż 20 rzutów, a od początku czwartej kwarty zanotował tylko 1/6 z gry. Z ławki 17 punktów dołożył Corey Brewer, a Mo Williams zastępujący kontuzjowanego Rubio zanotował 4 punkty z 7 rzutów, ale miał też 7 asyst i aż 3 bloki, w tym jeden na finiszu czwartej kwarty, kiedy zatrzymał w kontrze Devyna Marble.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni44 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni139 zł

0

KOMENTARZE

  1. Mam wrażenie, ze trójkąty które próbują grać Knicks uwypuklają wady Melo i skazują go głównie na trudne rzuty z midrange, albo trójki na koniec akcji po tym, jak piłka umarła gdzieś po drodze.

    Lubię to: 0