Dniówka: Lakers, Dallas i Utah walczą o 8 miejsce. Hornets mogą rozdawać karty

3
fot. KR4 / Newspix.pl

Gdy wydawało się, że po wyprzedzeniu Utah Jazz Los Angeles Lakers nie będą musieli już oglądać się na pikujących nosem w dół pasterzy z Salt Lake City i zdezorganizowaną grupę w Dallas  – mamy wyścig.

I to nie lada wyścig, bo ostatnią prostą pomiędzy teamami Kobe’go Bryanta i Dirka Nowitzkiego o to kogo na mecie przywitają prawdopodobnie Tim Duncan, z Gregg Popovichem w czołgu zwanym Spurs.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDerrick Rose gra 1-na-1 na treningu Bulls (WIDEO)
Następny artykułDraft Ranking (12): Chcą zostać zauważeni…

3 KOMENTARZE

  1. moim zdaniem nie należy zapominać o portland. Popatrzcie na ich terminarz gdzie mają: 2xUTAH( wyjazd u siebie), Houston u siebie, Dallas i Lakers u siebie. Wszytko bez back2back. Po drodze Brooklyn i Memphis u siebie też bez back2back i tylko jeden wyjazd na raczej pewną porażkę do wariors gdzie będą grać w back2back( mają tylko dwa b2b do końca sezonu, drugi też z wariors-dom). Raz, że grają z bezpośrednimi rywalami aż cztery razy, dwa – w kolejnych 8 meczach tylko w utah i GS grają na wyjeździe, reszta to dom gdzie jak im siedzi trója to jest to całkiem inny zespół, trzy- wszystkie mecze oprócz GSW po odpoczynku, który jest kluczowy dla 6-7osobowej rotacji. Jeśli w tych 8 meczach będą mieć 6:2 to przed ostatnimi 4 spotkaniami mogą być na 8ym miejscu, a wtedy to już będzie napięcie i walka w każdym spotkaniu jakby to było play off. Dallas i szczególnie Lakers łatwo nie mają także portland po cichu, może wskoczyć w pewnym momencie na to ósme miejsce zachodu

    Lubię to: 0
  2. Trzymam kciuki za Dirka, bo finały 2011 to było coś pięknego dla mnie. LAL nie zasługują na playoffy (choć Kobe tak), Jazz widziałem ostatnio z Rockets i to była jakaś parodia koszykówki, a Portland jednak chyba poza zasięgiem. Wszystko jest jednak możliwe, będzie ciekawie.

    Lubię to: 0