Nowojorskie impresje 711… czyli ciche BeKNięcie z drugiej strony rzeki…

6
fot. AP / grafika własna

Dzień się już nachylił a ja ciągle utkwiony w płukaniu żwirku (ten idiota św. Mikołaj przyniósł dzieciom akwarium). Moja rozprawka o meczu o tytuł nienajgorszej drużyny Miasta (Wschodu? Ligi?) utkwiła w tzw. limbo. Nie potrafię znaleźć słów, które wyraziłyby to, było udziałem oczu. Jestem jak ogłuszony.

BKN zmierzają ku wielkiemu nigdzie. Najdroższa drużyna w historii, sklecona na osiągniecie sukcesu, mająca przyćmić rozmachem okazuje się jednym wielkim składowiskiem złomu i odpadu biologicznego. Draft picki rozdane jak choinkowe prezenty. Szanse na zrobienie praktycznego czegoś z kontraktem Joe Johnsona bliskie zeru. Brzmi znajomo? A miała być wielka rywalizacja. Jest upodlenie oglądających.

BKN już się nie podniosą. Nie wydźwigną z bagna ruchowej atrofii. Nie ma życia. Jest totalny rozkład. Umieranie w błocie. Wygląda to jak śmierć Atraxa (przyznaję płakałem). Co by musiało się zdarzyć?

Żal mi tych wszystkich, którzy naiwnie przenieśli swoje serca na drugą stronę rzeki Hudson. Do Indiany nie było bliżej?

K. Garnett

Nie przesadza się starych drzew? Po raz pierwszy patrząc na K. Garnetta miałem wrażenie – zmęczony starzec. Człowiek, który przeżył już swoje życie i teraz czeka tylko na ostatnie tchnienie. Za słaby by żyć, zbyt młody by umrzeć. To prawda wszedł jeszcze całkiem żwawo z uniesionymi rękami na Wezuwiusza, za co ten bluznął lawą przekleństw i za to został ekskomunikowany na ławkę. Ale po za tym incydentem, który miał bardziej charakter humorystyczno – perwersyjny to gdzie był człowiek na widok którego gięły się przęsła mostów i psy zaczynały miałczeć? Odszedł. Zostawił nas sierotami. Nie znoszę tego w karierach wielkich graczy. Patrzeć jak staczają się w niebyt. Historia człowieka. Sportowca. Mistrza, którego pożera czas. Ciężko z tym żyć.

Czy KG może jeszcze wykrzesać coś więcej iskrę?

A czy może wczorajsze spotkanie nie jest de facto jedną wielką laudacją dla D. Ainge’a. Wycisnął z tych słojów naprawdę ostatnie żywiczne soki, doszedł już do próchna i opchnął ten dendrologiczny odpad po taniości tam gdzie sny o potędze Matuszki Rassiji. Nie dostał wiele w zamian, ale odpiłował gałąź, która była już sucha i nie mogła wydać owocu. Dobry ogrodnik. Przytomny w ocenie, choć bezwzględny dla historii. Zawodnicy odchodzą. Organizacja trwa. 

Zdrowy D. Williams?

Maciek powiedziałby niech wróci ten z wiosny 2013. Tylko, czy to nie zaczyna być ligowe powiedzonko – „zdrowy jak D-Will”? Taki białomurzyński oksymoron? UTH była za daleko, NJN zbyt prostaccy bym kiedykolwiek miał szansę skonfrontować się z jego talentem. Docenić go. Zrozumieć. On jest tak dobry jak o nim się mówi czy to tylko propaganda mormonów? Nurtuje mnie czasem pytanie, czy gdyby NYK wiedzieli, że Deron jest na stole przedoperacyjnym (jego trade poprzedza transfer Melo o jeden dzień) to coś by zmienili? Właśnie. Czy wiedzieli? Czy też to był Melo i tylko Melo (I love James Dolan). Taka historia nigdy głośno niepowiedziana. A UTH wzięli przecież wtedy w zamian chłopaka, który nadal jest jak ten rycerz, co śpi w czeluściach Giewontu (który być może nigdy się nie obudzi), łasicopodobnego Devina Harrisa i maszynę do odsalania wody (to podobno był deal breaker). Może UTH połasiliby się tylko na babcię Ill-Willa, omc ASG R. Feltona i Empire State Building (przy T. Mozgovie to to była przecież była realna opcja)? Nie dowiemy się. Szkoda. STAT w primie i D. Will? Pewnie wyższe miejsce na grzędzie PO– bo Melo i Amare jak wiemy błyśli światłem odbitym w ciemni i skazali się na BOS. Gdyby byli wyżej. Tak gdybam Wierzący. Tak ino se gdybam. Just teasing you.

B. Lopez

Nie może mi przejść przez gardło – Brook Lopez najbardziej ofensywnie ułożonym centrem NBA. Takim do pokazywania na wystawie psów rasowych. Wzorzec pudla. Od którego odrysowuje się już tylko karykaturę jego brata. To trudna refleksja. Pełna wewnętrznego cierpienia. Czy jest już tak źle? Czy zawodnik o motoryce Gamorreanina to jest najbardziej wysublimowana stylistyka baletu Teatru Balszoj na parkietach NBA. To poraża. Prawda jest taka, że jeżeli on się rozłoży na części pierwsze (a przecież ma takie tendencje do wjeżdżania na kanał) to BKN zawalczy o tytuł Titanica roku.

J. Kidd

J. Kidd sobie nie radzi. To są fakty. Wyrzucił L. Franka i przejął na wątłe plecy całą odpowiedzialność jak to powiedział, „za brand” (nie brandy). Kidd wszedł już na stratosferę korporacyjnej gadki. Oderwał się od siebie i teraz zabawia się darem bilokacji. Następna jest już tylko wspólna prycza z Chodorkowskim. On potrzebuje czapki. Może trener Piechniczek, Strejlau i Łazarek? Grupa potrafiąca doradzić przedpotopową myślą? Bo Brooklyn zalała bezideowość. Na sypanie wałów jest już za późno. Za wcześnie Jason został okrętem sterem i wiatrem.. Brak warsztatu, umiejętności – może autorytetu? Większość z zawodników, jeszcze nie dawno lała go po łapskach. To nie budzi dystansu, respektu. Uderzyłem Cię wtedy teraz też może mi się udać. Słaby punkt wyjścia.

P. Pierce

Jestem ciekaw gdzie skończy po tym sezonie? Bo przecież, ktoś go przytuli na 20 min. z ławki. Jakiś contender. MIA? BOS odrodzi się po raz trzeci? To brzmi jak wskrzeszenie Voldemorta. Zbyt straszne by myśleć o tym bez pampersa. Gdzie jest Barry Trotter?

A NYK? W Mieście Euforia/Tragedia jest już hype. Balon sflaczały złapał ze dwie atmosfery wdmuchnięte na szybko. Niektórym się wydaje, że od tej pory zaczynamy liczyć 10 zwycięstw z rzędu i marsz w stronę (nieuchronnego) przecież czempionatu. Przepraszam, że stopuję, ale nie. Ten mecz był zwycięstwem nad zespołem, który się położył i pokazał podbrzusze, merdając ogonem. NYK po raz pierwszy w tym sezonie zapalili za trzy. 16 na 27 to jest prawie jak Howard z wolych. Ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę. Melo oddawał piłkę, czym prawie przyćmił w newsach śmierć N. Mandeli, A. Bargnani okazał się bardzo mocny w gębie i tylko dzięki lingwistycznemu talentowi J. Crawforda udało nam się odszyfrować hieroglify włoskiego języka ulicy, I. Shumpert jakoby się przełamał, ale chyba opłatkiem – nie róbmy z pięciu trójek zmartwychwstania w Adwencie. Start do Blatche’a uważam, że objaw objaw totalnego szaleństwa. J.R. Smith był wyważony w formie i treści jak felga w cinquecento po zmianie opon na zimowe, T. Hardaway Jr. miał tzw. objawienia mocy, które bardziej były erupcją chaosu i stanów totalnego braku kontroli, niż przemyślaną taktyką procesową. Gra na aferę. Na „wpadnie” a potem zobaczymy co będzie.  STAT miał występ roku (J. Johnson ciągle popuszcza) i szczerze mówiąc boję się, że zyskał legitymację do kierowania następnych żądań w stronę kolegów i kierownictwa klubu – np. o kolejkę Piko H0. Reszta Knicksów była epizodem w historii meczu. 30 punktów przewagi oczywiście kładzie na kolana. Nawet najbardziej krnąbrnych. Klękajcie narody. Ale żeby z tego spotkania budować coś więcej niż miraże zamków na piasku? Spokojnie. Niewierzący pokażcie ilu nas jest niedowiarków.

NYK mają ciężko. Grają, co prawda z zespołami, które stanowią jedną wielką krwawiącą raną na sercach ich kibiców, ale to będzie 7 spotkań w 10 dni. Chce zobaczyć Melo grającego 40+. On może po tej spartakiadzie wyglądać, jak 40+. STAT-a widzę pod kroplówką. Jak mówi, że po ASG to on wszystkim pokaże. Kawałek schabu. Bez kości. Ale koszernego.

0
Poprzedni artykułNasze nagrody za pierwszy kwartał sezonu 2013/14
Następny artykułKyle Korver trafił za 3 w 90 meczu z rzędu i pobił rekord Dany Barrosa

6 KOMENTARZE

  1. Cały tekst trudno było mi ogarnąć z powodu wielu aluzji, nawiązań, porównań, przenośni i cytatów, ale teksty „Ten mecz był zwycięstwem nad zespołem, który się położył i pokazał podbrzusze, merdając ogonem.” i „J. Johnson ciągle popuszcza” są tak obrazowe i wyszukane, że rozbawiły mnie do łez, więc musiałem napisać ten komentarz. Pozdrawiam Autora!

    Lubię to: 0
  2. He he zNYKajacy cholerniku musiales to zrobic!Usmialem sie do zywych lez budzac przy tym zone i dostajac od niej niezle pater noster:)
    Bede smial sie chyba jeszcze z godzine:)

    Lubię to: 0
  3. Jestem z natury łagodny dla Ciebie drogi Znykający ( może dlatego że wciąz jestem ci winien jedno wino) ale jeśli ten śpiący rycerz to Favors to polecam w wolnej chwili obejrzać ostatni mecz z Pacers gdzie Hibbert był długimi momentami totalnie bezradny przy Derricku. W końcu po 3 latach dotarło do Corbina że Favors to center i rim protector a nie żaden PF.
    Co do samego Derona to Sloan go brał bo uznał że ma idealne ciało do stawiania zasłon co było kluczowe w systemie flexa ( ale kto wie czy mu czasem nie zniszczyło zdrowia jak widać Stockton był tylko jeden) i nie nie było opcji aby Knicks oddali ten pakiet za Derona – to raczej Jazz uznało że żadna Derono Drama im niepotrzebna i skoro Nets zostali olani a mają gotowy pakiet to jeden telefon ( Deronowi nawet zapomnieli powiedzieć że go oddali o czym dowiedział się z internetu pewnie z Yahoo) .
    A sam mecz no cóż Nets to najgorsza obrona tej ligi i właściwie każdy przy nich teraz wyglada jak mistrz ofensywy kreacji i nie wiem czego jeszcze

    Lubię to: 0
  4. W Big Apple, Netsi zostali sprani na kwaśne jabłko. Szkoda tylko, że nie były to zapowiadane przed sezonem wielkie derby Nowego Jorku, a bój na peryferiach tabeli NBA.

    Mi roster Nets przypomina wariacje dokonaną przez jakiegoś niegdysiejszego fana NBA, który po kilka latach nieoglądania ligi dorwał sobie najnowszą wersje NBA 2k14 i zaczął klecić skład. Zmontował sobie ekipę ze znajomych sobie nazwisk (wszak jeszcze ostatnio byli gwiazdami!), zapomniawszy jednak posprawdzać rubryki „rating” i „years pro” (przede wszystkim). Są trochę jak NYK 10 lat temu – Znane i tyleż co zgrane nazwiska.

    Wschód jest właściwie tak słaby, że NYK wygra sobie następne 2-3 mecze, i znów znacznie się mówić o niedalekim PO.

    Ja na miejscu szefostwa (przy takim dalszym rozwoju sytuacji) zarządził plan zbrojenia się na rok 2015. Do tego czasu nie podpisywać tłustych umów, brać spadające kontrakty, nabory w drafcie, może jakimś cudem opchnąć Melo (względnie Chandlera). Do 2015 zejdą z puli wszystkie tłuste zobowiązania, a może uda się jakiś pick przypadkowo nabyć.

    Lubię to: 0
  5. Nie trzeba budowac spiskowgch teorii, niechwakac sie od samego pocztki moeilem, ze przy takim zestawie weteranow, kidd jako debiutant sie spali. Szkoda ze to sie oitwierdzilo ale bylo pewne na raczej 99,9%. Ciezko by mial doc czy jax a co dopiero kidd. Nie dotrwa do konca sezonu a nets nie bedzie w po. Zapamietajcie to bo Wam przypomne na koniec sezonu. Pozdrawiam

    Lubię to: 0