Finały NBA: Miami Heat nie przegrywają dwa razy (z rzędu), po prostu nie i nie. 35 punktów i dominacja King Jamesa

23
fot. newspix.pl
fot. newspix.pl

Zabawne jak czasy się zmieniły. LeBron James, krytykowany w przeszłości za swoją grę w crunchtime, odsądzany od czci i wiary, na przestrzeni swoich sezonów w Miami Heat samodzielnie zmienił zdanie co najmniej kilku osób na temat tego czym jest najlepszy rzut w końcówkach spotkań.

Heroiczne post-jordanowskie popisy kolejnego pokolenia graczy, przy wsparciu większości analityków, zamienione zostały w poszukiwanie najlepszego rzutu. Ten sezon w wykonaniu Heat przypomina też porzuconym dzieciom Hollingera, nam, o temacie nr 1 esejów naszego mistrza – o 50-procentowym znaczeniu tego drugiego elementu gry w crunchtime – obrony.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułSaunders gra twardo, Rubio wkracza do akcji, Suns kuszą
Następny artykułLeBron znowu zaufał Boshowi, który odegrał kluczową rolę na finiszu Game 2

23 KOMENTARZE

  1. Defensywa Heat w koncowce byla naprawdę swietna. Spurs beda dlugo analizowali video. Dobry mecz, oby seria trwala jak najdluzej. Czy tylko mnie Wade strasznie, mowiac delikatnie,wkurza swoim flopowaniem i tymi durnymi pompkami? Nawet van gundy się poirytowal. Powinien byc wprowadzony flagrant za flop. Szybkie review i koniec;-)

    Lubię to: 0
  2. Wiem, że to jeden mecz (z drugiej strony spójrzmy na statsy efektywności w calych PO), ale na serio – LBJ wciąż jest niekwestionowanym królem, i z całym szacunkiem dla jego bajecznych umiejętności – KD nie jest wcale tak bardzo blisko

    Lubię to: 0
  3. Mi zaimponowała sytuacja z czwartej kwarty, gdy Miami w jednej akcji w swoim starym stylu zrobili pułapkę przy pick’n’rollu na Tonym Parkerze (o ile dobrze pamiętam) – reakcja San Antonio była bajeczna, trzy szybkie passy i trójka z rogu Patty Millsa (niestety, chybiona). Widać, że bardzo dużo czasu spędzili na wypracowaniu wyjścia z takich sytuacji i jak to Pop – opanowali to perfekcyjnie (poza egzekucją :)).

    Heh i pisze to fan Miami. Oby było 7 meczów!

    Lubię to: 0
  4. KD jest blisko skillem, ale jesli chodzi o tworzenie 'kultury gry’ w drużynie to James ewidentnie wprowadzil Heat na mistrzowski poziom. Dobrze, ze jego kariera rozwija sie w taki sposob, lideruje heat i robi to w calkiem niezlym stylu. Pompki Wade a – ehh… Koncz Waść…

    Lubię to: 0
    • prawda, ale z drugiej strony, z niektórymi potworami się jeszcze Król James nie mierzył.. To się pewnie nigdy nie stanie, ale chciałbym zobaczyć, jak Bronek uczy kultury gry Russella :-)

      Lubię to: 0
  5. Flop całkiem zgrabny, ale może biorąc pod uwagę korzenie Manu (o ile dobrze pamiętam i rzeczywiście był to on), może było to śmiertelne muśnięcie czoła sekretną techniką luchadorską :P
    W każdym razie Argentyńczyk pobity własną bronią ;)

    A co do pompek na okrągło, to niestety wyglądało to, jakby nic więcej nie mógł, co jest niepokojącym sygnałem względem stanu kolana :(

    W temacie samego wpisu:

    „To dopiero początek serii, jednak sposób w jaki zakończył się mecz nr 2 przypomniał tylko Spurs z kim dokładnie się mierzą. Nie przebierając w słowach – upokorzył ich i ze spuszczonymi głowami odesłał do szatni. Giganci crunchtime, Miami Heat.”
    Mnie osobiście wynik meczu bardzo cieszy, ale biorąc pod uwagę, że spotkanie na ostrzu noża zakończyło się różnicą 5 punktów (bo niekontestowanego buzzera Manu nie liczę), to narracja iście tabloidowa Panie Macieju. Normalnie można wnioskować, że ich tam Heat z ziemią zrównali. A wystarczyło, że Duncan złapałby to podanie i zaczęłaby się nerwówka.

    Lubię to: 0
    • To jest gdybanie, tak jak co by było gdyby LBJa nie złapał skurcz, kto wie, może było 2-0 dla Heat lub gdyby nie Duncan 2-0 dla Spurs.

      Jest natomiast 1-1 i tego należało spodziewać się po pierwszych dwóch meczach tej serii. Miami swój plan wykonało, zniwelowało przewagę parkietu, teraz to Spurs są pod presją wygranej w Miami, nie wątpię, że przyjdą gotowi już w game 3, choć prywatnie chciałbym wierzyć, że po powrocie do San Antonio będzie już 3-1 dla Heat.

      Lubię to: 0
      • Gdybać sobie można, natomiast względem tego jak wyglądała końcówka (i z resztą cały mecz) pisanie w sprawie tego spotkania, że Spurs zostali upokorzeni i ze spuszczonymi głowami zeszli do szatni, upomnieni z kim się mierzą jest mooocno na wyrost. I piszę to jako kibic Miami.

        Go Heat!

        Lubię to: 0
        • Spurs bardzo długo prowadzili, minimalnie,ale zawsze. Na samym końcu mogli kilka razy Miami dobić,ale nie trafili 4 kolejnych wolnych, Duncan miał łatwo stratę i strasznie to zawalili. Po meczu Spurs niemalże biegiem udali się do szatni,a jak zobaczyłem minę Duncana, który właśnie schodził ze spuszczoną głową to dokładnie o tym samym pomyślałem. Widać było żal i upokorzenie,że tak spaprali końcówkę bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Bo paradoksalnie ten mecz to był większy must win dla Spurs niż Miami, oni to doskonale wiedzieli.

          Lubię to: 0
  6. Świetny mecz. Po pierwszej kwarcie miałem wrażenie,że LBJ w końcu przejmie mecz i się nie myliłem ;) Szkoda Wade’a bo wygląda jak cień mojego ulubionego gracza… Za to Bosh był dziś on fire, a ten wsad palce lizać!
    Już nie mogę się doczekać kolejnego meczu, ciekawi mnie co wymyśli Pop :) Bo on nie jest Brooksem, nie będzie grał swojego i liczył,że akurat tym razem LBJ będzie pudłował… ;)

    Lubię to: 0
  7. Mecz świetny i miło się oglądało. Oby dwie drużyny zasłużyły na finały. A to co wyprawiał Lebron to majstersztyk. Duncan natomiast pokazał jak się zbiera i dobija bez kosmicznego wyskoku, zbierając w 1 połowie piłki i ośmieszając Birdmena.

    Lubię to: 0
    • Jak na Birdmana patrzę to kojarzy mi się ze starym ekscentrycznym dziadkiem, który na parę lat zaszył się w głuszy,a teraz wyszedł i jeszcze się nie rozchodził, był jeszcze taki zgarbiony, wszystko go bolało i bardzo brakowało mu kija do podpierania :P

      Lubię to: 0
  8. Chyba kolega Venom inny mecz oglądał. Ja tam widziałem w pierwszej kwarcie lepsze SA, w drugiej Heat, a potem do końca to już równo w zakresie +/- 5 punktów dla obu drużyn.

    Lubię to: 0
    • Nie zgadzam się z oceną Wade’a.Każdy kto gra w koszykówkę wie jak działa odruch bezwarunkowy ciała przy agresywnej obronie w okolicach oczu-głowy zawodnika.Reakcja była czysto instynktowna.Zawodnik nie może ponosić konsekwencji za to jak zareagują sędziowie. To jest jak w wielu sytuacjach meczowych-był faul czy nie,było dotknięcie czy nie?
      Ocena gry samego zawodnika też wydaje mi się niesprawiedliwa.On zawsze dostosowuję zaangażowanie ofensywne do potrzeb zespołu.Jego ruch i wyczucie chwili znalezienia się w danym miejscu jest znakomita.Gdzie był obrońca Spurs w ostatniej ofensywnej akcji Miami.Dodatkowo Wade jest często głównym mózgiem rotującej obrony Miami.

      Lubię to: 0