W 2008 roku profesor ekonomii Larry Kahn z uniwersytetu Cornell opublikował pracę zatytułowaną “Dlaczego liderzy mają znaczenie? Rola wiedzy eksperckiej”. W jednej z jej części, na podstawie podejrzewam nie tak trudnych do przeprowadzenia badań, dotarł do następującego wyniku:
“W swoim pierwszym roku pracy w NBA trenerzy, który jako zawodnicy wystąpili w Meczu Gwiazd, wygrali 49.5% spotkań. Trenery-debiutanci, którzy nigdy nie zagrali w Meczu Gwiazd wygrali ze swoimi drużynami 37.6% meczów”
Chcesz czytać dalej?
Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.
Subskrybcja
Uzyskaj dostęp dopełnej treści artykułów.
A może pójdzie drogą trenerską innych wybitnych rozgrywających: Magica i Isiaha?
Jacy wybitni zawodnicy, oprócz Larry’ego Birda, byli bardzo dobrymi head coachami?
KKS Ciechocinek. Koszykówka trzeciego wieku…
Od Pistons to mi proszę z daleka :) Nie chcę, że Tłoki stały się obiektem doświadczeń pana Kidda. To zresztą byłoby z lekka nieuczciwe – Kidd dostałby angaż od razu, a inny All-Star – Patrick Ewing, który stara się o taką robotę od lat, wciąż nie ma szczęścia.
Według mnie – dla Kidda za wcześnie.
Michael Jordan może być słabym GM’em to i Kidd może być słabym coachem. Poza tym pozaboiskowe wojaże mogą mieć negatywny wpływ na posłuch u tych bardziej rozrywkowych graczy.