Carmelo Anthony znowu stanął na drodze Jeremy’ego Lina

3
fot. reddit.com/r/nba
fot. reddit.com/r/nba

Carmelo Anthony spędził wczoraj sześć godzin w Houston, podczas których władze klubu i gwiazdy drużyny przekonywały go, że to jest dla niego najlepsze miejsce. Całe spotkanie było podobno bardzo udane, Dwight Howard i James Harden odbyli z nim też krótką prywatną pogawędkę, tylko Jeremy Lin nie był tym wszystkim zachwycony. Rockets postarali się, żeby jak najlepiej przywitać swojego gościa i zadbali też o szczegóły, między innymi rozkładając czerwony dywan przed wejściem do Toyota Center i umieszczając dużą grafikę z Melo w ich koszulce. Problem jednak polegał na tym, że gra on z tym samym numerem co Lin, tak więc to trochę tak jakby zabrali swojemu rozgrywającemu koszulę i oddali innemu zawodnikowi. Wiadomo, że Jeremy i tak będzie musiał zostać wytransferowany, żeby Rockets mieli miejsce na kontrakt dla Anthony’ego, ale póki co nadal jest w tej drużynie i poczuł się urażony tym jak go potraktowali.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKyle Lowry zostaje w Toronto
Następny artykułPacers dodają rzut, pozyskali CJ Milesa i Damjana Rudeza

3 KOMENTARZE

  1. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Carmelo grał z nr15, tylko w NYK jest on zastrzeżony więc wybrał 7. I wcale nie jest powiedziane, że z tym numerem chciałby grać gdzieś indziej.
    Nie jestem fanem Moreya, zdecydowanie. Gra coraz ostrzej i bezkompromisowo. W świecie NBA wszyscy próbują wydymać się nawzajem ale większość stara się chociaż zachować pozory. Morey nie i przejdzie się na tym.

    Lubię to: 0
    • Masz racje, na melo to moze i wystarczy, ale jako dobrze zapowiadajaca sie (i mloda) gwiazda nie podpisalbym z zespolem, ktory wyznaje zasade ”sorry dude, nie ma sie co obrazac”.

      Lubię to: 0
  2. Dobry Boże, naprawdę ktoś będzie chciał oglądać w jednej drużynie nieudolną podróbę Shaqa, kolesia z brodą, opuszczającego w każdej penetracji ręce, „a nuż wymuszę kolejny faul” (najbardziej wk*****jący floper w NBA, powinien przenieść swoje talenty na Bro(a)dway) i Melodrame? Zapomniałem, że jest jeszcze trener utrudniający wyrzucenie przeciwnikom piłki z za linii…

    Lubię to: 0