3-na-3: Po meczu nr 4 Finałów

8
fot. Joe Cavaretta / Newspix.pl

1. Mecz nr 4 był…

Przemek Kujawiński: …statement game Miami. Heat nie tylko odpowiedzieli zwycięstwem po porażce, jak już nas do tego przyzwyczaili, ale powrócili wreszcie do swojej budownej przez ostatniej 3 lata tożsamości. Chris Andersen nie pojawił się na boisku, Udonis Haslem zagrał przez chwilę. Wielka trójka pokazała się z najlepszej strony. Heat domykali strzelców, trapowali kozłujących, atakowali rolujących, a to wszystko na wyższym poziomie energetycznym. Erik Spoelstra uczynił silny gest zostawiając swoich najlepszych graczy do końca na parkiecie, a LeBron James punktował z półdystansu w garbage time, jakby chciał powiedzieć: Wiem, co poszło źle w poprzednich spotkaniach i jak widzicie już więcej mi się to nie przydarzy. Jeśli przed mecze numer 3 mówiłem, że wciąż nie widzieliśmy sufitu Heat, to dziś spokojnie możemy powiedzieć, że już wiemy, jak dobry może być ten zespół.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułPożegnanie z Nuggsies Basketball
Następny artykułRaport: Howard i Paul chcą grać razem

8 KOMENTARZE

  1. 1) Mecz nr 1 był powtórką z RS. To było Heat ze streaku, w pewnym momencie pedał gazu i „że co? że jak? no właśnie 5 10 15” plus.
    Tylko zamiast marnych polskich początkujących celebrytów główne role grał Wade, James i Bosh.
    Wątpię Przemysławie aby w garbage time „Erik Spoelstra uczynił silny gest zostawiając swoich najlepszych graczy do końca na parkiecie…”.
    Jest 3:55 do końca, minus 15, schodzi Duncan. Potem kolejno, Chalmers traci piłkę, Wade nie trafia, Allen fauluje Manu (+2), James nie trafia, timeout,
    Wade pudłuje, Bosh strata (1:47).
    To nie był żaden gest, to był brak pewności, że Heat już to wygrali.
    Trzymał ich bo się obawiał, że Spurs jakimś cudem wrócą:)
    Później James trafił dwa łatwe rzuty (1:30) i aby nie przedłużać pewnie tych zmian nie było.
    Widzę, że podobnie jak gadające głowy z ESPN szukasz tam jakiegoś głębokiego przekazu. Raczej go nie znajdziesz.

    2) nic tylko podpisać się pod tym co napisał zNYKający. Jedynie dodam, że gdyby Wade był zdrowy, to Heat pewnie świętowali by b2b i nie chodzi mi, żeby zrobili ze Spurs sweep.

    3) widzę, że w Waszym race to the MVP Finals Ladder spadł Daniel Richard „Danny” Green Jr. :)
    Nie żartujemy, przecież wiadomo, że jeśli wygra Heat MVP będzie LeBron, a jak Spurs to Parker, chyba, że się połamie to wtedy następny w kolejce jest Duncan:)

    Lubię to: 0
  2. To jest seria! Chyba nie było nigdy takiej, Grają drużyny z których każda potrafi z wielką łatwością wygrać +20 z palcem w d* :-)))) Nie ma faworyta, same niewiadome. Wielki finał!

    Lubię to: 0