Finał Wschodu: Miami połknęło obroną Indianę w meczu nr 7

35
fot. AP

Złośliwi nazwą tę drogę od „LeChoke do LeFlop”, przy czym to drugie to faktycznie realny problem, ale LeBron James raz jeszcze na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy przypomniał, że nikt w NBA nie znajduje odpowiedzi tak jak zespół, który nie przegrał dwóch meczów z rzędu od 145 dni.

Atak Indiany Pacers po fantastycznych czterech pierwszych meczach (110.0 punktów na 100 posiadań) dogorywał razem z końcem tej serii (92.4 punktów na 100 posiadań w meczach 5-7). W meczu nr 7 James zatrzymał Paula George’a na 7 punktach z 9 rzutów, a Miami Heat zademonstrowali fantastyczny gang-rebounding i przede wszystkim twardymi pułapkami zaatakowali podejrzaną przez cały sezon kombinację podań+dryblingu Indiany.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDwight nie ogląda playoffów, ma dosyć koszulek Tima Duncana
Następny artykułNajlepszy mecz Wade’a w najważniejszym momencie

35 KOMENTARZE

  1. Można mówić różnie o grze Miami, ale jedno trzeba im przyznać, potrafią się mobilizować i potrafią „pokazać” przewagę. w czwartej kwarcie było 91:63 – blowout ;)

    Lubię to: 0
    • Ale zdajesz sobie sprawę, że będą musieli ją wygrać na wyjeździe? I że w finałach to się zdarzyło chyba trzy razy (ostatni raz w 1978-ym)? A z drugiej strony, kto jak nie San Antonio.

      Lubię to: 0
    • Wielka fizycznie? Co przez to rozumiesz? Bo jeśli chodzi o mnie, to Indiana fizycznie na pewno od Miami nie odbiega. Ludzie postrzegają w tym momencie Miami jako niesamowicie atletyczną drużynę patrząc przez pryzmat LeBrona, który faktycznie całą ligę chyba w dalszym ciągu wyprzedza jeśli chodzi o atletyzm. Poza tym kto tam jest takim niesamowitym atletycznym freakiem na tą chwilę? Podpiąłbym pod to Wade’a gdyby był zdrowy, ale z tym kolanem to zupełnie co innego.

      Lubię to: 0
    • Chciałeś chyba kolego powiedzieć kulawa fizycznie, ale świetna taktycznie, ale wybaczam Tobie. Wielka fizycznie drużyna od której prawie każdy skład NBA jest „większy”? W dodatku w tej serii Bosh wyglądał jakby zamknął się w szatni i nie wyszedł na żaden mecz, a Wade skakał na jednej nodze. Pewnie zaślepia Cię smutek z tytułu odpadnięcia wspaniałych mistrzów rozegrania i taktyki z Indiany. Ubawiłem się po pachy. Pozdrawiam :)

      Lubię to: 0
      • „Chciałeś chyba kolego powiedzieć kulawa fizycznie, ale świetna taktycznie, ale wybaczam Tobie.” – och dziękuję za łaskę internetowy napinaczu.

        Jeśli latający Andersen, czy Haslem to nie jest czysty atletyzm bez umiejętności koszykarskich, to chyba powinieneś zooperować sobie wzrok mały człowieczku.

        Taktyka Miami opierała się na Jamesie i jego geniuszu. W obronie w końcu, po sześciu meczach umieli rozczytać, że Indiana 80% akcji gra pod kosz i dzięki temu z powodzeniem realizowali podwojenia. W ofensywie opierają się wyłącznie na izolacjach. Team idealny dla takich niedzielnych kibiców jak Ty. Propsy!

        Lubię to: 0
          • pomyślałby kto, że to nie Miami rozpoczęło tendencje smallballowe..

            Lubię to: 0
        • Coś się dziecku nie podoba, bo ktoś się ośmielił z nim nie zgodzić i od razu posuwasz się do argumentów wyzywania innych od „małych człowieczków”? Słaba psychika kolejnego antyfana właśnie pękła :) Miami jako drużynę lubię to fakt, a jacy są moi idole to nie Twoja broszka misiu kolorowy, trzeba opisywać rzeczy jakimi są, a nie jakimi chce się widzieć. Napisałeś wielka fizycznie, a nie atletyczna to raz (to raczej nie to samo, trzeba było wyjaśnić swój skrót myślowy). Dwa że i tak jedynymi atletami na parkiecie Miami był Lebron i na pół gwizdka Andersen (Jego „atletyzm” przejawia się głównie na ucieczce po ścięciu, pick and rollu lub podwojeniu kogoś innego z drużyny, więc nie wyolbrzymiaj jak to jest super hiper. Po prostu znajduję się świetnie w schemacie drużyny, a nie stoi jak kołek, choć fakt dobrze sprawdza się w obronie). Rzeczywiście lepiej żeby wygrała Indiana – taktyka pound inside do Westa i Roya, a jak nie wychodzi to Paul, proszę rzuć coś z dystansu. Obrona przed tym była prosta i wychodziła, problemem były zbiórki i własna skuteczność Heat. „Gra Miami polega tylko na izolacjach”. Dobre to. Pewnie nie oglądałeś spotkań Heat, bo to nie jest „prawdziwa” drużyna dla Ciebie i główny powód steku bzdur, które tu wylewasz. Pewnie z tych izolacji, które tylko grają bierze się skuteczność całej drużyny (również za trzy), miejsce w lidze pod względem strat, asyst i przechwytów itd. Ubaw po pach numer 2. Z niecierpliwością czekam na Twoją kolejną herezję, która mnie dokształci koszykarsko i jak widzę niezbędny dla Ciebie miły pseudonim czy jakąś fajną inwektywę. Pozdrowienia internetowy twardzielu i guru, od którego jak widać nie można mieć innego zdania, bo wstaje i tupie nóżką w gniewie :)

          „och dziękuję za łaskę internetowy napinaczu”
          Kto się spiął ten się spiął

          :)))

          Lubię to: 0
          • Serio? Naprawdę? Tyle czasu zmarnowałeś na napisanie czegoś takiego? Jestem rozczarowany, ale w sumie na co ja liczyłem… Komentarz napisany z tak mocno ściśniętymi pośladami, że aż się dziwię, że wylewu nie dostałeś… ;)

            Stu radości w codzienności! :*

            Lubię to: 0
          • Wypunktował Ciebie jak Floyd Mayweather Jr Roberta Guerrero, a Ciebie było stać jedynie na przytyki osobiste, słaby jesteś Łukaszu Korczewski, słaby… jak Twój blog:)

            Lubię to: 0
          • a możesz mi napisać w jaki sposób?

            Lubię to: 0
          • Liczyłem, że się domyślisz, trudno. Pochwalasz rozbudowane „punktowanie” jednego z użytkowników skierowane w moim kierunku, a sam określenia „słaby” nie podpierasz niczym, ni-czym. Ładnie to tak? :)

            Chcąc nie chcąc, to blog koszykarski, a nie serwis randkowy i bardzo chętnie kontynuowałbym tę konwersację, ale czy na pewwno tutaj…(?) więc zapraszam na jakieś alternatywne pole komunikacyjne np. na gołe.baby.w.ubraniach.pl.

            W każdym razie jest zabawnie. Ostatni raz tak się ubawiłem jak kroiłem cebulę.

            Lubię to: 0
          • Użycie scrolla w myszce nie boli. Poniżej masz mój merytoryczny komentarz z odrobiną złośliwości, bo inaczej się nie dało.
            Z kolei, ja się nie ubawiłem, bardziej byłem zażenowany i zdziwiony, że wypowiadając się ex cathedra można, aż tak pierniczyć androny. Tobie się udało… gratulację?

            PS. To gdzie sobie zaprzeczyłem? Bo zwrot „Liczyłem, że się domyślisz, trudno.” jest… jakby to napisać… słaaaby?!

            Lubię to: 0
    • „Kulawa taktycznie” ????

      Przecież Heat ma jedną z lepszych obron w NBA oraz do tego w money time są najlepsi. Zatem wybacz kolego ale pierdoły piszesz. Taktycznie są poukładani jak złożone puzzle. Zanim coś napiszesz obadaj Heat Index.

      „wielka fizycznie drużyna”
      Oprócz Jamesa, w tych PO, ani Bosh, ani Wade, ani Chalmers nie wygrywają ze swoim alter ego pod tym względem, więc jakim cudem wymyśliłeś taka frazę to nie mam pojęcia.

      „Mam nadzieję, że Spurs ich zniszczą, choć pewnie tego atletyzmu starczy i na nich. ”
      i jesteśmy w domu:) internetowy napinaczu, napij się mleka z miodem może wyluzujesz

      „Jestem jedynie kibicem koszykarskim i kibicuję wyłącznie prawdziwym drużynom, prawdziwym.”
      Prawdziwym, prawdziwym, komicznie to brzmi w zestawieniu z wcześniejszym cytatem. Czyli mistrzowie NBA to nie prawdziwy zespół?

      Lubię to: 0
  2. Bekę miałem nieziemską z Bosha. A zwłaszcza z tego drugiego.
    Placek rozpoczął od 1/9 z gry chyba, a jak mu się udało trafić 2[słownie dwa] rzuty z rzędu to zachowywał się, jakby właśnie rzucił game winnera na wagę mistrzostwa.
    Chociaz fakt faktem – należy mu oddać, że w tym spotkaniu akurat udało mu się nie najgorzej kryć Hibberta.

    No i props dla Roya także, że w dobie tej miluśkiej, wycackanej, pełnej wzajemnej miłości gry, nie ustawił się po meczu w rządku po zbijanie piątek, tylko najzwyczajniej w świecie zawinął się do szatni, bez żadnych sztucznych gestów.

    Lubię to: 0
    • Wystarczyło, żeby Bosh rzucił 2 jumperki z rzędu i Heat byli +10. Tak by wyglądała ta seria, gdyby regularnie wcześniej nie dawał dupy/nie kontuzjował się

      I Bosh był wtedy 1/8 i trafiał na 3/10. Bez szału, ale tych właśnie dwóch jumperków w tej chwili brakowało. Tak miał grać Bosh w tej serii

      Lubię to: 0
    • Szczerze co byś napisał jakby bez tego patetycznego pożegnania zniknął James i Wade. Przypuszczalnie o braku klasy, także mierz wszystkich tymi samymi miarami. Gratulacje dla zwycięskiej drużyny to powszechny obyczaj w amerykańskimi i nie tylko sporcie. Także niestety ale Roy z Westem po prostu pokazali totalny brak klasy.

      Lubię to: 0
      • Doskonale, że wiesz co bym napisał gdyby… :)
        Możesz doceniać to misiowate przytualnie się po meczu, a ja mogę doceniać to, że Hibbert i West zeszli z boiska zirytowani, nie mogący się pogodzić z porażką, nastawieni na zemstę[sukces] w przyszłorocznych finałach Wschodu.
        Dla większości drużyny Indiany sukcesem było ugranie 3 meczów Heat…dla West i Hibberta to było niewystarczające #mentalnośc zwycięzcy

        I najważniejsze- nie masz prawa, zresztą nikt go nie ma, by twierdzić, że zawodnikom brakuje klasy, gdy po przegranej nie mają ochotę odstawiać scenek przed kamerami.

        Lubię to: 0
        • „Nie masz prawa”. Załóżmy, ze uważam tak samo, nawet z kwestia pogodzenia mysle podobnie, ale odpowiedz sobie czy Ty miałbys to prawo i je respektowak w stosunku do LBJ?. Zbyt dobrze pamietam jakie teksty leciały na LBJa po przegranych playoffach z Bostonem i takim samym zejściu do szatni. Może On tez po prostu nie mógł sie pogodzić z porażka, bo ze bardzo cenił sobie i ceni P.Pierce’a było wiadome od dawna. A jednak poleciał na niego kubeł pomyj. Ale w sumie to bez większego znaczenia.

          Lubię to: 0
  3. ” czy Mario Chalmers odda swoje życie by przeciskać się po zasłonach za Tony’m Parkerem? ” To moim zdaniem najistotniejsze pytanie zadane przez Macka w kontekscie tej serii. Bo jesli nie Mario to kto mialby kryc TP?

    Lubię to: 0