Nikt w Finałach nie wrócił z 1-3, ale każda seria kiedyś się kończy… LeBron: Dlaczego nie my?

19
fot. Robert Duyos / newspix.pl
fot. Robert Duyos / newspix.pl

Po pięciu meczach Finałów Wschodu w 2012, Miami Heat znaleźli się o krok od wyeliminowania. Rozpoczęli tamtą serię dwoma zwycięstwami na własnym parkiecie, ale potem trzy kolejne spotkania wygrywali Boston Celtics. LeBron James nie był wtedy jeszcze mistrzem NBA. Był najlepszym zawodnikiem na świecie, który miał na swoim koncie już trzy nagrody MVP, ale też za sobą dwa przegrane Finały. Niecały rok wcześniej oglądaliśmy jak nie był w stanie poprowadzić swojej drużyny w najważniejszym momencie i zupełnie zniknął w rywalizacji z Dallas Mavericks. W 2012 był już jednak na innym poziomie. To był jego przełomowy rok, w którym zamykał usta wszystkim krytykom. I kiedy marzenia Heat o mistrzostwie znowu zdawały się uciekać, James rozegrał jeden ze swoich najlepszych, najbardziej dominujących meczów. W Game 6 w Bostonie miał 45 punktów, z czego już 30 w pierwszej połowie, 15 zbiórek i 5 asyst. Natomiast dwa dni później zanotował 31 punktów i 12 zbiórek zapewniając swojej drużynie awans do wielkiego Finału.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułRaport: Melo skłania się ku odejściu
Następny artykułDniówka: Tego jeszcze nie było

19 KOMENTARZE

  1. Pewnie, że wszystko jest możliwe. Czy SAS mogą zagrać słabiej? Mogą. Czy w Miami co najmniej 4 gości może zagrać radykalnie lepiej? Z tym będzie już trudniej. A to chyba są warunki aby zmienić jeszcze losy tej serii.
    A LeBron jak zechce dominować to tylko jeszcze bardziej zmarginalizuje swoich kolegów. Nie w ilości jego punktów jest problem.

    Lubię to: 0
  2. Panowie, oglądałem wszystkie mecze i to co teraz powiem będzie szokujące. IMO dzisiaj jest idealna okazja, żeby zarobić. Widziałem wszystkie mecze tych finałów i nie wierzę, że Spurs zagrają znów tak perfekcyjnie. To były dwa mecze, gdzie wszystko im wychodziło. Każde podanie, zasłona czy rotacja. Wiem, że jest to obecnie najlepsza drużyna koszykówki na świecie, ale imo nie powtórzą takiego wyczynu w 3. kolejnym meczu. Jak do tej pory każdy zawodnik dał z siebie 100% team effort. W game5 ktoś się wyłamie, ktoś po prostu musi zagrać słabiej. Ktoś przejdzie obok meczu.
    Co do Heat to nie wierzę w koniec serii 1-4. Nie, mają najlepszego zawodnika na świecie, który jak wyżej napisał pan Adam, nie spala się w meczach po presją. W miami już gorzej być nie może. Na rozgrywających nie liczę, za to liczę, że Wade pokaże się do gry. W tamtym roku po blowoucie w game3 pojawił się w game4 i był game-changerem. Z tymi kolanami jest źle, ale w game1 zaliczył dobry mecz, więc śmiem twierdzić, że razem z Jamesem zagra dzisiaj na wysokim poziomie. Plus miał ten jeden dzien więcej na odpoczynek niż przed game4. Wierzę też, że Riley + Spo znajdą sposób na Diawa, który nie będzie już kryty przez Wade’a i ball movemant zostanie trochę ograniczony.
    Mam nadzieję, że się mylę bo kibicuje Spurs i bardzo rozczarowała mnie zeszłoroczna porażka, lecz wydaję mi się, że można zarobić dzisiaj na Heat. Artykuł wyżej tylko potwierdza moje wypociny

    Lubię to: 0
  3. To coś na zasadzie:

    „hej Spurs, macie 2-0 z Thunder, wyglądacie jak kandydat do sweepu”
    „hej Thunder, doprowadziliście do remisu, z Ibaką mordujecie Ostrogi”
    „hej Heat, wywieźliście z San Antonio jeden mecz, now finish them!”
    „hej Spurs, 3-1 po meczach w AAA, co może pójść nie tak?”

    Finały są daleeeeko od zakończenia mimo, że chcę ukoronowania Duncana już dziś.

    Lubię to: 0
  4. Jestem hejterem Jamesa i strasznie go nie lubię, ale naprawdę mi zaimponował swoim podejściem- co innego miał niby powiedzieć? Przegramy dzisiaj i zaczynamy wakacje?
    Podoba mi się, że jest pewny siebie i wiem, że dzisiaj da z siebie wszystko na parkiecie.
    Mimo wszystko liczę, że Timmy dzisiaj podniesie puchar ;)

    Lubię to: 0
  5. A ja wam mówię że to już koniec! Spurs zrobią wszystko by dziś wygrać bo wiedzą że wtedy znów będą nerwy w 7 meczu…James i spółka powalczą na pewno ale w końcu to Spurs skończą na 4-1…liczę na MVP dla Leonarda bo Parker i Duncan byli trochę słabsi niż Kawhi…

    Lubię to: 0
  6. Obstawiałem 4-2 dla Miami, im też kibicuję w tej serii. Natomiast po tym co zobaczyłem w meczu nr 3 sprawiło, że zupełnie olałem mecz 4.

    Heat wyglądali tragicznie, a krzyczenie i rozkładanie rąk do sędziów zamiast ruszanie sprintem dup do obrony doprowadzało mnie do szału.

    Wadę, lubiłem go przez lata, ale chłop starzeje się gorzej niż Shaq, a momentami w obronie wygląda jakby musiał więcej masy od niego dźwigać. Ray Allen wygląda przy nim tak żywo jak jurny nastolatek przy grobie pradziadka.

    Chris Bosh powrócił do swojego alter ego znanego nam jako The Chill.

    Mario Chalmers zaraził się syndromem hibberta.

    Nawet Spo stał się jakiś brooksowato zachowawczy.

    Nie lubię nikogo w Spurs, nie lubię tej organizacji, ale za to co grają Heat powinni ich dzisiaj ukatrupić. Niech kończą tą serię bo oglądanie Miami boli…

    Lubię to: 0
  7. Mysle, ze Heat urwie jeszcze ten jeden mecz. Spurs na pewno beda chcieli konczyc juz serie, ale i Heat beda zmotywowani elimination game. Jesli ktos ma sie pokazac do gry to zdecydowanie Mario C (WTF?) i Wade. Heat grajacy lepiej sprawia, ze Spurs musieliby zagrac na poziomie G3 a jak pisal ktos wyzej – moze akurat przyjsc slabszy dzien. Bookowie daja 3:1 dla Spurs, tak jak w ost mecz na Heat.

    Pozdrawiam

    Lubię to: 0
  8. Nie ma co myśleć o tym, żeby doprowadzić do g7.
    Liczy się tylko i wyłącznie ten jeden dzisiejszy mecz.
    Heat muszą wyjść na pełnej k..wie, plus defensywa. Zbieramy, bronimy i atakujemy, a nie jakimś truchcikiem do przodu i jumperek z przypadkowej pozycji.
    Wadea kolana odpoczęły jeden dzień dłużej. Miejmy nadzieję, że będą tego jakieś efekty. James dziś powinien te 35-40pkt rzucić. Jak będzie miał te 10as. jak ktoś pisał wyżej, to dobrze, gdyż będzie to znaczyło, że inni kończyli akcje skutecznie po jego podaniach.
    Heat grają w tym meczu, by zachować twarz.
    We still believe!
    Go Heat!

    Lubię to: 0