Sezon na Finiszu: LeBron jest nadCzłowiekiem, Heat pokazali mistrzowski styl w blowoucie na Pacers

10
fot. NBA League Pass
fot. NBA League Pass

Wciąż niedoceniany. LeBron James już od blisko dekady przynajmniej raz w tygodniu rozgrywa mecz, który przyćmiewa najlepsze mecze w życiu zawodników, którzy przychodzą do ligi i z niej odchodzą. Pamiętamy te ich mecze, ale ledwo ledwo. Tak jak za pięć lat od teraz ktoś zapyta się Ciebie „Czy pamiętasz jak Corey Brewer rzucił 51 punktów?”.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułSezon na Finiszu: Spurs numerem jeden całej NBA. Suns spadli na dziewiątkę
Następny artykułCorey Brewer zdobył 51 punktów w meczu NBA

10 KOMENTARZE

  1. Ja się tylko zastanawiam co będzie jeśli Wade nie odpali w playoffach… Czy James sam da radę pociągnąć jeszcze jeden run do finałów po tym jak go właśnie zajeżdżają przez prawie 40 minut w meczu? Byłoby śmiesznie jeśli odpadliby w drugiej rundzie z Bulls albo Nets.

    Lubię to: 0
  2. Czy to był naprawdę dobry mecz Miami? Po tym jak zrobili run na początku drugiej połowy na przełomie kwart zaliczyli 7-8 minut bez punktów z gry bodaj. To nie do końca tak,że Heat byli tacy dobrzy co raczej Indiana w drugiej połowie wyszła jakby do meczu z 76ers. To jest prywatna extra liga dla Indiany w tym momencie.

    Lubię to: 0
    • Miami zagrało niezły mecz, ale stać ich na więcej i pokażą to w Playoffs. Indiana natomiast jest nieziemsko słaba w tym momencie. Poza kilkoma niezłymi fragmentami, kiedy piłka chodziła dość dobrze i atak wyglądał nienajgorzej, ich gra zupełnie się nie klei a decyzje Vogela nie poprawiają sytuacji. Z taka grą Pacers mogą mieć problem z przejściem 1 rundy, a czasu na poprawę gry już nie mają.

      Lubię to: 0
    • To był bardzo dobry mecz w wykonaniu Heat. Druga połowa po bronionej stronie parkietu – wow. I nie 7-8, tylko nieco ponad 4 minuty na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, gdy dystans punktowy był dość spory i pojawił się element rozluźnienia. Heat mieli więcej zbiórek (40-31), o 6 więcej na atakowanej desce (11-5), dwa razy więcej przechwytów (10-5) i 7 strat mniej (9-16). Ponadto o 11 punktów więcej z kontr (18-7) i 18 więcej z „pomalowanego” (44-26). Tak, oglądałem mecz od początku do końca. Tak, statystki są adekwatne względem tego, co działo się na boisku.

      Lubię to: 0
  3. „Jest jednak jeszcze jedna liczba. 27 – tyle meczów opuścił w tym sezonie Dwyane Wade i pomimo tego tabela u góry Wschodu wygląda następująco 54-25 Miami, 54-26 Indiana”
    Po historii LBJ z Cavs, dziwię się, że jesteś zaskoczony.

    Lubię to: 0
    • Ale że niby co?James w pojedynkę ich tam na to pierwsze miejsce wyniósł?To, że Heat są dziś numerem jeden to bardziej zasługa Indiany i reszty słabych teamów na Wschodzie niż wypadkowa siły Miami.Przecież Pacers po zapaści o której będzie się mówić przez kolejne dekady, oddali to co praktycznie nie mogło im wypaść z rąk a reszta drużyn z bilansem flirtującym około 0.500 bądź minusowym przez pierwsze 3 miesiące już na starcie sezonu pogrzebała szanse na miejsca 1-2.Gdyby do rozegrania został jeszcze z miesiąc sezonu regularnego to całkiem możliwe, że Indiana spadłaby na 3 albo 4 miejsce.Jeśli Heat od czasu 61 punktów LeBrona w Charlotte zaliczyli bilans 11-11 i mimo wszystko byli w stanie odrobić 4 mecze straty to to chyba samo mówi za siebie.

      Lubię to: 0
      • To był najprostszy komunikat, tak zrozumiały, że jestem mega zdziwiony jak można wyciągnąć, aż tak zabawne wnioski:) Pamiętaj, że „gdyby” jest średnim argumentem.
        W pojedynkę to może podrapać się po szóstym palcu, bardziej mi chodziło, że James z gorszym teamem i gorszym coachem na mocniejszym wschodzie z ówczesnymi mistrzami w postaci C’s czy sięgając jeszcze bardziej w prehistorię Pistons oraz solidnymi w tym czasie Magic i Heat nie wypadł od 2005 z top four, baa.. dodatkowo w sezonach bodaj 08/09 i 09/10 z takimi kocmołuchami jak West, Hickson, Parker czy Mo wygrywał regular season w całej, pardon – CAŁEJ lidze. Nie wspominając o finale 07 z Drew Goodnem i Larrym Hughesem.
        Czy James sam wygrywa? Nie, on tworzy team w okół którego, Ty czy ja również wyglądaliby solidnie – zarówno w ataku jak i w obronie. To jest Jego moc, jako Jego teammate stajesz się lepszym koszykarzami.

        Lubię to: 0
        • Ale ja nie gdybam tylko stwierdzam fakt, tracisz do pierwszej drużyny 4 mecze, wygrywasz 11 z 22 spotkań a mimo to wyprzedzasz lidera.Naprawdę czy to zasługa Jamesa i świetnej gry Heat że objęli 1 seed?Stworzył team wokół siebie?Spoko tylko czemu ten team nie wygrywa za niego meczy w pogoni za pierwszym miejscem?To Pacers przegrali numer 1 a nie Heat go zdobyli, takie są fakty i nie ma tutaj nic z gdybania.Spurs żeby objąć prowadzenie na Zachodzie potrzebowali wygrać 20 z 22 ostatnich spotkań a mimo to ich przewaga nad OKC wcale nie jest imponująca.Jednocześnie Oklahoma, która wygrała z 20 ostatnich meczy 14, do końca czuła oddech Clippers na plecach, którzy w marcu i kwietniu zanotowali bilans 15-4.To jest prawdziwe wyzwanie, utrzymać miejsce w takiej rywalizacji a nie opowiadanie baśni o mchu i paproci notując 50% zwycięstw i przekonując o wielkości pojedynczego gracza.
          Ciekawe jest też to że ilekroć ktoś chce podkreślić wielkość LeBrona to przypomina jego sezony w Cleveland a jednocześnie wiele z tych samych osób do dziś sezony zasadnicze Spurs traktuje z pobłażaniem.Na zasadzie „co z tego że mają pierwsze miejsce jak pewnie znów przegrają w 1 albo 2 rundzie”.Tak mówiono w zeszłym roku przed playoffs, tak samo traktuje się ich w tym roku.Tymczasem to ponoć James potrafi uczynić wszystkich lepszym i z gówna kręci baty a po czasie okazywało się, że dostawali w konfrontacji o stawkę, wpierdol.Przypominam zatem, że niejaki Dwight Howard który dziś funkcjonuje w świadomości jako loser i quitter dysponując składem opartym o Nelsona, Turkoglu czy Pietrusa tez docierał do Finałów czy to Konferencji czy Ligi pokonując m.in Jamesa.Że Dirk Nowitzki przez lata wchodził do playoffs nie dysponując żadną pomocą i wygrał mistrzostwo z gościami którzy dziś albo są na emeryturze albo pełnią role graczy zadaniowych bijąc przy tym LeBrona i 2 innych potencjalnych HoF w jego teamie.

          Lubię to: 0
          • Ja o jagodach, a Ty o rzodkiewkach. Smacznego.

            Lubię to: 0