Spurs 4-0, no nie?

15
David Santiago / Newspix.pl

Dzięki NBA za pierwszy mecz finałów w czwartek. Pobudka o trzeciej rano, nieprzytomne oglądanie, praca, spanie, niespanie. Najbliższe 2 tygodnie będą dla mnie sentymentalną podróżą do czasów studiowania, odgrzewanych posiłków, piwa na śniadanie i rewolucyjnego cyklu biologicznego, w którym doba może mieć od 6 do 30 godzin,  w zależności od potrzeby.

To trochę paradoks, bo gdy w 2007 roku wracałem do NBA, w finałach grali Spurs i Cavaliers z LeBronem Jamesem, a ja – choć początkowo napalony na oglądanie – ostatecznie wybrałem kombinowanie, jak zaciągnąć do łóżka moją ówczesną dziewczynę. 2007 to był piękny rok, gdy wciąż jeszcze funkcjonowała zasada 2 tygodni. Moje 2 tygodnie wypadły właśnie w czasie finałów. Nie żałowałem.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKto przygarnie dobrego defensora?
Następny artykułProblemy Chrisa Bosha

15 KOMENTARZE

  1. About LBJ: dokładnie! Niby po mecuz każdy jest mądry, ale faktycznie James przez 3 kwarty grał jak JKidd i jego partnerzy wszystko trafiali. Niestety w 4q to się skończyło i LBJ nie zdecydował się wziąć ciężaru gry na siebie. TP grał podobnie ale w 4q widać było, że docisnął pedał gazu, zrobił więcej hero ball i to się opłaciło (chociaż mogło się skończyć dokładnie na odwrót). Ogólnie ja też wolę zespołowy basket, ale jednak z jakiegoś powodu najlepsi zarabiają 400% ligowej średniej…

    About Bosh: Cały sezon piszecie o najmniej efektywnych rzutach z 5-6 metra, a teraz Przemku dziwisz się, że Chris rzuca z czyściutkiej pozycji za 3 zamiast podejść jeden krok na 6m? Come on!

    Lubię to: 0
    • True… Lebron mając pod ręką Wade’a, który obecnie jest w niemocy fizycznej jako crunchtime killer i Bosha, który jest w tej chwili trochę za miękki i bojaźliwy (nawet jak na swój styl stretch four) powinien wziąć to na swoje barki. A tak trochę to wyglądało na kreację na siłę, przy remisowym stanie dwie straty z rzędu (a nawet gdyby te podania dotarły do celu nic by nie wniosły, takie ot przerzucenia piłki to były), kiedy akurat potrzeba było małe hero ball. Dobry wyrównany mecz, 3 minuty dekoncentracji i ucieka wygrana jak dym kominem :)

      Lubię to: 0
    • Dziwię się, bo wypadku Bosha ten szósty metr to jest akurat „money”. Jeśli ktoś trafia ponad 50% stamtąd to niech rzuca (najlepiej w NBA sezonie regularnym). Inną sprawą jest reszta ligi, która trafia stamtąd średnio 38%.

      Generalnie zaś miałem dwie myśli, jak możesz przeczytać. Druga z nich mówi właśnie o tym, że te trójki ostatecznie wcale nie musiały być najgorszą opcją. Podkreślał to zresztą LeBron po meczu, że to był właściwie bardzo dobry rzut – po prostu nie wpadł.

      Lubię to: 0
      • i tak i nie. Z tego, co pamiętam, to JVG jak była powtórka tego rzutu, od razu powiedział coś w stylu: „that’s a bad shot”. Chodziło mu o to, że nie tyle Bosh nie jest stamtąd pewną opcją, co dotychczas rzucał trójki z rogów i je trafiał. Także dlatego, że w rogu masz odległość 22 stóp, a z 45 stopni bodajże 23’9; na nasze to prawie pół metra różnicy.

        Oddawać na minutę przed końcem rzut za trzy z 45 to było złe rozwiązanie.

        Lubię to: 0
        • Do tego meczu Bosh był 4/9 z tej klepki. Mała próbka, ale mimo wszystko mówimy tu o niekontestowanym rzucie – kompletnie niekontestowanym – nikt go nawet nie gonił.

          Najlepszą opcją byłoby oczywiście skorzystanie z tego miejsca i zaatakowanie obręczy, ale mimo wszystko to nie był zły rzut.

          Lubię to: 0
          • „Podkreślał to zresztą LeBron po meczu, że to był właściwie bardzo dobry rzut – po prostu nie wpadł.”

            Haha, skoro Pop zaczarowal LeBrona w powiedzenie czegos tak glupiego, to ja sie juz w ogole nie obawiam o Spurs w finale :)

            A tak na serio, to rozumiem ze mamy oczekiwac ze LBJ wyjdzie i powie „ten rzut byl straszny, totalna tragedia, Bosh – ssiesz”? Mowi rzeczy najlepsze dla druzyny, co nie znaczy ze sa prawdziwe.

            Lubię to: 0
  2. Świetny tekst, dawno nie widzieliśmy nic od Ciebie, Przemek;]
    0-1 dla Spurs o niczym nie nie przesądza, równie dobrze Miami może wygrać Game 2, ugrać niepozorny mecz na wyjeździe i na Florydę wciąż wracać z przewagą parkietu. Nie mniej wydaje mi się, że albo Spurs 4-1, albo Heat 4-3 ;]
    Nie zgodzę się jednak z tym, że Spurs nie pokażą już niczego nowego w tej serii. Fakt – W tym momencie jest czas na wykonaniu ruchu przez Spoelstrę, ale i na genialne posunięcia Popa przyjdzie w tej serii czas.

    Lubię to: 0
  3. Swoją drogą, czy to tylko mi tak się wydaje, czy dział komentarzy na 6G zaczyna naprawdę być interesujący i 'żyć swoim życiem’? Jestem z serwisem od początku i wcześniej, pod każdym artykułem, było zwykłe 'meh’ a nie czekanie na ciekawą dyskusję.

    Ergo, propsy dla wszystkich użytkowników, strona zaczyna „żyć” :)

    Lubię to: 0
  4. Spurs nawet jeśli mają słabszy dzień a Manu odpala rzuty bez pomyślunku i tak są drużyną a Miami… różnie to bywa. Spurs wygra ten finał doświadczeniem i wyrachowaniem Duncana, Parkera i Manu i zdyscyplinowaniem pozostałych. Miami to dalej gromada gwiazd większych i mniejszych.

    Lubię to: 0
  5. Dopiero to przeczytałem, jako latający po poznaniu w czapeczce Spursów czuje teraz na sobie nie lada presję, jednak do SQ przestałem chodzić odkąd mam na to jakiś wpływ (weź przekonaj 10 pijanych kolegów że SQ to bieda), jest jednak merytoryczny błąd: W Słodo nie wpuszczają w czapeczkach o czym przekonałem się ja i moj miczel NYKów ;p
    Spurs nie pokazali dachu w G1, zrobili to dzisiaj. Jak Parker będzie OK to Pop w 6 :)

    Lubię to: 0