Kevin Durant nie tylko odebrał nagrodę MVP, był też MVP podczas swojego przemówienia

19
fot. NBA LP
fot. NBA TV

Od dawna było już wiadomo, że w tym sezonie MVP może zostać tylko Kevin Durant. To był jego rok. Musiał wziąć na siebie większy ciężar prowadzenia drużyny pod nieobecność Russella Westbrooka i stanął na wysokości zadania. Po raz kolejny udowodnił nam jak fantastycznym jest zawodnikiem i liderem. Mimo że przez długi czas Thunder grali osłabieni, ostatecznie byli drugą najlepszą drużyną ligi w sezonie zasadniczym.

KD miał wiele niesamowitych występów, w których samodzielnie przejmował mecz i zapewniał zwycięstwa. Miał wiele rzucanych z zimną krwią game-winnerów. Miał imponującą serię 41 meczów z rzędu z co najmniej 25 punktami na swoim koncie, pobijając rekord Michaela Jordana. Po raz czwarty w ciągu ostatnich pięciu lat był najlepszym strzelcem ligi. Ale też miał najwyższą w karierze średnią asyst i został dopiero trzecim zawodnikiem, który w ciągu ostatnich 40 lat zanotował statystyki na poziomie co najmniej 30 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułTrudny matchup? Heat łatwo poradzili sobie z Nets na otwarcie serii
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (79): Gdzie Twój dom Telemaćku?

19 KOMENTARZE

  1. Doskonała przemowa i myślę, że to też może świadomy zabieg Duranta, żeby dodatkowo zmobilizować, scementować chłopaków na dalszą część walki z LAC, bo choć pewnie są jednością w szatni itd. to taki publiczny szczery, osobisty występ to takie wezwanie każdego po imieniu do podjęcia wyzwania i pokazanie, że każdy jest ważny i myślę, że motywacja i poświęcenie będzie +100 w następnych meczach.

    Lubię to: 0
  2. Kuźwa… może wreszcie ktoś zauważy że nieobecność Westbrooka nie była wcale „osłabieniem drużyny”. Śmiem sądzić że to właśnie „dzięki niemu” i jego obecności w PO, OKC odpadnie w drugiej rundzie!

    Lubię to: 0
  3. Wow… szacunek. Też uważam, że Durant wykorzystał okazje żeby trochę podbudować zespół.. i bardzo dobrze, jest liderem i właśnie takie rzeczy powinien robić.

    Lubię to: 0
  4. Durant buduje sobie pomnik cegiełka po cegiełce. To że już go „wybudował” w Oklahomie to wiadomo ale buduje go sobie w oczach wszystkich ludzi związanych z NBA! Szacun!

    Lubię to: 0
  5. Pozer, gładkousty tandeciarz chwytający się tanich krasomówczych sztuczek i nawet w sumie za dobrze nie gra w ten cały basket. Much ado about nothing. A do tego wszystkiego jakaś alergia ściska mi gardło, echhhh…

    (chlip, chlip)

    Lubię to: 0
  6. poza parkietem już przebił LBJ na długie lata (na zawsze?), w grze w tym roku po raz pierwszy z długiej serii swoich zwycięstw (ta jest przed nim, choć w tych PO nie będzie łatwo)

    Lubię to: 0
  7. Czy tylko ja nie zachwycam się tą wypowiedzią? Jest wyjątkowa przez to, że się wzruszył, ale poza tym to każdy MVP docenia swoją drużynę. Jedynie wzmianka o mamie godna podziwu.

    Lubię to: 0
  8. Ja się rozbeczałem, 30stka na karku ale ugjąłem się. „We want to win championship” – w razie ziszczenia deklaracji to dopiero byłaby romantyczna wizja NBA i wieczny highlight. Można pomarzyć. Jak to powiedział KG: „ANYTHING IS POSSIBLE!”

    Lubię to: 0
  9. kozacko. Nie wiedzialem ze az tak niesamowity jest Durant. Nie ogladam OKC i nie jestem jej fanem, ale po takim przemowieniu sercem bedzie sie za nimi. Te przemowienie fajnie oddaje klimat jak duzo pracy koniecznie trzeba poswiecic aby osiagnac przyzwoity poziom, a co dopiero poziom MVP. Moze sie wydawac ze jest tylko talent, reszta samo przyjdzie, ale tak naprawde wiekszosc z nas przy takim poziomie talentu co Durant nie doszloby w polowie do tego co on osiagnal. Tytan pracy.

    Lubię to: 0