Wiggins: Chcę grać w drużynie, która mnie chce

7
fot. youtube
fot. youtube

Andrew Wiggins nie ma łatwo na początku swojej przygody z NBA. Zaczęło się dla niego bardzo dobrze, kiedy został wybrany z pierwszym numerem w drafcie, co jest marzeniem każdego koszykarza i był przedstawiany jako przyszła gwiazda Cleveland Cavaliers. Obecnie jednak nie wie czy w ogóle będzie miał okazję kiedykolwiek zagrać w barwach tej drużyny. Odkąd LeBron James poinformował, że wraca do swojego rodzinnego stanu, Wiggins stał się nieustannym tematem plotek transferowych. Jeszcze na początku słyszał zapewnienia trenera Davida Blatta, że Cavs nie zamierzają go oddawać, ale później z każdym kolejnym dniem coraz głośniej było, że jego nazwisko jest głównym elementem wymiany Kevina Love’a.

Brutalne realia NBA szybko go dopadły, a co gorsze, nie może on schować się przed dziennikarzami jak Love. Musi wypełniać swoje obowiązki debiutanta i jest cały czas wystawiony na ostrzał mediów, najpierw biorąc udział w Summer League, a teraz podczas zgrupowania rookies w Nowym Jorku, które otwierała sesja zdjęciowa, zamieniona później na konkurs wsadów. To byłaby trudna sytuacja dla każdego zawodnika, a tym bardziej dla 19-latka, który dopiero przyszedł do ligi.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKontuzja George’a przywróciła dyskusję o udziale gwiazd NBA w międzynarodowych turniejach
Następny artykułMagic Johnson jest hejterem

7 KOMENTARZE

  1. Czy tylko mi się wydaje, że ten trade to dla Minnesoty nowy, lepszy start? Wyobraźcie sobie s5: Rubio-LaVine-Wiggins-Bennett-Pek a na ławce Shabazz i Dieng. Myślę, że wtedy muszą szukać kolejnego trade-u, przede wszystkim Peka i całej reszty która nie pójdzie w dealu Love’a (Budinger, Barea, Brewer, Martin, Mbah a Moute, any1) i kolekcjonować kolejne assety niczym Hinkie. I wyobraźcie sobie, że za rok łapią jednego z wysoko notowanych rookies i mają naprawdę fajny core, który mogą rozwijać i co najważniejsze, potencjalnego franchise-playera w osobie Wigginsa, czego brakuje w tej chwili odbudowującym się Bostonowi czy Orlando.

    Lubię to: 0